Skip to content
Sierpień 27, 2008 / junemiller

Alicja w Krainie Jacquesa Derridy

1.

– Wszyscy na swoje miejsca! – krzyknęła Królowa przeraźliwie donośnym głosem. Goście rozbiegli się w różnych kierunkach, przy czym wpadali na siebie i przewracali się raz po raz. Po jakiejś minucie wszyscy byli gdzie trzeba i gra mogła się rozpocząc. Alicja nie widziała nigdy w życiu tak dziwnego pola krokietowego, o samej grze nie wspominając.

– Nic z tego nie rozumiem…na czym właściwie polega ta gra? – spytała szeptem Kota-Dziwaka. Kot Dziwak uśmiechnął się zagadkowo.

– Chodzi o przemieszczenie jakiegoś jeża za pomocą flaminga, a przemieszczenie to tworzy pewien system, w którymś miejscu otwarty na pewną nierozstrzygalną metodę.

– Czyli te rozmieszczone jeże nie tworzą jednolitej gry?

– Nie. Ta gra nie ma żadnego absolutnego początku, a całkowicie pochłonięta przez znajomośc innych gier odsyła, w pewien sposób, jedynie do swojej własnej gry.

Alicja starała sie nadążyc za myśleniem Kota-Dziwaka, marszcząc przy tym mocno swoje dziesięcioletnie czoło.

-Ale w końcu, mówiąc wprost, w którym miejscu rozpocząc taką gre?

-Można uważac, że gra składa się z dwóch części ( połączonych teoretycznie, systematycznie, a nie empirycznie), w której to środek można by wpleśc coś różnego. Można też zrobic odwrotnie – i te dwie części wpleśc w srodek tego różnego. Ale tych rzeczy nie można tak łatwo odtworzyc, jak to sobie wyobrażasz. Problematyka gry, jako taka, była tu już podjęta i powiązana ze świadomością, obenością, nauką, historią i historią nauki…

-Pytałam cię o to, w którym miejscu zacząc, a ty zamknąłeś mnie w labiryncie…

Z kim ty właściwie rozmawiasz? – zapytał Król przyglądając się głowie Kota z wielkim zainteresowaniem.

– To mój przyjaciel, Kot Dziwak – odpowiedziała Alicja – Pozwoli Wasza Królewska Mośc, że go przedstawię.

– On mi się zupełnie nie podoba – odrzekł Król – Ale może pocałowac mnie w rękę, jeśli chce.

– Wcale nie chcę – powiedział Kot.

– Nie bądź zuchwalcem! – zawołał Król – I nie przypatruj mi się tak! Trzeba go stąd koniecznie usunąc! – zadecydował Król i krzyknął do przechodzącej właśnie Królowej: Kochanie, chciałbym, zebyś usunęła stąd tego Kota!

– ściąc go! – wrzasnęła Królowa. Alicja poczuła nagły przypływ odwagi i podeszła śmiało do Królowej.

– Określenie statusu pańskiej wypowiedzi wydaje się prawie niemożliwe. Przecież ten Kot to filozof, a w dodatku to sama głowa! Jak można dokonac ścięcia głowy filozofa, która istnieje samoistnie bez tułowia? Czy wogóle należy próbowac to robic? Czy sam rozkaz nie spycha nas na powrót do wnętrza obszaru metafizyki?

Królowa Kier spojrzała na Alicję pogardliwie, unosząc w górę jedną ze swoich starannie wydepilowanych brwi.

– Usiłuję zbliżac się do kresu wypowiedzi filozoficznej. Powiedziałam kresu a nie śmierci, bo nie wierzę w ogóle w to, co dziś sie potocznie nazywa śmiercią filozofii ani czegokolwiek innego, czy byłaby to Księżna, Szarak bez Piątej Klepki czy Kot-Filozof; tym bardziej, że jak każdy wie, śmierc zachowuje specyficzną skutecznośc.

2.

Zwariowany Kapelusznik przypatrywał sie Alicji już od dłuższego czasu z wielką ciekawością i teraz zabrał głos po raz pierwszy.

– Jaka jest różnica między krukiem a piórnikiem?

Alicja pomyślała z radością, że zanosi się wreszcie na jakąś zabawę.

– Sądzę, że będę umiała rozwiązac tę zagadkę.

-Myślisz, że potrafisz znaleźc odpowiedź na to pytanie? – rzekł Kapelusznik.

– Właśnie.

– No to mów, co myślisz.

– Ja…ja myślę to, co mówię, a to jest właściwie to samo, prosze pana.

– Wcale nie. W ten sposób mogłabyś powiedziec, że „widzę to co jem” i „jem to co widzę”, mają to samo znaczenie. Wracając do mojej zagadki, powinnaś zwrócic uwagę na imiesłów czasu teraźniejszego czasownika „różnic”.

-Po co?

-Po pierwsze: jest naczelnym pojęciem ekonomii, po drugie: ruch różni jest wspólnym korzeniem wszystkich opozycji pojęc, które wpływają na nasza mowę, po trzecie: różnia jest też wytwarzaniem tych różnic. Różnice te nie są zapisane w niebie ani w mózgu, co nie znaczy, ze byłby one wytworzone przez działanie jakiegoś mówiącego Susła…

– Więc w końcu jakim pojęciem jest różnia? – przerwała zniecierpliwiona Alicja. Zwariowany Kapelusznik uśmiechnął się triumfalnie.

