Skip to content
Styczeń 23, 2008 / junemiller

Sigur Rós

dziwnie sprawa ma sie z moja niczym niewytlumaczona przypadloscia trafiania calkowitym przypadkiem na absolutne perelki plytowe…

godzina 15 z minutami, wpadam do Empiku po ksiazke obiecana tacie. juz z ksiazka w reku pedze do kasy, mijam polki z plytami i… rzecz jasna cos mnie tam wciaga…warunki na myszkowanie w plytach zupelnie niesprzyjajace. ja w pospiechu, Empik napchany ludzmi, godzina szczytu zakupowego. no ale jak mus ( wewnetrzny) to mus. przelatuje nerwowo wzrokiem po plytach…przegladam, przebieram…mam swoje ulubione typy, wiem czego mi brakuje w mojej plytotece ale jakos tym razem nie dostrzegam znajomych poszukiwanych. najpierw moj wzrok przyciaga kolorowa okladka z wypchanymi zwierzetami w milosno-morderczym uscisku. nie mam pojecia co to za gatunek muzyczny wiec lece do stanowiska odsluchowego. a na stoisku odsluchowym tlumek malolat, beznadziejnie podrygujacy w rytm odsluchiwanych popowych skladanek typu the best shit part 204. bluzgam w duszy okrutnie i czekam. musze wygladac groznie bo jedna z malolat odwraca na mnie co jakis czas tradzikowe oblicze, a po paru minutach zwalnia mi swoje stanowisko. no. niestety plyta z animalistyczna okladka kompletnie we mnie dzwiekowo nie trafia. szkodaaa…bo okladka naprawde fajowa. sciagam sluchawki i zawiedziona wracam do polek plytowych. odkladajac moj niewypal zahaczam okiem o cos niepozornego. kolorystyka przeterminowanego filmu, literki tytulu tak male, ze mam problem z rozroznieniem…sis…sig…sigur costam…naprawde nie wiem czemu cofnelam sie z owa niepozorna plytka w garsci do stanowiska odsluchowego, prawie odpychajac wracajaca rowniez do niego tradzikowa malolate. sluchawki na uszy i…………..wow………juz wiem, ze to jest to. trafiony zatopiony. milosc od pierwszego dzwieku…przypadek czy przeznaczenie? ile to juz razy zadawalam sobie to samo pytanie…ile juz w mojej plytotece identycznie wylowionych cudow…policze.obiecuje. teraz powoli rozsmakowywuje sie w nowej milosci…

 

Sigur Rós. zespol z Islandii. no… nie moze byc przeciez inaczej. wielkiej milosniczce molowych klimatow i polnocnych przestworzy nie moglo sie trafic nic innego.

zapewniam, ze jeszcze nie raz tu o islandczykach cos nasmuruje. na poczatek piekne video+ piekne dzwieki utworu „vidrar vel til loftarasa” co znaczy „dobra pogoda na nalot powietrzny”. milego wieczoru:)

 

dobra pogoda na nalot powietrzny
ślizgam się do przodu
przez głowę
myślę w połowie drogi
do tyłu
widzę siebie jak śpiewam ewangelię,
którą napisaliśmy razem
nawiedził nas sen,
że mieliśmy wszystko
pojechaliśmy na końca świata
poszukując
wspięliśmy się na drapacze chmur,
które później eksplodowały,
skończył się pokój
tracę równowagę,
upadam
zupełna cisza
brak odpowiedzi
jednak najlepszą rzeczą jaką stworzył bóg
jest nowy dzień

 

 

Reklamy

2 Komentarze

Dodaj komentarz
  1. hoRacy / Sty 23 2008 10:21 pm

    Ja polecam inny zespół z Islandii.. Mum:

    Piękne…

    Tak w ogóle bardzo dziwne – Islandia ma 320 000 mieszkańców, a wszyscy chyba są muzykami 😉

  2. peruu / Sty 26 2008 10:03 pm

    hoRacy, też mnie ten fenomen od dawna zastanawia 😉

    Islandia to nie tylko Bjork, Sigury, Mum, Gus Gus, Ampop, Johann Johannsson, E. Torrini, Worm Is Green czy The Album Leaf .. 🙂

    z krain północnych (ale nie Islandii) polecam np. Under Byen, Audrey i The White Birch

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: