moje drzewostany..

Zamiast mody,modelek, Londynu, filmow, ptakow,ksiazek i butow.
Moja wielka milosc, fascynacja i ukojenie – czyli drzewa. Pstrykane dzisiaj, z okna mojego biura. Znieksztalcone przez szklana kule lampy stojaca przy oknie. Jak ja moglam kiedys mieszkac w mieszkaniach bez widoku na park?








A na jednym z okien wisi sobie chinski, czerwony prezencik od jednej z moich modelek. Dodaje energii, odstrasza zle mysli i zle duchy.

Poza ogladaniem drzew, praca agencyjna, przygotowywaniem kolejnych sesji zdjeciowych – mysle sobie o polnocnych pustkowiach i slucham Bugge’a Wesseltofta.
marzec 10, 2009 @ 5:10 pm
Właśnie dziś, wracając z zajęć i pracy, oglądałam wychylające się z poznańskiego ogrodu botanicznego drzewa. Większość z nich opleciona jest gęstym, wiecznie zielonym bluszczem. Pozbawione zimą własnych liści wyglądają jak ubrane w płaszcze czarownice – obdarzone dziesiątkami rąk i setkami palców.
Ja też kocham drzewa. Ale chyba inaczej niż Ty. Kojarzą mi się przede wszystkim z ciekawskim dziecięctwem. Mieszkam niedaleko lasu i w nim jako dziecko spędzałam wiele czasu. Budując szałasy z opadłych gałęzi i zaglądając do każdej wydrążonej przez ptaki dziupli:) W ogrodzie mam kilka jabłoni, dwie grusze, dwa potężne orzechy włoskie, brzoskwinię, czereśnię i orzech laskowy. Była jeszcze mirabela, której wycięcie nieziemsko mną wstrząsnęło.
Drzewa towarzyszą mi od zawsze. By znaleźć odosobnienie na pełnej ludzi wyspie, zwanej inaczej moim miastem, wspinałam się właśnie na nie i patrzyłam na otaczającą mnie rzeczywistość z góry:)
marzec 10, 2009 @ 5:44 pm
piękne… niesamowite, a lampa dodaje drzewom niesamowitego klimatu…
marzec 10, 2009 @ 7:16 pm
idzie wiosna…
marzec 11, 2009 @ 12:37 pm
Zazdroszczę widoków, ja mogę sobie jedynie poobserwować sąsiadów lub być obserwowana ;P Ale mieszkając jeszcze w Rzeszowie miałam blisko do zarośniętego ,,bożego lasku” gdzie faktycznie możnabyło znaleźć ukojenie. Wczoraj ucinali gałęzie pod moim blokiem i powiem Ci, że zostały tylko pnie i błoto, niemiły widok.
listopad 22, 2009 @ 1:19 pm
podzielę się tym sekretem z wami
że czasem przecież jesteśmy też widokiem dla innych no kurcze mam teraz takie mieszkanie poddaszowe na cudownych poznańskich Jeżycach które klimatem mogą przypominać NY (nie byłam jeszcze)ale widok ma tylko mój sąsiad który wpadnie niebawem w nałóg papierosowy ponieważ pali na balkonie i to długo i DUŻO gdy biegam po chacie w gaciach… mam go w nosie
niech żyje wolność niech nie działa grawitacja …idę posadzić jakieś drzewo ….