Picnic at Hanging Rock – czyli o tym dlaczego mnie tak kreca pensjonarki

Plener, plener i po plenerze. Tym razem przygotowywalam sie do wyjazdu naprawde dlugo i ( jak na moja spontaniczna nature) rzetelnie. Wedrowki po ciuchbudach i najrozmaitszych second handach, wertowanie allegro w poszukiwaniu stylizacyjnych dziwadelek, przekopywanie wieszakow na przecenach i oczywiscie pochlanianie magazynow i albumow w poszukiwaniu inspiracji. Cztery modelki na raz, to spore wyzwanie dla fotografa i stylisty, bo mimo, ze wszystkie cztery piekne to kazda w inny sposob… Pomysl na przerobienie emelek na retro panienki z dobrego domu – pojawil sie juz dawno. Myslac o znanych mi juz z poprzednich wyjazdow, plenerach z Inska – wyobrazilam sobie cztery niewinne duszyczki, spowite w babcine koronki i tiule, osaczone gdzies w ciemnym lesie przez dzika nature. Taka byla pierwsza wizja. Ulegla ona transformacji juz w samym Insku – kiedy jadac na zakupy do sklepu spozywczego, mijalismy samochodem olbrzymi obszar swiezo skoszonego pola i wznoszace sie nad nim metalowe elewatory….Pejzaz ten porazil mnie dokumentnie i oczywiscie nastepnego dnia z cala ekipa i wystylizowanymi modelkami, pojechalismy w te pedy, zmagac sie z owa kosmiczna miejscowka.

Niebo bylo pochmurne, swiatlo dziwnie przejrzyste..grama cienia… Strescilam szybko modelkom w jakie role maja sie wcielic, jak sie zachowywac i jakie pozy przybierac. Pole z elewatorami skojarzylo mi sie z jakas wiejska prowincja, gdzies w Stanach Zjednoczonych, poczatku ubieglego wieku. Cztery dobrze wychowane panienki piknikuja sobie sielankowo na wzorzystym kocyku, srodek dnia, atmosfera zastoju i nudy…i nagle te potezne silosy kojarzace sie z jakimis statkami kosmicznymi… Walczac zaciekle z kadrami i grupowymi ujeciami, uswiadomilam sobie, ze calosc zaczyna mi sie kojarzyc z klimatem z filmu Petera Weira. Tam co prawda cala historia nie dziala sie w Ameryce tylko w Australii, a zamiast metalowych silosow byla slynna skala…ale…. interpretacja silosowa zaczela stopniowo nabierac coraz wiekszego sensu. Moje pensjonarki tez byly niewinne, dziewczece ale jednoczesnie kobiece, a monumentalne elewatory staly sie podobnie wieloznacze co Wiszaca Skala.

Co mnie tak kreci w pensjonarkach? Na pewno ta nostalgiczna nuta stylizacji, lekkosc, niewinnosc, pewna ponadczasowosc.. Mimo obecnej postmoderny zdarza sie co czas jakis spotkac na ulicy panne bez makijazu, tipsow i pasemek, z pszenicznym warkoczem do pasa. Ale na pewno styl ten odchodzi na dobre do lamusa i jest tylko odswiezany co pare sezonow przez projektantow mody, stylistow i fotografow. Wspolczesna dziewczyna nie ma czasu i ochoty na hodowle warkocza tudziez uprawianie clubbingu w babcinej sukience, zapinanej pod sama szyje. I OK. Kazda epoka ma swoje prawa. Mi duch wiktorianskiej panny zawsze wydawal sie bliski, mimo, ze nie mam nic przeciwko lateksom, geometrii i stylom na cyber punka. Fajne jest to, ze dzieki sesjom fashion – mozna grzebac w odmetach minionych stuleci, wydobywac historyczne smaczki, mieszac, interpretowac, cytowac… Nakrecac wlasne wersje dziel filmowch, czerpac garsciami z literatury, malarstwa, architektury…Za to lubie postmodernizm wlasnie. A do pensjonarek na pewno jeszcze kiedys wroce jak bozia, zdrowie, czas i wszelkie inne dobre duchy pozwola.

Cala serie mozna sobie obejrzec tutaj: http://www.magdalipiejko.com/rock1.htm

a w kaciku muzycznym kawalki z filmu Petera Weira

Odpowiedzi: 5 do “Picnic at Hanging Rock – czyli o tym dlaczego mnie tak kreca pensjonarki”

  1. Kamila Szkolnik Powiedział/a:

    Cala sesja jest bardzo piekna i poetycka. Stylizacja modelek zrobila na mnie najwieksze wrazenie, choc modelki wydaja sie żyć bardziej w latach 40-tych (ale dalej od inspiracyjnego oryginalu nie znaczy gorzej). Pokazalas cos innego. Genialnie…

  2. cudowny edytorial, delikatny, romantyczny. kolorystyka dopasowana idealnie, stylizacja faktycznie wywiera ogromne wrażenie, jednak mnie oszołomiły całkowicie fryzury, wyszły cudownie!

  3. Martyna G Powiedział/a:

    Pani Magdo- przepięknie i inspirująco

  4. Lou Powiedział/a:

    dopiero niedawno miałam okazję zobaczyć Picnic at Hanging Rock(film). słowo, które jako pierwsze przyszło do mnie po jego obejrzeniu to – mistyczny. bo rzuca urok, niosąc grozę i tajemnicę.

    edytorial, który stworzyłaś razem z modelkami jest wspaniały. gratuluję.

  5. Straszny sentyment mam do tego filmu, kiedyś mój wychowawca a jednocześnie historyk sztuki podszedł do mnie z płytą dvd i powiedział… że musze koniecznie go obejrzeć…

Dodaj komentarz