Archiwum kategorii Uncategorized

pattern of surrender

Posted in Uncategorized tagi , , on listopad 5, 2009 by junemiller

S Magazine i zjawiskowa Marianne Schroder w przepieknej sesji Massimo Leardini.Porazilo mnie wiec nic wiecej nie napisze…

blog01

blog02

blog03

blog04

blog05

blog06

blog07

blog08

blog09

blog10

blog11

blog12

requiem

Posted in Uncategorized tagi , , , , on październik 31, 2009 by junemiller

 

Ostatni dzien pazdziernika spedzilam pracowicie i plenerowo na….szczecinskim Cmentarzu Centralnym, pomagajac mamie przy porzadkowaniu nagrobkow naszych najblizszych. Walka z liscmi, chwastami i zaciekami na kamieniach okazala sie calkiem relaksujaca i jakos tak wyjatkowo mi potrzebna. Do tego nie moglam sie nadziwic wszechobecnej rudosci listowia. Przez moje ostatnie tygodnie ( badania lekarskie a potem praca przy komputerze; widok na park nadal nieczynny z powodu remontu elewacji)  zupelnie przegapilam jakze upojna i orgiastyczna w wyrazie agonie kolorystyczna lisci. A warto popatrzec, zwlaszcza w tak przegenialnym parkowo miejscu jakim jest szczecinska nekropolia ( najwieksza w Polsce, trzecia co do wielkosci w Europie, 420gatunkow drzew i krzewow…heh a w stolycy powiadaja, ze Szczecin to prowincja;)  Popatrzylam wiec, powachalam, podlubalam grabkami w ziemi i lisciach, pogadalam z Franciszka ( moja cudna, blekitnooka ciocia-babcia, kopia starej laponki z Krolowej Sniegu Andersena), pomyslam o moim dziadku Joziu ( zmarl gdy moja mama miala poltora roku, niepokorny, artystyczny, roztrzepany, wspinal sie po jakiejs ruinie poniemieckiego domu w poszukiwaniu zabawek dla mojej mamy i….spadl ) , pousmiechalam sie  przy grobie pana Stacha golebiarza ( jego profil w niesmiertelnej czapce z daszkiem i niedolaczna rurka z papierosem stal sie dla mnie rownie istotny jak profil Sherlocka Holmesa) , zadumalam przy grobie wujka Edwarda ( gdy umieral jak wlasnie rodzilam corke..) . Do domu wrocilam na obolalych nogach i z poteznymi wypiekami na policzkach. Mam je do teraz. A pluca pelne jesiennego parku…juz prawie listopadowego. No i oczywiscie musialam sobie zapodac Requiem Mozarta. I wcale nie dlatego, ze jutro Swieto Zmarlych i ze pasuje. Nie rozpatruje tak tego utworu. Dla mnie to po prostu  czysta perfekcja. Slucham jej w najrozmaitszych momentach zycia, niekoniecznie zwiazanych z umieraniem. Dzisiaj  potrzebowalam Requiem, tak dla dopelnienia. Po poganskich obrzadkach cmentarnych, radosci pracy fizycznej na swiezym powietrzu – nasycilam cialo duszona wolowina z pure by mama a potem zamknelam sie w moim biurze i utonelam w perfekcji dzwiekow.

Requiem zlecone Amadeuszowi przez anonimowego arystokrate, z gory oplacone,  jedno z wielu zlecen a stalo sie czyms kluczowym, wrecz obsesyjnym dla tworcy. Jak inaczej wytlumaczyc  tworzenie na lozu smierci..? Geniusz napedzany przeczuciem zblizajacego sie konca. Msza zalobna pisana na zlecenie stala sie msza zalobna pisana dla samego siebie. Dzielem absolutnym i niedokonczonym.

 

Mozart zmarl w wieku 35 lat w nocy z 4 na 5 grudnia 1791 r. po krotkiej, ale gwaltownej i ciezkiej chorobie. Pochowany zostal na jednym z wiedenskich cmentarzy w zbiorowym grobie dla ubogich.

Wszystkiego dobrego z okazji Swieta Zmarlych.

 

 

 

 

 

make me a monster i inne opowiesci

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , , , , on październik 29, 2009 by junemiller

blog guinevere03

Dzien dobry. Bedzie wpis o fotach i modelkach, czyli o tym co stanowi jakies 80% mojej egzystencji od przeszlo 5 lat. Wlasciwie czasy przed wymysleniem agencji MLStudio tez powinnam doliczyc ale niech zostanie te 5.

Na poczatek fenomenalna Guinevere w edytorialu “Make me a monster” by Daniel Jackson w przywiezionym z Londynu magazynie Dazed & Confused. Magazyn kupowalam doslownie w biegu ( bieglam po dworcu Waterloo w kierunku mojego pociagu), bez zagladania do wewnatrz. Wystarczyla okladka z Guinevere.

blog guinevere

Cala sesja moglam sie dopiero porozkoszowac w pociagu. Niesamowite pomysly z maskami stworzonymi przez Castelbajaca, Wanga, McQueena, Margiele, Pilotto, Chalayana, Pugha czy Mazhara – tych wszystkich niepokornych  i trudnych do zaszufladkowania designerow, do ktorych notorycznie wracam, celowo albo przypadkiem… Guinevere sfotografowal Daniel Jackson ( ktorego mormonska sesja z nomen omen Guinevere powalila mnie kilka miesiecy temu na kolana w magazynie Acne Paper 7th issue ). Proste studyjne foty na bialym tle a jaki efekt…

blog guinevere04

blog ginewra01

blog ginewra02

blog ginewra04

blog guinevere05

blog guinevere02

Zostane jeszcze na chwile przy bogini Guinevere i z pazdziernikowego Dazed& Confused przeskocze do wrzesniowego Numero i sesji “Fantasme” autorstwa Jeffa Burtona.

blog burton02

blog burton01

Kolejna przypadkowa niespodzianka fotograficzna spotkala mnie w najnowszym Another Magazine, kartkowanym w londynskiej ksiegarni. Zatrzymalam kartkowanie na stronie 161 i odpadlam. Uczucie podobne do tych jakie ogarniaja mnie w National Gallery przy obrazach Memlinga czy van Eycka.

blog katy grannan01

Powyzsza fota pochodzi z edytorialu Katy Grannan, fotografki o ktorej juz pisalam na blogu ( wystawa The Westerns, ktora bylo mi dane zobaczyc w The Photographers Gallery) . Szczerze mowiac nie mialam pojecia , ze Katy “bawi sie” w fashion… i to bawi sie tak, ze dech zapiera. Modowosc jako taka traci tutaj znaczenie a sama fotografia staje sie blizsza sztuce portretowej, na przyklad tej z sal National Gallery…

blog katy grannan03

blog katy grannan02

blog katy grannan04

Kilka dni przed moja ostatnia podroza do Londynu, zrobilam sesje inspirowana portretami z kilku epok historycznych. Najbardziej sie zawzielam na XV wiek. Wizerunek mlodej kobiety autorstwa Petrusa Cristusa, towarzyszyl mi od kiedy nauczylam sie chodzic i siegac do ksiazkowych polek mojego taty. Obok albumow z malarstwem stala sobie “Jesien Sredniowiecza” Johana Huizingi, ktora zaintrygowala mnie kilkuletnia z powodu okladki projektu Ryszarda Swietochowskiego i wykorzystanym na niej kobiecym wizerunku.

Christus_Berlin_Portrait_young_woman

Petrus Cristus, uczen van Eycka – namalowal klasyczny dla tamtej epoki portet kobiety. Co jest w nim takiego, ze az tak porazilo mala dziewczynke, wroslo  na zawsze w jej mozg, w jakis sposob naznaczylo postrzeganie piekna i estetyki ? Nie mam pojecia. W kazdym razie do samej ksiazki i do owego portretu wracalam przez lata, majac nadzieje, ze kiedys uda mi sie z nim zmierzyc fotograficznie. No i w koncu, tuz przed wylotem na londynski fashion week  – sie zmierzylam. Efekt ponizej. W poznosredniowieczna dame wcielila sie Mary z mojej agencji, calosci dopelnila bluzka z Max Mary, zagadkowy metalowy wisior i czepiec spontanicznie zmontowany z tiulu i czarnego brystolu.

.mary

Do jesieni sredniowiecza bede wracac jeszcze z uporem maniaka, do jej mistycyzmow, skrajnosci, rozedrganej natury, do czlowieka przed matematyka i renesanem.

Podobnie jak do drzew i sesji lesnych, ktore tez sa mi bliskie ( a propos Antychryst von Triera czeka na mnie caly czas jeszcze..) tak jak ta fota z L’Officiel, ktora zatrzymala mnie na dluzej przy sobie…

blog las

Spodobala sie mi rowniez kolorystyka i klimat z sesji Taki Bibelasa ze sliczna Luca Gadjus.

blog luca03

blog luca02

blog luca01

Uwiebiam ten typ urody u kobiet -  mocne kosci policzkowe, nieregularnosc nosa i to mocne spojrzenie… Na Iekeliene Stange i jej kosci tez sie lubie gapic:)

blo ikeline01

blog ikeline02

Pomimo umilowania do raczej koscistej, przenikliwej urody kobiecej to nie wzbraniam sie tez przed nieco innymi obrazkami.. Miranda Kerr by Willy Vanderperre w konwencji pin up jest bardzo OK.

blog miranda01

blog miranda02

Nie moge sie tez opedzic od lozkowo-hotelowych klimatow, takich jak na przyklad ponizszy z Eniko Michalik:

enikomihalik11

enikomihalik4

Na zakonczenie opowiesci foto modelkowych polski akcent czyli modelka, ktora mojemu przyjacielowi Konradowi Jakubowskiemu robi jak to ostatnio okreslil ” umyslowe fellatio” :) Magda Frackowiak – bo o niej mowa – ciekawila mnie od dawna ale zafascynowala dopiero po edytorialu “Nunhead” Sebastiana Faeny, gdzie obnazyla  nie tylko cialo…Ktos gdzies porownal jej twarz do oblicza mlodego tygrysa i cos w tym faktycznie jest. Charakterystyczna linia szczeki, szerokie kosci policzkowe, rozstaw oczu…Dzikie zwierze pod porcelanowa skora. Nic dziwnego, ze Alexander McQueen wybral wlasnie Magde do otwarcia swojego najnowszego, animalistyczno-kosmicznego pokazu.

blog magda mcqueen

blog mcqueen02

blog mcqueen

Tygrysia lilia, kosmiczna, owadzia, diabelska – takich modelek daj mi Boziu w zyciu wiele, do podziwiania i fotografowania. Amen.

blog magdalenafrackowiak2

blog magdalenafrackowiak6

oczekujac na listopad

Posted in Uncategorized on październik 15, 2009 by junemiller

ogolnie nie jest zbyt wesolo ale zaczne na przekor od czegos co mnie dzisiaj ubawilo, mianowicie znalazlam gdzies w necie galerie mojej fotografii opatrzona opisem po hiszpansku. poprosilam kolezanke o przetlumaczenie i …zrobilo mi sie wesolo.

ponizej wersja w oryginale i przetlumaczona na nasz ojczysty.

Magda Lipiejko es una emergente fotógrafa y estilista rusa. Adicta al café y a los sonidos de Henry Miller. Vive en una tierra llena de hermosos y sensuales cuerpos, donde la mitad de las mujeres que retrata, sé exhiben desnudas, bebiendo martinis, observando como el mundo pasa frente a ellas.
Sus fotografías son sensuales, elegantes, y atemporales. Por momentos, nos trasladan a la publicidad polaca de fines de los 70´s. Las mujeres sé exhiben como seres de otro tiempo, provenientes de un reino diferente, no terrenal.
Sus imágenes están inmersas en una extraordinaria densidad, donde el blanco y el negro se funde en una atmósfera pastel, entregando una intensidad luminosa que va más allá de las apariencias. Una dimensión un tanto irónica absorbida por lo misterioso y angelical.

Magda Lipiejko jest wschodzącą rosyjską fotografką i stylistką. Uzależniona od kawy i dźwięków Henry’ego Millera. Żyje w świecie pełnym pięknych i zmysłowych ciał, gdzie połowa kobiet, które portretuje, występują nago, popijając Martini i obserwując przewijający się przed nimi swiat.
Jej fotografie są zmysłowe, eleganckie i ponadczasowe. Momentami przenoszą nas do polskiej reklamy lat 70tych. Kobiety przedstawione są jakby żyły w  innych czasach, pochodzących z innego królestwa, nie z tego świata.
Jej obrazy są zanurzone w niezwykłej gęstości (zawiesinie?), gdzie biel i czerń odnajduje się w pastelowej poświacie, przekazując świetlną intensywność, która wykracza dalej niż się wydaje. Wymiar ironiczny, przepełniony tajemnicą i anielskością.

No coz…nie dosc, ze jestem rosyjska, zyje w swiecie zmyslowych cial i tworze zawiesine z poswiata,  w stylu lat 70tych to jeszcze slucham sobie Henryego Millera ( pewnie Sexusa w wersji dla niewidomych, czytanego przez Mariana Opanie;) Naprawde dawno nic mnie tak nie ubawilo.

A co pozatym pani Magdo? Pozatym zbieram sie jak sojka do wielu rzeczy, na przyklad od napisania o jesieni sredniowiecza, moim uwielbieniu dla XV wieku, wzruszeniach wywolanych przez  Memlinga w National Gallery, zmaganiach z fotografowaniem na nute van Eycka, slodkim pokoiku na Wimbledonie, najnowszym pokazie McQueena, nocnych przemysleniach nad Tamiza….

Parku mojego nadal nie widac ( siatka i rusztowania) ale bylam w nim dzisiaj pomimo deszczu i nadal jest przyjazny. Wszyscy psiocza na pogode a mi sie obecna szczecinska aura bardzo podoba. Wszechobecna wilgoc i zapach podgnilych lisci…mmmmm…Czuc listopad. Wszystkie porzadne muminki pewnie juz przymierzaja sie do wypchania brzuszkow igliwiem a ich mamusie wietrza puchowe koldry przed nadchodzacym snem zimowym..Fajnie ale wole nie spac.

A jutro mialam byc w pociagu do Warszawy ale nie wyszlo…znowu…jakis pech sie zrobil bo jade jzu tak do tej Warszawy od maja i dojechac nie moge. Teraz winne zdrowie moje, przyspieszony puls i uderzania goraca, ktore zaczynam miewac wieczorami. Ponoc menopauza u 30latek bywa mozliwa…

Sporo nowych fotograficznych zdobyczy przywiozlam z Londynu, pokaze wkrotce a teraz niech mi ktos przy okazji  laskawie wytlumaczy skad ta przenudna moda na robienie z kazdej niby faszynowej foty czegos na ksztalt pseudo Richardsona? Flash po galach, polamana modelka, najlepiej pod sciana, w podartym tiszercie, leginsach albo i bez? Ze niby takie nonszalanckie, luzackie i wogole vogue paris stajla? Co i raz wpadam od kilku miesiecy na takie podroby i juz mi niedobrze. Serio. Wiec bardzo prosze szanownych panstwa o definicje tej epidemii. Przewidziane nagrody:)

A na dobranoc troche ulubionych dzwiekow aktualnie przez mnie sluchanych i bynajmniej nie jest to Henry Miller..;)



bezsennosc

Posted in Uncategorized on sierpień 25, 2009 by junemiller

taka ze mnie maszynka…

obecnie bezsenna.

w dzien praca, dziecko, szpitale…

udawanie , ze wiem czym jest ablacja ( mama miala dzis rano).

i ze zdaze na czas ze wszystkim.

zeby bylo dziwniej zdazam. serce w okolicach kolan ale daje rade.

jak mialabym nie dac, co nie Bob?

dokonczylam czytac “Lektora” i chyba mi sie podobal.

nie pojade jutro na Radiohead i nie bede z tego powodu rozpaczac.

nadal zalegam z obrobka zdjec z pleneru a kolejne sesje wala sie na glowe.

zaczelam kupowac niemieckie Vogue bo zrobilo sie pelne nagosci na modle paryskich edycji.

kazdy mail od moich emelek z dalekich podrozy jest dla mnie nagroda.

zapach mojego parku wieczorowa pora takze.

moja kamienice obleczono w rusztowania i siatke zabezpieczajaca – mieszkam wiec teraz w paczce.

od kilku miesiecy poranki w lazience wiencze balsamem Clarinsa, nieprzyzwoicie drogim i cholernie nieekonomicznym. ale kto powiedzial, ze przyjemnosci maja byc ekonomiczne?

dzieki rusztowaniom pozbylam sie anteny tv i wcale za tym nie tesknie.

nadal nie obejrzalam Antychrysta i tesknie.

coraz wiecej drzew we mnie.

na skorze tez ( balsam).

Szarlota robi sie coraz bardziej brytyjska i misiowata.

I zaczela sypiac na zaglowku mojego fotela, niczym kot czarownicy..

a ja odwiedze Londyn juz niedlugo ale jeszcze o tym nie mysle.

mysle o zdjeciach, ludziach, roznicach…

i chce juz jesieni by topic sie w welnianych swetrach.

dochodza mnie plotki, ze sie czesto ciagam po sadach z kazdym i wogole jestem zla pani.

pewnie jestem troche zla.

fajnie jest byc zlym bo to nie nudne.

tak jak krolowe z bajek braci Grimm – zawsze je wolalam od zlotowlosych dziewic.

ale po sadach sie jeszcze nie ciagalam i na razie mi sie nie chce.

nauczylam sie pic sypana kawe z imbirem.

i japonska herbate ryzowa, ktorej inni sie brzydza.

do tego zalozylam farme w necie i spedzam godziny pielac grzadki i sadzac nasionka.

moze i glupie ale mnie koi.

podobnie jak zmywanie naczyn ( nie lubie zmywarki).

jutro ( dzisiaj)  bedzie wtorek i zamierzam duzo zrobic.

ale jak zrobie mniej to swiat sie nie zawali.

fajnie jest miec tego swiadomosc – ze i tak sie bedzie krecic.

ze mna czy beze mnie ale bedzie.

dobranoc(  dzien dobry)

o pierwszym polskim pokazie Strozyny,emelkach,betonie i innych ekscytacjach

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , on lipiec 4, 2009 by junemiller

Strozyna dosc dlugo wzbranial sie przed pokazami w kraju – brakowalo mu na to czasu, ochoty, kasy czy tez co moze najwazniejsze …ciekawych propozycji. Londyn to jednak Londyn. Az w koncu trafila sie propozycja z nowego hotelu w Kolobrzegu. Hotel 4 gwiazdkowy, nowoczesny, niepretensjonalny, pelen modernistycznego designu. Strozyne zaproszono do  udzialu w Sand Art, imprezie otwierajacej sezon letni, bedacej polaczeniem sztuki, mody,malarstwa,  fotografii i wypoczynku.

.blog22

.blog21

.blog09

.blog13

.blog14

.blog101

.blog103

.blog102

.blog76

.blog87

.blog93

.blog69

.blog90

Przyznam, ze po pierwszym telefonie informacyjnym od Krzyska – mialam mieszane uczucia co do tej imprezy. Co nieco juz polskich hoteli widzialam, bankietow tez i najczesciej nie byly to fajne doswiadczenia. Moze dlatego, ze zwykle brakowalo wyczucia, dobrego smaku, klasy, dystansu. Za to w nadmiarze pojawialo sie napuszenie, nowobogactwo, nieudolne nasladownictwo, adoracja tandety i niekoniecznie wyrafinowanych schematow. Tym bardziej milo bylo mi sie rozczarowac, w sensie pozytywnym oczywiscie. Organizatorzy imprezy i sam hotel -  pokazali, ze mozna zrobic cos na poziomie, nie uciekajac sie do pseudo-przepychu, ulubionego przez przecietnego Kowalskiego przytupu, morza wodki czy wystepow gwiazd w rodzaju grupy Feel czy innego Rubika. Na surowych, betonowych scianach sali klubowej hotelu , zawisl cykl obrazow Macieja Kozlowskiego, portretujacy 10 gwiazd filmow porno,  kawalek dalej fotografie Andrzeja Dragana a na scianach vis a vis wind, na wszystkich 4 poziomach hotelu – rozbawialy urokliwe pieski z obrazow Doroty Sroki. Kazdy z gosci hotelu dostawal mapke z zaznaczonymi odpowiednio miejscami gdzie mogl nie tylko pocieszyc oko ale takze podegustowac potrawy przygotowane przez szefa kuchni( restauracja sand-acz) , havanskie cygara( apartament 433), skorzystac z dobrodziejstw SPA czy kosmicznego salonu fryzjerskiego.  Na ile moglam to i ja rowniez nacieszylam oko i podniebienie, aczkolwiek zajmujac sie przygotowaniem pokazu mody, wpadlam w dobrze mi znany i absorbujacy mnie bez reszty wir a godziny spedzone w hotelu przelecialy mi przez palce.

.blog01

.blog02

.blog03

winda hotelowa dziwnie na mnie wplynela

.blog12

.blog10

.blog15

.blog16

.blog17

.blog19

.blog18

.blog88

.blog08

.blog07

.blog06

.blog05

.blog44

.blog34

.blog24

.blog25

.blog23

.blog29

.blog30

.blog27

.blog31

.blog33

.blog32

.blog28

.blog35

.blog36

.blog38

.blog39

.blog40

.blog41

.blog43

.blog45

.blog46

.blog48

.blog47

Roboty bylo sporo, w koncu 9 modelek trzeba bylo przygotowac, uczesac, umalowac, ustawic choreografie, poszczegolne looki… Krzysiek zaplanowal 3 wyjscia, w ktorych pokazal swoja kolekcje dyplomowa ( wienczaca jego nauke w prestizowym londynskim Central Saint Martins)  i wybrane modele z dwoch kolejnych kolekcji pokazywanych na londynskich fashion week’ach. Wspolnie z Krzyskiem wczesniej ustalilismy, ze make-up’y i fryzury beda minimalistyczne ale wiadomo, ze to co minimalne w efekcie wymaga czesto wielu zabiegow… Na ten przyklad uczesanie emelki Jagody w zwyczajny, gladki konski ogon zabralo mi jakies 2 godzinki… nie liczac pozniejszych poprawek i dogladzen przed finalnym wyjsciem. Tak czy owak nie ma co marudzic i liczyc godzin – najwazniejsze, ze wszystko fajnie zagralo. Skromne fryzury swietnie podkreslily dziewczecosc i smuklosc moich emelek a swietliste makijaze wykonane przez Patrycje dopelnily calosci dziela. Naprawde…niesamowicie bylo obserwowac swoje dziewczyny juz podczas pokazu…skupione, wsluchane w muzyke, kroczace dumnie po nierownym, betonowym podlozu w nieziemsko wysokich i niebyt wygodnych szpilach z kolekcji Krzyska ( sprawdzilam na wlasnych nogach). Stalam pod slupem na przeciw wyjscia modelek i nawigowalam, z jednej strony modelki a z drugiej pana technicznego odpowiedzialnego za muzyke i swiatla. Wszystko szlo jak po masle, mimo stresu jaki tuz przed rozpoczeciem pokazu opanowal dziewczyny… a ja czulam jak ogarnia mnie rodzaj matczynej dumy i prawdziwe wzruszenie. Stety, niestety ale emocje bardzo czesto biora u mnie gore a jak sie uprawia zawod, ktory jest przede wszystkim pasja i hobby to trudno o wyrachowanie i zimny obiektywizm. Przez takie a nie inne podejscie do pracy grozi mi w rezultacie totalny pracoholizm, bole kregoslupa, wrzody na zoladku, nerwica i siwe wlosy ale co tam:) Jakos przezyje. Chyba.

.blog49

na wlasnych nogach sprawdzam (nie) wygode szpilek Krzyska

.blog20

przegryzam cos co niekoniecznie ( jak widac)  smakuje Adzie

.blog11

panowie techniczni

.blog37

samotnosc mistrza..

.blog68

pokaz otworzyla moja new face Jackie

.blog66

.blog65

.blog67

.blog64

.blog63

.blog62

.blog61

Patrycja bosko wygladala w czarnej sukience z geometryczno-minimalistycznej kolekcji jesien/zima 08

.blog59

new face Marti w przepieknej sukience z afrykanskiej kolekcji wiosna/lato 09

.blog58

.blog60

Jackie w mojej ulubionej sukience z kolekcji afrykanskiej.Na pokazie londynskim prezentowala ja ulubienica paryskiego Vogue’a – Iris Strubegger.

.blog56

.blog57

.blog55

.blog54

.blog53

.blog52

.blog51

.blog86

.blog85

Po ekscytacjach pokazowych udalismy sie na degustacje kuchni srodziemnomorskiej a nocna pora powrocilismy do betonowych piwnic sali klubowej, gdzie projektant Strozyna przeobrazil sie w didzeja a modelki emelki w jego asystentki – didzejki.

.blog96

.blog83

.blog84

szef kuchni i pani dyrektor hotelu

.blog95

.blog99

.blog98

.blog94

.blog81

starszy pan zazyczyl sobie fotki z emelkami…nie wnikalismy po co

.blog82

.blog100

.blog80

.blog79

.blog78

.blog77

.blog97

foty z pokazu i backstage mozna tez obejrzec na blogu agencyjnym MLStudio  :

http://blog.mlstudio.com.pl/index.php/2009/07/krystof-strozyna-first-show-in-poland/

muzycznie ( iggy, marilyn, soap&skin, nosowska)

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , on lipiec 3, 2009 by junemiller

Poniewaz foty ostatnio wychodza mi juz bokiem ( tak zwany przesyt) to dzis bedzie wpis muzyczny, poswiecony moim nowiutkim nabytkom z podrozy.

Na poczatek krotka plytka ale bardzo zaskakujaca. Eh ten Iggy… wiecznie piekny i mlody. I ta jego okropna francuszczyzna…:)

wiele wersji tej bossa novy juz slyszalam ale coz…Iggy potrafi uwodzic…

poza nowym Iggym sprawilam tez sobie nowego Marilyna:) mam slabosc do tego pana a pozatym dobrze mi sie foci przy jego muzie.

Nie zabraklo tez w moich nowych nabytkach tak zwanych snujow czyli kawalkow mocno molowych i mocno ciagnacych sie. Do fajnych dolow z calych sil polecam  debiutancka plyte 18letniej  Anji Plaschg z Austrii, ukrywajaca sie pod nazwa Soap & Skin. Plyta mroczna, pelna fortepianu, poszarpanej elektroniki i psychodelicznego wokalu Anji. Znalazlam owa plytke oczywiscie calkiem przypadkiem w bydgoskim empiku, zwabiona zdesaturowanym zdjeciem okladkowym..

A na koniec cos co juz dawno zamierzalam sobie kupic. Nosowska uwielbiam od zawsze, za caloksztalt -  za to jak spiewa, mowi, pisze, wyglada… Pani KN to po prostu moj ideal kobiecej przyjaciolki, szczerej i autentycznej  do bolu a do tego mega zdolnej i zwyczajnie madrej. Osiecka tez cenie mimo, ze jakims tam moim guru niegdy nie byla. Polaczenie Nosowskiej z Osiecka na plycie N/O wypadlo lepiej niz sie moglam spodziewac…choc po Nosowskiej raczej niczego niefajnego nie mozna sie spodziewac:)

Moj ukochany kawalek ponizej. Tekst, muzyka Satanowskiego( pan Jerzy nie dosc , ze ma takie nazwisko to jeszcze komponuje specyficznie szatansko) , genialna nowa interpretacja muzykow i samej Nosowskiej…Wszystko to razem powoduje u mnie ciarki za kazdym razem jak tego slucham. Czapki z glow!

Milky beach,bergman,antychryst, pracoholizm i PJ Harvey

Posted in Uncategorized tagi , , , , , , , , , , on czerwiec 22, 2009 by junemiller

Milky beach przywitala mnie tym razem sztormowa wichura i piachem prosto w oczy. Jasne, ze sie nie poddalam.Zbyt dlugo sie na nia nastawialam, obmyslajac polaczenie genialnej ortopedyczno-androidzkiej kolekcji Katarzyny Konieczki i powloczystych, pieknie smutnych sukien  Michala Marczewskiego.

Szpitalna biel gorsetow Konieczki  nastroila mnie w kierunku raczej klasycznym. Duzo swietlistosci, pustynna plaza, trzy androidki podazajace ku czemus…albo moze ku niczemu. Niestotna ideologia, wazny uchwycony moment Androgeniczne piekno moich modelek, struktura gorsetow, minimalistyczny krajobraz, zanik koloru…. Historia bez poczatku i konca. Na jednym z portali foto, ktos ladnie napisal, ze moje androidzkie modelki wygladaja jakby przebyly meczaca podroz pomiedzy galaktykami…Takie komentarze lubie czytac najbardziej.

.blog milky beach04

.blog milky beach03

.blog milky beach02

.blog milky beach06

.blog milky beach07

Suknie Michala nastroily mnie na inna nute. Zapomnialam o galaktycznym Mad Maxie na rzecz skandynawskich bohaterek, takich jak z filmow Bergmana..co to bywaja zawieszone miedzy jawa a snem, wedruja sobie po polnocnych krajobrazach, zaplatane same w sobie, schowane gleboko we wlasne swiaty a mimo to wspolgrajace mocno z groznym i zimnym swiatem jaki je otacza…

.blog cold summer03

.blog cold summer02

.blog plaza02

.blog plaza04

.blog plaza

.blog plaza05

Szczerze mowiac to bylam przekonana, ze na tych swietlistosciach i bezbarwnosciach pojade do konca cala sesje…Az tu nagle zobaczylam lasek na wydmach. I przepadlam…Moje druidzkie serce zalomotalo…drzewa…zielony gaszcz galezi i konarow, mech z tym swoim specyficznym odcieniem i zamszowa faktura…ehhh…. No i zapomnialam o ukochanej minimalistycznej pustce plazowej i utopilam modelki w drzewach. Nie widzialam jeszcze  najnowszego filmu Larsa von Triera ale czytalam o nim piekna recenzje Malgorzaty Szumowskiej ( ostatni numer miesiecznika Film), ogladalam tez zajawke na youtube i wystarczylo bym miala dreszcze… Kobieta, szamanka, druidka, czarownica, outsiderka, od zawsze kleszczowo zwiazana z silami przyrody, ulegajaca potedze natury i jednoczenie bedaca jej czescia. Zupelnie inaczej niz mezczyzna…Bardziej podatna na magie i wplyw tego co niepojete, nielogiczne, niewytlumaczalne.. Poplynelam sobie w te lesne historie a moje modelki poplynely wraz ze mna…

.blog antychryst01

.blog antychryst02

.blog antychryst03

.blog antychryst05

.blog antychryst04

.blog antychryst04a

.blog antychryst07

.blog antychryst11

.blog antychryst08

.blog antychryst08a

.blog antychryst09

.blog antychryst10

Oczywiscie, ze nieco demonizuje i jak zwykle wyolbrzymiam:) Ale co ja zrobie, ze drzewa mnie wyprowadzaja z rownowagi psychicznej a ja trace w sekunde poczucie czasu, wszelkiego ratio itp.

Teraz drzewa mam tylko za oknem. Od przeszlo tygodnia siedze przyklejona do komputera. Obrabiam foty z maratonu fotograficznego, zarzadzam agencja, prowadze tony mniej i bardziej sensownych rozmowek z Bangkokiem, Tokyo czy Sydney ( alez tam teraz jest cieplo…mysle sobie otulona w sweter mimo koncowki czerwca). Praca mnie pochlania rownie mocno jak drzewa w lesie czy parku, tyle, ze w przeciwienstwie do tych drugich nie dotlenia, heh… A do tego mocno nadwyreza moj kregoslup w czesci ledzwiowej.

Koncze wpisik i wracam do pracy:) A Szanownych Panstwa zostawiam z przecudnymi dzwiekami z White Chalk, plytki PJ Harvej, ktora towarzyszy mi nieprzerwanie od paru tygodni i wypelnia doszczetnie moje mieszkanie z nieocenionym widokiem na drzewa…..

New Polish Nude Photography

Posted in Uncategorized tagi , on maj 28, 2009 by junemiller

Pan poczta dzis grzecznie dostarczyl pancerna paczuszke z wydawnictwa a w paczuszce albumik jeszcze cieply.. New Polish Nude Photography, twarda okladka,elegancki papier,  format A4, poznanskie wydawnictwo nEgoist.

Zaczelo sie od maila:

witaj Magdo,
widzę, że sama aktów nie robisz, ale może podesłałabyś linki do polskich akcistów, którzy Tobie się podobają? bardzo ciekawią mnie Twoje fawory. /to w kontekście książki o polskim nowym akcie, który redaguję./
z góry dziękuję za odpowiedź i ewentualną pomoc. ex

odpisalam:

Witaj,
akt mnie calkiem kreci a nie robie za czesto z racji tego, ze zajmuje sie jednoczesnie prowadzeniem agencji modelek a modelki fashion to najczesciej 16latki wiec wiadomo o co biega ale mam zamiar sie nieco aktem pobawic – jak na razie udalo mi sie poprobowac z seryjka inspirowana filmem “L’historie d’O”
Zapewne wiecej tu jednak fashion, filmowosci niz samego aktu no ale to juz rzecz wzgledna…
Zrobilam tez kiedys seryjke mala pt. “Blonde appeal”

Mam nadzieje wrocic do aktu niebawem z kilkoma pelnoletnimi modelkami, choc od fashion nie uciekne za daleko…

Co do polskich akcistow…za wielu nie znam ( takich w typowycm rozumieniu tego slowa) ale moj przyjaciel Marcin Twardowski czesto poza moda rusza temat aktu wiec jego portfolio do przejrzenia moge smialo polecic.
Lubie tez kilka starszych fot pana znanego na digarcie jako zensen ( tu link)  cudne foto, (link) i to tez, pozniejsze juz przestaly mnie kompletnie jarac
Kto jeszcze…pamietem z odmetow bodajze plfoto – Wienczyslaw Nieszczegolny i jego piekne kompozycje ( link)
moze jeszcze tez Olga Kersthein ( link)

o i swietna lazienkowa seria Radka Michalowskiego (link)

na razie wiecej grzechow nie pamietam
milego konca weekendu

Magda

wkrotce przyszla odpowiedz:

ze spokojem linki juto przejrzę. czytam teraz cały czas w związku z albumem o historii i ewenemencie fotoaktu i szczęka mi opada. w każdym razie zależy mi na różnorodności, a więc takie fashion-akt w Twoim wykonaniu jest bardzo ciekawe i chętnie je zamieszczę, jeśli się zgodzisz.. Przejrzyj, proszę, jeszcze raz swoje portfolio, żeby była pełnia wiedzy, a generalnie do końca stycznie mogę poczekać na ostateczne skompletowanie zestawu.

wszystkiego dobrego ex

ps podoba mi się Twój blog.

Witaj,

nie wiem na ile to akty na ile anty akty czy tez fashion akty – jak zwal tak zwal, przesylam do wgladu co mam:)

pozdro

Magda

cześć Magdo,

z pewnością to nie są anty-akty.:)
po zastanowieniu /faktycznym/ uważam, że 2-3 z podanych przez Ciebie propozycji, jest warta umieszczenia w albumie. w zamian otrzymasz jeden egzemplarz książki. jeśli taka propozycja Ciebie interesuje, to potwierdź wstępnie swój udział w tym  projekcie. w styczniu przygotuję umowę  na jednorazowe udostępnienie wybranych zdjęć do książki, a potem  / w lutym/ rozpocznie się techniczne przygotowanie.

ciągłego zadowolenia z siebie życzę, ex

ps z innej beczki, wciąż szukam słodkiego, szkolonego kobiecego głosu do muzy filmowej. muza jest bardzo ciężka jak i film: brak często melodii i śpiewaczka musi śpiewać z nut. jakbyś coś wiedziała…


czesc,

potwierdzam wstepnie.

ciekawe czy Sylwia czy Nika zostala wybrana:) to te moje emelki, ktore jako jedyne jak na razie pokazaly biusty:)

pozdrawiam

Magda

ps.

konczylam co prawda podstawowa szkole muzyczna ale z muzykami/spiewaczkami  kontaktu nie mam

witaj Magdo:)w załączniku projekt umowy,

daj znać, czy wszystko ok.
pozdrawiam.ex

I dalej juz sie potoczylo w miare szybko, wyslalam wybrane foty a dzis album caly i zdrowy doreczyl mi pan poczta.

Wlasne publikacje ciesza ofkors i nie ma co tego przykrywac falszywa skromnoscia ale cieszy tez fakt, ze do albumu trafily zdjecia osob, ktore wskazalam w pierwszym mailu do exiffa a jak wiadomo z fajnymi kolegami zawsze razniej. W samym albumie literek malo. Poza spisem autorow i krotkim podziekowaniem osobom, dzieki ktorym album ujrzal swiatlo dzienne – zabraklo na cale szczescie napuszonych wprowadzen, kadzenia, cytatologii i inszych ozdobnikow. Licza sie foty a chyba oto w albumach fotograficznych chodzi..?

okladka by Exiff:

.nude01

prace Wienczyslawa Nieszczegolnego:

.nude07

Marcina Twardowskiego/Kaunaua:

.nude06

Radoslawa  Michalowskiego:

.nude04

Zensena:

.nude08

i mua czyli nizej podpisana:

.nude03

.nude02

a to spis wszytkich autorow:

.nude09

Projekt zacny, promujacy polskich autorow. A oto co mysli o tym brac z szanownego forum digartu, gdzie news o albumie sie ukazal z racji, ze sporo autorow jest rowniez digartowiczami:

“to 1 zdjęcie z lewej mnie przeraża:D “

“drogo”

“na okładke trzeba było cos fetisha, by bardziej zachęcało
-też uważam że z bastkiem przesadzili, chłopak kręci porno, a foci dla jaj”

“69 zl za widmanska czy czy bajewa lub kaunau and zensen to jeszcze ale 69 zl za don bastka? kurde to jakieś żarty chyba? u mnie w wydawnictwie ksiazki o Klimcie tyle kosztuja a kim jest bastek wileki malarz? za 69zl?”

“twa, nie twa, ale w wersji albumowej … może się skuszę. Nie zmienia to faktu, że pogratulować Waćpaństwu”

“Album zawiera około 100 NAJCIEKAWSZYCH zdjęć wykonanych w okresie ostatnich pięciu lat przez polskich fotografów -
śmiem wątpić … w ogóle kto dokonał tego wyboru? kim są ‘redaktorzy’ tego dzieła, tak szumnie ochrzczonego “Niu Polisz” ??
Niu Polisz… ‘album’ za 69 złotych.. adekwatna cena”

“bimbałki

“trzeba szokować – żeby zostać docenionym?
kit jakiś chyba – za 69 zł…”

“ciekawe na jakiej podstawie dokonywano wyborow? Anne Bodnar rozumiem bo dziewczyna robi faktycznie cos rewelacyjnego, Magda to fotograf (swietny zreszta) mody a nie aktu, wiec umiesczanie jej w albumie aktowym to kompletna pomylka, co do reszty – nasuwa sie wniosek ze zeby zostac “nju polisz fotografem aktu” trzeba pokazac brzydote zakrawajaca na porno polaczona z absolutnym brakiem warsztatu .. cos w tym jest.. takie to typowo polskie ..
niemniej jednak naezy pogratlowac autorom publikacji”

“Gratuluję wszystkim uczestnikom kolekcji. Cieszę się, że taki album powstał, a i cena nie jest wygórowana. Dobrze się też stało, że w książce znalazły się zdjecia Don Bastka. One przecież wzbudzają wiele emocji i pokazują kawałek polskiej kultury pełnej hipokryzji i prowincjonalizmu.

Porównywanie tego oryginalnego wydania z publikacją 25 tysięcznego wydania Klimta, którego albumy na promocjach Taschena są po 4 Euro, albo po 1USD dodatkowo rok temu przy zakupie jakieś numeru Cosmopolitan, jest tylko zobrazowaniem poziomu postrzegania sztuki przez jakiegoś pimpka /pimpek to określenie sympatyczne i za nim kryje się nadzieja o pofłożu dydaktycznym/

Gratuluję raz jeszcze i życzę powodzenia.”

Milo, ze na iles tam wpisow trafil sie tez jakis pozytywny – ale tak to juz jest jest w naszej cudnej Polsze, ze tylko narzekac umiemy, krytykywac i szukac dziury w kazdym stolku…a przeciez kazdemu wolno focic, doskonalic sie a jak sie uda to i moze opublikuja. Jak widac z zalaczonej przeze mnie powyzszej korenspondencji nie laczyly mnie zadne stosunki z panem exiffem, znalazl mnie przypadkowo na forum i tyle. Wyszlo z tego cos fajnego czego wszystkiem zawiedzionym, zazenowanym, zawistnym itp. serdecznie zycze.

a ponizej moja piesn przewodnia, ktora towarzyszy mi od tygodnia i wyjatkowo dobrze nastraja, dobrze:)

Wywiad dla Piana Magazine

Posted in Uncategorized tagi , on kwiecień 5, 2009 by junemiller

blog-piana04

Jakis czas temu napisala do mnie jedna pani, poprosila o slow pare do swojego magazynu. Magazyn mi sie spodobal wiec sie zgodzilam. Dostalam pytanka, szybko na nie odpowiedzialam i polecialo.

Teraz sobie wlasnie czytam i widze, ze kilka przeinaczen sie tu znalazlo wiec szybko biegne sprostowac, ze moj tato nie posiadal nigdy pracowni fotograficznej. Kuwety, powiekszalnik i cala reszte trzymal na pawlaczu Wyciagal tylko na czas robienia odbitek i zagracal dokumentnie  kuchnie mamie:) Nazwanie mnie ” szanowanym polskim fotografem” tez mi jakos nie pasuje. Tym bardziej, ze zawsze i wszedzie podkreslam, ze jestem na poczatku drogi, lacze prace z zabawa i pasja i nie mam aspiracji bycia artysta, szanowanym i inne takie. Tyle ode mnie. Ponizej stroniczka z wywiadem dla Piany.

blog-piana012

blog-piana021

blog-piana031