Skip to content
Kwiecień 7, 2008 / junemiller

biale tlo

czysta, biala przestrzen. idealnie rozswietlona moimi nowymi elinchromami. wystylizowane z mozolem modelki. jakies tam kielkujace pomysly w mozgu. tona kolorowych butow powypozyczanych z Baty i Kazara. wielkie lakierowane torby w kolorze krwi. i takiez paznokcie modelek…i zaczynamy. zmagania studyjne. nie takie proste to jak sie moze poczatkowo wydawac. bo biale tlo moze byc pulapka. pozorna latwosc zrobienia foty sprawi, ze powstana pstryki, katalogowa, poprawnie naswietlona dokumentacja ciucha. albo makijazu. i nic wiecej. oczywiscie nie zawsze musi byc cos wiecej. nie zawsze modelka musi wic sie w konwulsjach na podlodze, nie zawsze trzeba opowiadac historie i rozdrapywac dusze. czasem fajnie po prostu sie pobawic. forma, kolorem, kompozycja. i juz. i do takich zabaw biale tlo jest znakomite. ale trudne. naprawde diabelsko trudne. przede wszystkim bezlitosnie odslania wszystkie mankamenty stylizacyjne. zaraz potem niedopatrzenie z poza modelki, niefortunnym ulozeniem ciala..to co przejdzie bez bolu w plenerku, zniknie w migotliwych cieniach i zastanym swietle – to w przypadku bialego studia stanie sie kardynalnym bledem nie do przelkniecia. ale nawet najlepiej wystylizowana i upozowana modelka nie wystarczy by wyszlo nieco wiecej niz sztampowy katalog. tu naprawde wazny jest pomysl, jakas chociaz minimalna wizja calosci. i owa wizje musi fotograf przekazac modelce tak umiejetnie by ta umiala sie w tym odnalezc, wczuc, zagrac…zmierzam tutaj to jednego z moich ulubionych okreslen – autentyzmu. to wlasnie odroznia modelke od manekina – bycie autentyczna. umiejetnosc wtopienia sie w calosc wizji fotografa przy jednoczesnym zachowaniu jakiejs swojej czastki. tej, ktora wyrozni dana modelke z tlumu innych. sprawi, ze fota nabierze bardziej osobliwego charakteru. bedzie zywa pomimo nierealnej , bialej przestrzeni. pomimo wymuskanej stylizacji i wystudiowanej pozy. im wiecej sie z taka forma focenia zmagam tym bardziej ja doceniam. i wiecej pokory nabieram do tego ogromu bialej pustki i tych wszystkich fotografow, ktorym owa pustka wystarczala by wyczarowac prawdziwe cuda. ponizsze fotki to efekt zmagan z bialym tlem z ubieglego weekendu. szlo calkiem sprawnie ale wielogodzinne przygotowania modelek, i zdanie sie na jednoosobowy zespol stylizacyjny pt. june czlowiek orkiestra – dalo mi w kosc w postaci powiklan grypowych. i trzyma do dzis. no ale coz. bez cierpienia nie ma tworzenia:)

a w kaciku muzycznym rowniez biale tlo. i to by Terry Richardson. polecam.

Reklamy

4 Komentarze

Dodaj komentarz
  1. Serek / Kwi 7 2008 8:50 pm

    No cóż jak zawsze brak mi słów jeżeli chodzi o twoje pracę. Nie wiem dlaczego na mnie tak działają ale naprawdę mogę na nie patrzeć godzinami. Oj chyba będę musiał w końcu zabrać się do roboty i wyprosić jakąś koleżankę o pozowanie 🙂

  2. mO / Kwi 8 2008 6:11 pm

    codziennie zaglądałam czekając na nowy wpis.
    i w końcu dzisiaj, kiedy straciłam nadzieję pojawił się.
    zdjęcia są świetne, pewnie będę jeszcze do nich wracać.
    a ty JUNE wracaj do zdrowia.

    i znowu trzeba czekać na kolejny….

  3. Mariusz Hilaszek / Kwi 9 2008 10:37 am

    Tak to prawda Twoje zdjęcia mają w sobie coś co sprawia że można na nie patrzeć godzinami … Szybkiego powrotu do zdrowia życzę …

  4. Remi / Kwi 9 2008 11:56 am

    you must dance, dance, dance! ale wpada w ucho 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: