Skip to content
Marzec 12, 2008 / junemiller

Helmut Newton „Autobiografia” – takie tam moje luzne refleksje po lekturze

skonczylam czytac wczoraj. no..trzeba przyznac fajny koles byl z Helmuta. egocentryk i owszem, ale przy tym z olbrzymia dawka autoironii. najgorzej bywa jak wielkiemu tworcy odbije na punkcie swoim i swoich dziel. najdziwniejsze jest to, ze z reguly odbija tym mniejszym tworcom : ) ci faktycznie duzi sa na to zbyt dojrzali. i dzieki bogu. Helmut znal swoja wartosc, od poczatku dazyl do bycia „slynnym fotografem” ale caly czas nie zapominal o swoich slabosciach, ulotnosci chwili. jest takie jedno jego stwierdzenie na zakonczenie biografii: „Na tym koncze moja opowiesc, poniewaz czytanie o cudzych sukcesach, malych czy duzych, nikogo nie interesuje. Liczy sie osiaganie sukcesu. I o tym jest ksiazka.„. niby proste i oczywiste. niby. autobiografie Newtona z rozkosza podsunelabym pod nos wszystkim fotografersom maniakom – gadzeciarzom : ) co wielki Newton pisze o sprzecie fotograficznym? heh – cytuje bo warto: ” Niewiele sie zmienilo w mojej technice fotografowania od czasu, kiedy bylem chlopcem. W latach trzydziestych latem pracowalem w swietle dziennym a zima portrety, ktore robilem swoim dziewczynom, oswietlalem dwustuwatowa lampa zdjeciowa. Dzisiaj dorobilem sie piecsetwatowej. Nie mam swiatla stroboskopowego, rzadko pracuje w studiu – wynajmuje dodatkowe wyposazenie i studio jak jest taka potrzeba. „I tyle : ) Z gadzetow o wiele wiecej uwagi poswieca opisom swoich samochodow : ) ale i tak najwazniejsze dla niego jest samo fotografowanie mody, realizacja pomyslow. no i oczywiscie kobiety i sex. bez tego nie byloby Newtona. nie powstalby „porno szyk” bez ktorego od wielu ladnych lat nie moga sie obejsc modowe edytoriale w najlepszych magazynach, kampanie reklamowe itp. obserwacja scenek ulicznych, zapamietywanie zdarzen i motywow z mlodych lat, podroze, ksiazki, filmy – to skarbnica Newtona. z tego wynikaja jego foty i to wypelnia jego ksiazke. nie ma nudnawych wykladow o wyzszosci takiej soczewki nad taka, maniakalnych opisow mega sprzetu. bo tak naprawde czym jest fotografia i na czym polega? technika – owszem. dobre szklo tez sie przydaje. ale co z tego, ze ktos ma kilka walizek wypelnionych mega gadzetami. co z tego, ze dorobil sie kilku hektarow studia, ma tlo na pilota i zgromadzony caly komplet oswietleniowy pro foto. przeciez nie to sie liczy ostatecznie. wazny jest efekt koncowy – czyli fota. ja bez bicia sie przyznaje, ze o aparatach i reszcie sprzetu wiem tylko tyle, zeby umiec ustawic parametry i pstryknac. nie zaglebiam sie w nowinki techniczne, nie sledze z zapartym tchem jakiego to cudownego canona tudziez nicona wypuszcza za moment na rynek. mam to delikatnie mowiac – gdzies : ) zwyczajnie – szkoda mi na to czasu. wole ogladac zdjecia, modelki, sledzic trendy w modzie ( skoro juz zajmuje sie foceniem mody to moj obowiazek niemalze), szukac inspiracji w filmach, obrazach, muzyce, zyciu…i pstrykac, pstrykac, pstrykac. walczyc z cala ta fotograficzna materia, zmieniac sposoby patrzenia, szukac nowych rozwiazan, oswietlen, kadrow i calej tej nieuchwytnej magii. tego nienazwanego „czegos” – co sprawia, ze fotografowanie przestaje byc zapisem rzeczywistosci, swoista dokumentacja, utrwaleniem chwili tylko….a staje sie czyms wrecz mistycznym. Newton na pewnym etapie swojego zycia trafia sparalizowany do szpitala. aparat, robienie zdjec pozwalaja mu zwalczyc chorobe „ Pewnego dnia zadzwonilem do Grace Miarbelli i powiedzialem: -sluchaj Grace, wiem, jestem slaby – slaby to bylo deliktanie powiedziane, ledwie trzymalem sie na nogach, bylem slaby jak kociak – ale chcialbym zrobic kilka zdjec w swoim pokoju hotelowym. Wynajeto dwie modelki – Marbaret Ramme i Vivien Fauney – i Vogue przyslal mi troche bielizny. Ledwo moglem podniesc swoj aparat 35mm, ale mialem asystenta i piecsetwatowy reflektor, zaczalem wiec robic zdjecia. Zajelo mi to duzo czasu. Zrobienie jednego trwalo chyba pol dnia, potem odpoczalem, a nastepnie przez drugie pol dnia zrobilem kolejne..” i dalej pisze „ kiedy wywiezli mnie z sali operacyjnej po cewnikowaniu, sciskalem swoja mala automatyczna minolte. Dwie pielegniarki przetoczyly mnie obok June ( zony Newtona) , ktora czekala na korytarzu. Uslyszala, jak jedna z siostr mowi do drugiej: -co on do diabla sciska w rece? – aparat. – a po co mu aparat? – mysli, ze bedzie sobie robil zdjecia.” czytajac to wszystko przypomniala mi sie moja potrzeba biegania z aparatem po szpitalu w styczniu, w najciezszych chwilach choroby mojego taty. pielegniarki patrzyly na mnie jak na dziwaka. pamietam jak dzis pytanie jednej z nich, czy te zdjecia to do jakiejs gazety robie..mamma mia…odpowiedzialam, ze nie. ze jestem tu i czekam na amputacje nogi mojego taty. a aparat to moje trzecie oko. lepsze niz te w glowie bo nie lzawi. potem juz mnie przestaly pytac i moglam sobie dalej pstrykac plytki z linoleum i jarzeniowki. chociaz podobnie jak Newton nie jestem i nie bede reportazysta. albo streetowcem jak moi koledzy Bies ( Konard Jakubowski) czy Jasiek ( Janusz Miller). oni maja do tego zaciecie, umieja sie w tym zatracic i popelnic naprawde fajne foty. ja nie. mi brakuje modelki. musze miec kawalek mody..nawet bez ciucha, buta czy makijazu. ale musi byc cos z tego mojego ulubionego fashion. tak bardzo wysmiewanego przez spora gromade „prawdziwych fotografow”, dla ktorych dzialka zwana fotografia mody to cos z boku, ot taka komercyjka, mniej powazna od reporterki, aktu czy pejzazu. co na ten temat pisze mistrz Newton? : ” Mam kilku dobrych przyjaciol, ktorzy sa artystami fotografii. Odrzucaja wszystkie zlecenia i pracuja jedynie dla siebie, w nadziei na grant albo sprzedaz do muzeum. Podziwiam ich wytrwalosc, ale czesto ich prace wydaja mi sie nudne. Dziekuje swiatu komercji – spoleczenstwu konsumpcyjnemu – za wszystkie odniesione sukcesy, nie fundacjom, muzeom ani grantom. Praca dla magazynow czy na zamowienie zawsze byla dla mnie stymulujaca i inspirujaca. Potrzebuje takiej dyscypliny i okreslonych ram. Oczywiscie czesto sugeruje redaktorom pewne pomysly, w nadziei, ze pozwola mi je zrealizowac. Strona magazynu stanowi dla mnie swoiste laboratorium, w ktorym wyprobowuje nowe pomysly. Jak inaczej moglbym skorzystac z uslug najlepszych makijazystow, fryzjerow i modelek na swiecie? Nie wyobrazam sobie bez nich pracy. Gdyby nie smialosc francuskiego Vogue’a w kwestii publikacji moich zdjec, kiedy byly one jeszcze uwazane za odwazne, ewolucja w mojej fotografii dokonywalaby sie o wiele wolniej.” w obecnym postmodernistycznym swiecie, gdzie wszystko miesza sie ze wszystkim, moda przestala byc czyms abstrakcyjnym. owszem sa pokazy mody haute couture, gdzie moda jest sztuka, ale jest tez ulica, filmy, videoclipy..za pomoca mody mozna tak wiele wyrazic, opowiedziec o czym tylko sie zapragnie. czesto lepiej i dosadniej niz za pomoca slow. tym bardziej , ze nie ma i nie bedzie jezyka idealnego : ) dlatego tak bardzo mnie kreca magazyny modowe. za mode, za modelki, za te miliony wspanialych historii opowiadanych przez Kleina, Roversiego, Lindbergha, von Unverth, Meisela, Webera, Kadela, Luchforda,Sorrentiego, Munro, Akrans, Testino, Alas i Piggott… itd.itp. ( celowo pominelam Demarcheliera gdyz za nim nie przepadam;) . dobre magazyny mody oglada sie jak albumy. powoli , z namaszczeniem, smakujac kazda stronice..no tak. serio. mam fiola. a w zielonym pokoiku na ukochanym metalowym regale znajduja sie tylko i wylacznie wszystkie edycje wloskiego Vogue’a jakie posiadam – ulozone z pietyzmem wg. dat wydania.. : ) jest tez osobne miejsce na inne edycje Vogue’a, na Numero, Another Magazine, Noise,Amice, Flair….To prawdziwa kopalnia pomyslow, stylu, trendow. zielony pokoik to moje biuro, wiec idealne miejsce na sterty ulubionych gazet. ale jak to zazwyczaj bywa lubia sie one przemieszczac i mozna sie o nie potknac w przedpokoju, sypialni a przede wszystkim w lazience : ) eh..znow slysze ten ironiczny chichot dobywajacy sie z dobrze odzywionych gardel panow „prawdziwych fotografow”, ktorzy nabywaja zupelnie inne pisma a dzial mody rowna sie dla nich dzial babski i omijaja go w empikach szerokim lukiem. dobrze, ze mlody Newton nie omijal magazynow mody i juz jako nastolatek zdecydowal, ze zostanie fotografem Vogue’a. co mu sie rzecz jasna w pelni udalo – zaczynal od pracy dla edycji australijskiej, by przez Londyn trafic do Vogue Paris – gdzie najpelniej uksztaltowala sie jego fotografia.

rozpisalam sie nieco a praca czeka. niedlugo weekend i kolejne zmagania sesyjne z modelkami. kielkuja mi juz w glowie pomysly..chce wreszcie zrealizowac cos co dojrzewa we mnie od dawna. cos co wiaze sie z moja ulubiona epoka w malarstwie..bede ganiac za dodatkami stylizacyjnymi caly piatek a potem meczyc modelki do nocy..pelna obaw ( jak zwykle) czy cokolwiek z tego wyjdzie. i na co to wszystko? po co? gdzie tu logika? odpowiem cytatem z ksiazki Newtona : ” Zdjecia mody rzadko maja jakas logike. Kazde jest chwila bez poczatku i konca.” Amen : )

newton.jpg

cudny autoportret Helmuta. by strzelic sobie taka fote trzeba miec naprawde jaja : )

Reklamy

9 Komentarzy

Dodaj komentarz
  1. terriblelie / Mar 13 2008 9:19 am

    jasiek zaprzecza jakoby byl dobrym streeciarzem 🙂 robi to z powodow odprezajacych i dlatego, ze nigdy nie zrozumie ludzi, ktorzy ot tak po prostu spaceruja 😛
    o helmucie sie wypowiem… jak przeczytam :>

  2. konrad / Mar 13 2008 11:37 am

    milo sie czyta 🙂 i Helmuta i Ciebie 🙂

    „nicon” 😀 cudownie podsumowuje czesc techniczna … no ale zawsze jeszcze jestem ja 🙂

  3. agrafka / Mar 13 2008 8:49 pm

    strasznie mnie motywujesz. i jesteś trochę, no nie wiem, idolka to złe słowo… guru. guru tak. no…

  4. ziajik / Mar 14 2008 8:01 am

    rzadko komentuje na blogach osób, których nie znam osobiście…ale tu czuję, że muszę 😉
    mam podobny stosunek co do strony technicznej, po wybraniu sprzętu nowinki techniczne przestały mnie interesować. I nie czuję się z tym źle :]
    Lubie tu zaglądać 😉
    pozdr

  5. Serek / Mar 14 2008 4:41 pm

    Śmiesznie się składa bo akurat wczoraj w radiu Tok FM gościem Grzegorza Chlasty był Tomasz Tomaszewski (tu można posłuchać audycji – http://serwisy.gazeta.pl/tokfm/0,75862.html) który mówił dokładnie to samo na temat sprzętu co przed chwilką u Ciebie przeczytałem 🙂 Naprawdę ciekawy tekst :] Pozdrawiam i zachęcam do przesłuchania audycji!

  6. Agnieszka Cudak / Mar 26 2008 1:13 pm

    Swietny tekst – zgadzam sie w 100%. Magda – bardzo lubie Twoje zdjecia i podziwiam, ze tak wspaniale sobie radzisz – wizaz, stylizacja, zdjecia – zawsze wszystko przemyslane i dopracowane. Gratuluje i pozdrawiam 🙂

  7. mm / Kwi 5 2008 1:49 pm

    zagladam i zagladam, i helut wciaz, a czekam na nowy wpis. najlepiej z kacikiem muzycznym…

  8. Serek / Kwi 5 2008 11:49 pm

    Zgadzam sie z przedmówca 🙂

  9. jdrq / Kwi 17 2008 10:10 am

    swietny post.
    dziękuję!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: