Skip to content
Sierpień 9, 2012 / junemiller

Stefano Galuzzi – lapacz migotliwych kadrow

Dzis bedzie o fotografiach Stefano Galuzzi, na ktore trafilam juz dosyc dawno wertujac wloskie „wolgi”( a propos ostatni numer kupilam strasznie dawno, poniekad dlatego,ze jak juz nie raz pisalam coraz bardziej wybredna sie robie a po drugie po gruntownym porzadku w gazeciarni i zostawieniu tylko najbardziej ukochanych magazynow plus wszystkie do tej pory nabyte Vogue Italia, stwierdzilam, ze i tak brak mi juz polek). Ich specyfika, poza zamilowaniem do wertykalnego domykania przestrzeni i zabawy ze swiatlem zastanym, polega na kreowaniu przypadkowosci, ulotnego momentu gdzie modelka zajeta jest wlasna intymnoscia i zdaje sie nie dostrzegac fotografa. Wspomniane upodobanie do swiatla zastanego, lokuje modelki najczesciej w poblizu okien, czyniac wiele kompozycji Galluziego podobnych do malarstwa Vermeera, ktory z upodobaniem podpatrywal i uwiecznial samotne kobiece chwile, urozmaicone mistrzowska gra swiatla i cienia.

Na powyzszy kadr z japonka moge sie wpatrywac godzinami.Wprowadza mnie w nostalgiczny nastroj, uspokaja i wycisza.

Ponizsza seria z oknem jest natomiast drapiezna, wieloznaczna i powoduje u odbiorcy  lekki niepokoj

Kolejna seria przedstawia kobieca lozkowa samotnosc, spowita w delikatne refleksy swiatla i cieplo-zimna tonacje barw. Malarskie az do bolu.

Zdjecia Stefano utozsamiam przede wszystkim z przymglona,kolorowa tonacja ale bw tez nie jest mu obce. Dzieki mocniejeszym kontrastom calosc staje sie tutaj bardziej graficzna a granice swiatla i cienia bardziej radykalne

Ale wole jego kolor i ponizsze zdjecie gdzie w zimnym blekicie pokoju zaplonely ogniscie wlosy modelki

Nie wyobrazam tez sobie nastepnej foty bez cytrynowego zafarbu sciany i takiegoz koloru napoju w butelce

Zachwyca tez ta alabastrowa postac w czerni z biala parasolka w ogromie soczystej trawiastosci,podpatrzona zza zielonego krzaka…

Albo enigmatyczna kobieta skapana w zlocistosciach zachodzacego slonca na rownie pieknym tarasie

Na koniec zeby juz nie przynudzac Panstwa moim pensjonarskim entuzjazmem, doloze serie gdzie obok modelki pojawia sie model, kadry sa ciasne, kolory chlodne i wyrafinowane a uroda modelki, jej stylizacja i „dialog” z mezczyzna kojarzy mi sie z moim ulubionym filmem Adriana Lyne’a „9 i pol tygodnia”.

Milych snow:)
June.

About these ads

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 58 obserwujących.

%d bloggers like this: