z cyklu polak potrafi – mania moja kochana
Odbilo mi na punkcie “marii awarii”. i to doszczetnie. kupilam plyte ponad tydzien temu i slucham w kolko. maniowy maniak sie ze mnie zrobil. slucham, kiwam sie, podspiewuje a dusza mi sie raduje. bo zawsze mi tak dobrze sie robi jak w naszym przedziwnym kraju powstanie cos, co sie wymyka wszechrzadzacej tandetce, szmirce i schemacikom. ze z Mani zdolna bestyjka to juz wiedzialam wczesniej, po jej poprzedniej plytce ale to ta najnowsza mnie z nog zwalila. cudne sa teksty maniowe, ktore autorka deklamuje, wspiewuje tudziez wyjekuje a wszystko to z wdziekiem, lekkoscia, ironia, dystansem…no i do tego bardzo samkowite aranzacje pana Smolika, ktory po raz kolejny udowadnia, ze naprawde potarfi sie bawic dzwiekami.
” w glowie mi sie przepalily wszystkie bezpieczniki, szlag trafil swiety spokoj, roztrzaskal liczniki….”
dlaczego plyta Mani wywolala i wywoluje taka burze? otoz, zachcialo sie dziewczynce o sexie napisac a potem to wyspiewac. w kraju naszym sexu sie oglednie mowiac nie lubi ( znaczy pewnie lubi ale nie mozna sie przyznawac pod zadnym pozorem do tego bo grzech) a jak juz ktos o tym ma napisac albo wyspiewac to musi byc z grubej rury, poetycko, gornolotnie, gromowladnie - wszak wieszczem polakow Mickiewicz po wsze czasy. modernistyczne i postmodernistyczne zabawy slowem wydaja sie jakos tak omijac Polske z daleka…mimo , ze byl przeciez niejaki pan Miron Bialoszewski, byl pan Witold Gombrowicz i pan Witkacy i sporo innych no ale i tak Mickiewicz gora. a z glosnikow polskich stacji radiowych zalewaja mnie belkoty straszliwe typu “jak aniola glos” i tym podobne gnioty. radia wiec nie slucham za czesto ( poza nocnymi audycjami Trojki) za to tekstami Mani nasycam sie jakby na zapas.
“moje cialo samo wstalo, sie do gola rozebralo, twemu cialu sie przyjrzalo i sie mu zach_cialo. cialo z cialem sie spotkalo, cialo cialu powiedzialo: ciao cialo – i sie stalo”
a tu mamy slodkie video o kurze, rosole i pralce. choreografia panow przy deskach do prasowania iscie powalajaca:
I jak tu nie kochac Mani? polecam z calego serca.
listopad 7, 2008 @ 9:56 pm
zgadzam sie na calej linii.
plyte znam troche dluzej niz Ty i tez na poczatku nie moglem sie oderwac od niej.
pozdrawiam.
;0
listopad 11, 2008 @ 6:41 am
No tak, Nimfomańka sama przyznaje, że chciała, żeby słuchaczom chciało się kochać po przesłuchaniu płyty. Też już słucham jakiś czas. Więcej takich płyt!
listopad 11, 2008 @ 9:15 am
głosik mrs marii uwielbiam – zwłaszcza jej pojękiwania. z tekstami bywa u niej już nieco gorzej. niektóre, owszem, wgniatają szczenę w ziemię i każą rzucać ochami i achami zarówno na prawo jak i na lewo. w pozostałych wkurzają mnie głupawe, bo tandetne rymy, które wcale nie są potrzebne, by tekst był naprawdę dobry.
listopad 11, 2008 @ 12:48 pm
maria jest przeboska
listopad 14, 2008 @ 3:24 pm
Uwielbiam głos Marii, nibyhedonista hoRac zaczerwienił się i uśmiechnął kilka razy przesłuchując. Teksty są proste i naiwne, ale przez to własnie oryginalne i cudowne, zręcznie zmanipulowane. Z pani Marii wyszła nimfomanka, ale to nic złego – wszak nimfomanka to kobieta, co myśli o seksie trochę mniej niż przeciętny facet. Ogólnie – LUBIĘ POWIEW ŚWIERZOŚCI w muzyce, a tu mam takowy wicher ubrany w głos przepiękny i lekkie teksty.
grudzień 15, 2008 @ 8:51 am
zgadzam sie:) osobiscie bardzo lubie jej piosenki! ostatnio do gustu najbardziej przypadła mi “rosół z kury”
luty 17, 2009 @ 10:40 am
Mania? Z początku tak, owszem, bierze pod włos, pod skórę, pod prąd…
a potem, jakoś “ulata” to piękne wrażenie i robi się trochę banalnie, czyż nie?
Murphy – Peter – zawsze TAK!
A Vincent G.? Wizualnie zjawisko, za fasadą trochę hochsztapler ale i tak bierze pod włos. A muzyka? A płyta WHEN? Czyz to nie jedna z najlepszych w historii płyt nagranych przez hochsztaplera? POLECAM!
Pozdrawiam bardzo z południa kraju, gdzie słońce i plus zaginęły, została ciemność i minus.
lizard