-Powiedziałbym, że to nie jest nawet po prostu pojęcie…

-Więc jak to w końcu jest z tym krukiem i piórnikiem?

– Są różne więc tożsame. Są tożsame więc różne. Podobnie rzecz ma sie z tobą, moja panno.

-Ze mną..?

-Dokładnie tak – niespodziewanie odezwał się zaspanym głosem Suseł – Książka o tobie na pierwszy rzut oka może się wydawac baśniową opowieścią i tak jest przede wszystkim postrzegana, ale są i tacy, którzy dostrzegą w niej opis kryzysu tożsamości płciowej…

– Co takiego..?!

-Dokładnie tak. Mamy tu do czynienia z dziewczynka, która schodzi w głab niezwykle dwuznacznej, króliczej nory i przechodzi w stan przed narodzeniem, usiłując odnaleźc swoją rolę Kobiety. Ukazują jej się różne role wynikające z płci, ale ona nie potrafi przyjąc żadnej z nich. Odrzuca Macierzyństwo, kiedy niemowlę, które niańczy zamienia się w prosię; nie reaguje również pozytywnie na rolę dominującej kobiety, jaką jest Królowa Kier i na jej kastracyjne okrzyki „Sciąc go”. A kiedy Księżna w sprytnie zakamuflowany sposób robi lesbijski wypad w jej kierunku, to Alicja ani tego nie zauważa ani jej to nie interesuje…

-Chcesz przez to powiedziec, że istnieją dwie Alicje?

-Dokładnie tak. Dwie albo i więcej…

-Ale któraś z nich musi byc pierwsza!

-Pierwsza nie jest pierwsza, jeśli nie ma po niej drugiej. Właściwie to dzięki drugiej pierwsza jest pierwsza, a pierwsza jest faktycznie trzecia..

-Właśnie tak ma się rzecz z tobą – rzekł Zwariowany Kapelusznik i rozmowa urwała się jak ucięta nożem.

3.

Rozmyślając Alicja zapomniała całkiem o Księżnej i zdziwiła się, gdy usłyszała nagle jej głos tuż przy swoim uchu.

– Myślisz pewnie o śladach tego co nieobecne, drogie dziecko, i dlatego sie nie odzywasz. Nie umiem ci teraz powiedziec jaki stąd płynie morał, powiem ci tylko, że to co obecne, jest obecne jedynie pod warunkiem, że odnosi się do tego co nieobecne.

-Może w ogóle nie ma podwójnej gry – rzekła nieśmiało Alicja.

-Nie, nie, moje dziecko – odparła Księżna. – Każda rzecz ma swoje ukryte znaczenie, które i tak zresztą nic nie znaczy. Trzeba tylko umiec je znaleźc.

– A więc tak naprawdę nie jestem pierwsza i nie nie znaczę, a gra w krokieta, podobnie jak zwariowany podwieczorek nie mają początku i końca…

-Tak samo jak cała nasza kraina, która kwestionuje pragnienie arche, absolutnego początku, źródła. Zatem książka o Alicji nie może się bardziej zaczynac, niż nasza kraina kończyc…a w takiej przestrzeni nic dosłownie nic nie znaczy.

-Więc co ja tu tak naprawdę robię?

-Grasz. Wszyscy gramy. Partia ta trwac będzie nieskończenie a wynik gry pozostanie nierozstrzygnięty…

Alicja przebudziła się z głową na klawiaturze komputera. Spojrzała na zegar. Dochodziła czwarta rano.

– Ależ miałam dziwny sen… – szepnęła do kota zwiniętego w kłębek na jej łózku. – Dobrze, że znowu jestem w swoim prawdziwym pokoju, a pogmatwana kraina, w której byłam, istnieje tylko w sennej wyobraźni, prawda? Zresztą co koty wiedzą o Derridzie…

– Więcej niż jesteś to sobie w stanie wyobrazic – odparł kot, nie otwierając oczu.

*tekst powyzszy pisany byl na zaliczenia cwiczen z postmodernizmu, na 3 roku filozofii. do Alicji i Derridy wracam chcac nie chcac caly czas, a wszytkie te zagadnienia wydaja sie niesamowicie aktualne.basn, filozofia, gra, roznica, znaczenia, kres…wracam do jednej z wazniejszych basni filozoficznych na swiecie, myslac jednoczesnie o smierci i moim wujku, ktory zmarl dzisiejszej nocy…

Reklamy

6 Komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Konrad / Sier 27 2008 2:15 pm

    eh … dobre to byly czasy … gdy JD wydawal sie prosty

  2. telemach / Sier 28 2008 5:56 pm

    Fascynujący tekst. Dziękuję.

  3. Mariusz / Wrz 3 2008 11:49 pm

    moje kondolencje …

  4. norma / Wrz 6 2008 10:41 am

    june, uprzedziłaś samego Peter Lindbergha, chodzi mi o zdjęcia z plaży
    spójrz
    http://community.livejournal.com/foto_decadent/1867139.html#cutid1

  5. mm / Wrz 18 2008 8:43 am

    no i zniknęła M uprzedzając nawet Kota -Dziwaka

  6. manouka / Wrz 18 2008 5:01 pm

    Bardzo fajnie piszesz 🙂 nie lubie blogów, ale tutaj z przyjemnością zagłębiłam się w lekture. I miło móc sie zbliżyć (w sensie lepiej poznać) do tego świata fashion tak dla mnie niezrozumiałego i obcego. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: