Skip to content
Maj 24, 2008 / junemiller

kacik muzyczny

sobie kupilam 3 plytki w empiku na przecenie i teraz leca w kolko. Tarantino x3 ( Death Proof i Kill Bill’e dwa). muza pasuje do sesji, pasuje do tanczenia, rozmaitego robienia i nic nie robienia.

Przy Down in Mexico nie jestem w stanie usiedziec. Zeby nie wiem co – rzucam wszystko i lece wywijac biodrami. Bardzo pomaga mi sie odstresowac i odkomputerzyc. Przy Goodnight moon sie uspokajam nieco, robi sie kolyszaco, niczym w przytulnym tirze, ktory sobie kiedys sprawie i przejade nim pol Ameryki – no ba… A potem kawalek McLarena , ktory potrafi wbic sie do mozgu nie wiadomo wlasciwie dlaczego…no jakos tak. I na koniec zgrabny remix Nancy Sinatry i obrazkow z moja boska i ukochana Uma.

Ktora silna kobieta nie chcialaby byc czasem takim fajnym morderca..?

Reklamy

2 komentarze

Dodaj komentarz
  1. Serek / Maj 25 2008 9:40 pm

    Oj tak, kocham filmu Quentina a muzyka w każdym jego filmie jest poprostu wyśmienita. Soundtracka z Pulp Fiction słucham na okrągło! Ta muzyka po prostu się nie nudzi…

  2. Przemek / Maj 26 2008 7:42 am

    hehe… Down in Mexico mam w telefonie jako budzik ustawione ;D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: