London Fashion Week a/w 2009 – krystof, richard, giles, todd i christopher

Zaczne ofkors od Krzyska Strozyny, w koncu kolega ( tiaaa, jak kurde zapomnisz znowu mnie wpisac wacpan na liste gosci to bracie koniec naszej wielkiej przyjazni;)). Tym razem show Strozyny ( jego trzeci indywidualny londynski pokaz) odbyl nie w kosciele ( jak ostatnio) tylko w Science Museum. Backstage na szczescie o wiele bardziej obszerny, bylo gdzie pooddychac, usiasc, pogadac z modelkami, napic sie kawy albo tajemniczego napoju w malych puszeczkach o nazwie Pussy… Krzysiek jak zwykle zakrecony, zaganiany, zapracowany i zaprasowany. Do tego stracil chyba z 10kg – ciezkie ( i jednoczesnie lekkie) jest zycie artysty:)



Yasmina zahipnotyzowala mnie swoimi pieknymi oczami..

Master prasujacy..










Dwie porcelany: Alexina i Mona



Rudowlosa Alexina – renesansowy aniol


Boska Pinkie i mokry make-up oka…

Ania Trubalska – kolejny polski akcent na pokazie Strozyny. Niesamowicie pozytywna osoba.



Masha bardzo spowazniala od ubieglego fashion weeku…W poprzednim sezonie mnie bardziej oczarowala.



Pinkie otwierala pokaz Krzyska, bardzo mi sie spodobala jej twarzyczka i T shirt…




Krzysiek i jego modelki.

z cyklu fotka z misiem – ja z Mona i reszta modelek.

trampki kontra szpilki





Z Ania Trubalska i Zuza

Z masterem i jego obiadem…

Najnowsza kolekcja Strozyny to kontynuacja zabaw Krzyska ze sznurkiem, motywami art nouveau przeplatanymi z Afryka i piercingiem. Najbardziej zaskoczyly mnie jeansy i plynne przejscie z typowej juz dla kolekcji Krzyska minimalistycznej elegancji w nonszalancje w stylu punk. Na tym moim zdaniem polega rozwoj projektanta, mniej kombinowania i udowadniania, ze jest sie najlepszym a wiecej luzu i zabawy moda, ktora to w dodatku swietnie da sie nosic!







Fryzure dziergala ciocia. Niestety dosc mocno ucierpiala gdyz jej wlascicielka wysiadla o stacje metra zbyt wczesnie niz powinna i dobre kilkadziesiat przecznic pokonac musiala w niezlej wichurze…














Po opisie pokazu kolegi, czas na krotkie odnotowanie co mi jeszcze szczegolnie utkwilo w pamieci po londynskim misterium mody.
Na pierwszym miejscu Giles Deacon i jego oszalamiajace suknie i kosmiczne kapelusze a’la latajace spodki . Moze nie zawrocily mi w glowie tak mocno jak futurystyczne kaski z poprzedniego sezonu ale calosc wizji jak najbardziej zachwyca wyobraznia, rozmachem, forma i trescia.






Zaraz za a Giles’em – plasuje sie w moim the best of LFW – kolekcja Richarda Nicoll. Kliniczna biel, pudrowy roz, kraina deszczowcow ozeniona z podwiazkami i buduarem. A do tego zdatne do wyjscia na zwykla ulice. W dobrej modzie wszystko jest mozliwe!










Trzecie miesjce zajmuje Todd Lynn, za minimalizm, pieknie dopasowane plaszcze, elegancje i dzikie futrzaste botki.

Christopher Kane tym razem nie porazil mnie az tak i dlatego laduje na 4tym miejscu. Musze przyznac, ze smoczo-luskowe spodniczki i sukienki z jego poprzedniej kolekcji, naprawde sie przyjely u londynskich elegantek i calkiem dobrze sie komponuja z prostymi kurtkami i sweterkami. Milo widziec jak moda z wielkich wybiegow wychodzi na ulice..i co wazne nie przybiera looku a’la polska pseudo fashion victim zamotona od stop do glow w jedna marke, zapominajaca przy okazji o wlasnych proporcjach ciala i predyspozycjach do noszenia takiego a nie innego kroju. Coz… A wracajac do Kane’a, tym razem postawil na paski, geometrie i tiul. Calosc przywodzi mi na mysl wiedenska secesje.

Fotograficznie w backstage’u wspomagali mnie dzielnie Lara i Seabastian.
A na tradycyjny koniec posta zamiast piosneczek – film i muzyka z pokazu Krzyska, a takze wywiad jakiego udzielil tuz po swoim pokazie. A do notek londynskich rzecz jasna jeszcze powroce – dobranoc.
marzec 2, 2009 @ 10:53 pm
mi również udało się w tym roku “liznąc” trochę londyńskiego fashion week’a, backstage PPQ, bardzo przyjemnie było
marzec 3, 2009 @ 12:17 pm
ech- no nie była to dobra kolekcja Strozyny… poprzednia o niebo lepsza…
marzec 4, 2009 @ 8:54 pm
mialam nadzieje na znalezienie pewnego dnia takiego bloga i to autorstwa Polki/Polaka i bardzi sie ciesze, ze tu trafilam:)
marzec 5, 2009 @ 9:49 am
jak już MM zauważył – poprzednia kolekcja Strozyny była niebo lepsza. tak czy inaczej, tej wcale jako niedobrej bym nie oceniła.
kilka kiecek po prostu zwaliło mnie z nóg. szara kurteczka stała się moim obiektem pożądania tak samo jak czarna, przeplatana kremowymi sznurkami koszulka. po prostu majstersztyk.
a po projektancie wyraźnie widać, że 10kg stracił. na szczęście wygląda dobrze.
marzec 5, 2009 @ 10:09 am
popracowalabym nad figura Mony
marzec 5, 2009 @ 10:12 am
w jakim sensie?
marzec 5, 2009 @ 10:13 am
w takim sensie ze moja ulubiona twarz MLstudio powoli traci figure modelki
marzec 5, 2009 @ 10:27 am
w tym momencie Mona ma 59cm w talii i 88cm w biodrach – to utrata figury modelki? do tego od ubieglego roku intensywnie zaangazowala sie w fitness, na tyle intensywnie, ze zrobila kurs instoraktura i prowadzi zajecia:)
marzec 5, 2009 @ 10:27 am
* kurs instruktora fitnes:)
marzec 5, 2009 @ 10:30 am
to milo. nie zmienia to faktu ze na tle reszty dziewczyn na wybiegu wyglada zle.
marzec 5, 2009 @ 11:54 am
ok:) your opinion .
marzec 5, 2009 @ 5:17 pm
Mona wygląda świetnie. I dobrze poradziła sobie na wybiegu.
marzec 5, 2009 @ 6:38 pm
ja wolalam Mone szczuplejsza
marzec 5, 2009 @ 6:39 pm
fajnie:)
marzec 6, 2009 @ 6:15 am
szalenie zgrabna, a jednocześnie miękka i prawdziwa. dziewczyna bez prześwitujących wszędzie kości. “praca nad sylwetką”(cokolwiek to znaczy) mogłaby to tylko zniszczyć.
marzec 12, 2009 @ 3:23 pm
http://img124.imageshack.us/img124/1693/skanuj0011.jpg : )))