Skip to content
Styczeń 26, 2008 / junemiller

my strange day

strange jak nic…pomijam szalenstwa wiatru na ulicach Szczecina, moja bieganine dzisiejsza, nieco bezzasadna, ogrom emocji roznych..od kompletnie beznadziejnego poczucia, ze jest do dupy do dwoch niespodzianek…tak z boku patrzac niby nic a dla mnie istny przewrot kopernikanski…odpukac we wszystkie niemalowane stoly swiata. wiecej nie powiem zeby nie zapeszac. powklejam tylko fotek kilka z mojego archiwum zdjeciowego. wszystkie owe foty laczy subtelnie pokazana nieobecnosc. nieobecnosc glownych bohaterek przy ich jednoczesnym silnym zaakcentowaniu. takie skrajnosci i sprzecznosci przekazu fajne…ulotnosc, moment, drgnienie powieki. niedopowiedzenie. a moze niewypowiedziane? przeciez zawsze intryguje to czego nie widac w pelnym swietle i znaczeniu… zarys cienia na wieczornym chodniku, szelest lisci w parku… gdy rozum spi budza sie upiory – niekoniecznie straszne:)

23.jpg

24.jpg

33.jpg

35.jpg

30.jpg

ah i znowu bym zapomniala o kolysance:) prosze bardzo:) dobranoc.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: