Skip to content
Maj 26, 2008 / junemiller

z cyklu moje nalogi – wloski wolek

No wlasnie. Co jest takiego w tej klocowatej zazwyczaj gazetce, ktora kupuje maniakalnie od wielu lat ( pierwsza takowa kupilam sobie w zamierzchlych czasach komuny, w podstawowce jeszcze bedac ).

Poza niepodwazalnym modowym prestizem – Vogue Italy jest dla mnie synonimem fashion przez duze f, dodatkowo przepelnionym wloskim wyczuciem stylu – tak odrebnym od brytyjskiego, niemieckiego czy francuskiego. Czasem zdarzy mi sie kupic inna edycje, ale tylko i wylacznie gdy mi podpasuje jakas fota czy edytorial. Zas wloski kupuje w ciemno : ) Na pewno przyczyniaja sie do tego publikacje Meisela, Kleina czy Roversiego, na pewno owa wspomniana klocowatosc, biblijnosc wrecz ( pozostale edycje rzadko bywaja tak wielostronicowe, no moze czasem amerykanska ale poza gruboscia nie siega wloskiej edycji do piet nawet).

Wlosi genialnie bawia sie moda i stylem, do zdjec modowych i komercji wlaczaja zapozyczenia z literatury, malarstwa, filmu. nie boja sie erotyki, kiczu, makabreski a miksuja to wszystko z wdziekiem i lekkoscia, ktorej to brakuje najczesciej w sesjach modowych w edycji niemieckiej czy amerykanskiej.

Same okladki wloskich wolkow ( bardzo lubie ta pieszczotliwe spolszczenie) to w wiekszosci male dziela sztuki. Nie ma na nich celebrytow, gwiazd i gwiazdeczek, nie ma schematycznie i nudno przedstawionych na jednolitych tlach modelek… Jest magia, klimat, zabawa kolorem i trescia.

Owszem bywa, ze mam przesyt wolkowy, bo nawet Meiselowi potrafi wyjsc sztampa, Roversi moze byc nudny a Klein oczywisty. Wtedy sobie szukam swiezosci w Another Magazine, French czy Numero. Ale potem przechodze sobie obok znajomej polki w empiku i chcac nie chcac zauwazam sliczna twarz Saschy Pivovarovej w zlotej tonacji albo graficznie ujeta Guinevere van Seenus…Biore do reki znajomy ciezar,oklejony folia… ehh… no nie jestem w stanie sie oprzec. I kupuje. Czasem ogladam od razu, juz w drodze od domu. Czasem czekam na kawalek spokojnej chwili, wieczor…i wreszcie na wygodnej sofie albo w lozku – tylko ja i on 🙂 Kontemplacja, strona po stronie. Bo we wloskich wolkach nawet zalew reklamowy jest smaczny i lekko strawny a reklama glupiego buta bywa prawdziwym rarytasem.

Wraz z nowym mieszkaniem – moja kolekcja wloskich wolkow otrzymala wreszcie nalezyte miejsce – osobny i solidny regalik z metalu. Dwa kolejne roczniki sie jeszcze zmieszcza. A potem….najwyzej dokupie kolejny regal : )

Advertisements

5 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. poeberger / Maj 27 2008 9:40 pm

    ech, szuper. nie umiem się tobą nie zachwycać.

  2. Serek / Maj 30 2008 4:00 pm

    Widzę że chyba przypomniałem Ci o włoskich Wołgach 🙂

  3. junemiller / Maj 31 2008 9:46 am

    o wloskich wolkach nie trzeba mi przypominac.

  4. Serek / Maj 31 2008 10:19 am

    🙂 Przepraszam za taka insynuacje 😀

  5. michałmarczewski / Wrz 4 2008 5:06 pm

    popieram Vogue!!!!!!!!!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: