Skip to content
Wrzesień 21, 2008 / junemiller

LONDON – part three czyli moje ekstazy w National Gallery

Dzien czwarty w Londynie przeznaczam na National Gallery. Spodziewam sie wielkiej uczty i …nie zawodze sie nic a nic. Jest lepiej niz sobie wyobrazalam. Coraz bardziej wniebowzieta przechodze z sali do sali, zatrzymuje sie przed ukochanymi dzielami, wycwiczonymi na pamiec przez moje 5letnie oczeta pod polka z albumami rodzicow, czy potem wykutymi na blache na zajeciach z historii sztuki w liceum plastycznym i pare lat pozniej na poznanskim UAMie… Notuje w notesie wrazenia, pozeram fragmenty arcydziel i jednoczesnie coraz mocniej smarkam…Pech chcial, ze wlasnie tego dnia moj londynski katar osiagnal swoje apogeum. Wsciekla na swoj nos i los, co chwile przysiadam na lawach muzealnych, wyciagam z przepastnej torby kolejna paczke chusteczek i oczyszczam przeklete dziurki… Kozioroga natura bardzo mi pomaga zniesc dzielnie niedogodnosci zdrowotne i pomimo kataru i stanu podgoraczkowego – do samego konca badam zachwycajace obrazy….

Przystanek pierwszy – „Ambasadorowie” Holbeina. Zabieg z czaszka ( anamorfoza, heh zajecia z mgr. Rzadkiem owocuja po latach) interesujacy ale tak walkowany przez kilku profesorow na UAMie, ze nie robi ( nawet na zywo) zbyt wielkiego wrazenia. Wielkie wrazenie robi za to „Christ taking leave of this Mother” Hubera i obraz pod tym samym tytulem Altdorfera. Zwlaszcza potraktowanie ( bardzo wspolczesne) postaci  na tym drugim…Wydluzone sylwetki, karykaturalne twarze, miekkie linei podbrodkow. Nie znalazlam wystarczajaco duzej reprodukcji by ja tu zacytowac, a szczeglnie istotne sa zblizenia twarzy…

Portrait of a Woman” Cranacha zaskakuje graficznoscia – wycieta ostra linia sylwetka malej, pulchnej kobietki i klaustrofobiczna wrecz, plaska czernia tla.

‚The close of the Silver Age” Cranacha – nie moge sie nasycic tymi powyginanymi, nieduzymi sylwetkami i …trawa…. Z daleka tak soczysta i realna, z bliska okazuje sie „wyskrobana” niedbalymi, automatycznymi pociagnieciami…

W sali Ferrary i Bolonii nie tyle obrazy mnie zafascynowaly co karliczka strazniczka w granatowym uniformie, siedzaca na krzesle i kiwajaca w powietrzu krotkimi nozkami. Malenkie lapki notowaly cos zaciekle w malym notesie. Mogla miec rownie dobrze 20 co 50lat…W karzelkach jest jakas magia i basniowosc. O wiele bardziej pasowalaby do sali z malarstwem Cranacha. Z dzika rozkosza popelnilabym jej fotke ale niestety w calym muzeum jest scisly zakaz uzywania aparatow fotograficznych.

„An Allegory with Venus and Cupid” Bronzino – alegoria alegoria ale sposob w jaki Kupid piesci piers Venus..ten strczacy sutek miedzy palcami bozka..

otwarte usta Venus z wyrazie zaznaczonymi drobnymi zabkami i figlarnym jezykiem…

1540 rok a robi wielkie wrazenie na mnie, osobie zyjacej w wieku przesyconym pornografia i erotyzmem..

„Saint Jerome in his Study” Vincenzo Catena – uczony nad ksiega skojarzl mi sie ze mna sama… z ta moja saturnina strona natury. Samotnosc,nauka, praca…i ta czysta geometria pokoju Jeremiasza..i symbole: spiacy lew, kuropatwa, kapcie, kapelusz…

‚Saint George and the Dragon” Paolo Ucello – jedna z moich ulubionych malarskich bajek. Fantastyczny smok, wlasciwie to wcale nie grozny, bardziej psi. Trzymany na smyczy przez ksiezniczke  o twarzyczce tak bladej, jak to tylko mozliwe w basniach braci Grimm. Sw.Jerzy wyglada jak maly chlopczyk a jego zbroja upodabnia go nie do walecznego swietego tylko raczej do Blaszanego Drwala z krainy Oz.

Z pyska smoka kapie krew…szkoda mi smoka….

‚Portrait of a Lady” – Rogiera van der Weydena – czyste, nie zmacone zadna niepotrzebna kreska czy linia piekno. Dotyk absolutu. Jeden z tych portretow, ktore mowia o wiele wiecej i dobitniej niz cale grupy postaci, materii, architektury czy pejzazu. I ta perfekcyjna igla, podtrzymujaca tiul na dekolcie kobiety. NIestety niewidoczna na zadnej ze znanych mi reprodukcji.

Memling – zapamietany i wyuczony przeze mnie 5 letnia ze zlotego albumu, z polki rodzicow.. Precyzja kompozycji, koloru, formy. Spokoj na twarzach postaci, nieprzenikniony i pelen szczescia…

„The Doge Leonardo Loredan” – jego stroj moglby zaprojektowac Alexander Mc Queen. Ta materia stroju,  zapiecia z muszli…ahh…

„Exhibition of Rhinoceros at Venis” Pietro Loghi – weneckie towarzystwo niczym z „Casanovy” Felliniego. I ociezaly nosorozec na pierwszym planie. Smok u Ucello, nosorozec u Longhi.. znowu mnie moje zbieznosci dopadaja i pamietny cytat z mistrza Federico:

„…Nosorożec z filmu jest dalekim kuzynem chorej zebry z mojego dzieciństwa, którą pomagałem kąpać, kiedy cyrk przyjechał do Rimini. Uważam, że była chora, bo nie miała z kim się kochać. Nic dziwnego, że źle się czuła. Była jedyną zebrą w cyrku. Nosorożec też choruje z braku miłości. Samotny nosorożec to tak jak samotna zebra…”

„A man seated reading at a table in a loffy room” – Rembrandta – maestria swiatla i cienia, wspolczesna kompozycja…sama postac mezczyzny ledwo zarysowana. Najwazniejsze sa zmagania cienia ze swiatlem.

‚Bathers at Asnieres” Seurat – zastygniete, letnie popoludnie na plazy…jasno ale wcale nie sielsko, raczej gesto. Duszna pastelowosc, kazda z postaci odosobniona. Mlodzieniec w centralnej czesci obrazu..chm…jego sylwetka, profil…przeciez to mlody Dustin Hofman z „Absolwenta”!

„Combing the hair” Degas – orgia rdzawych czerwieni, jakby zaczerpnietych z dachow Paryza..Lekkosc, niedbalosc, zatrzymanie zwyklego, intymnego momentu…piekne.

„Princess Pauline de Metternich” – Degas – zdumiewajaco fotograficzne potraktowanie twarzy kobiety, ta nieostrosc, rozmycie rysow… Wielcy zawsze wyprzedzali swoje epoki. Wiem to nie od dzis ale i tak daje im sie zaskakiwac.

‚Child with w Dove” Picasso – slodkie cudo z mojego ulubionego okresu Pabla. Twarz dziewczynki bardzo podobna do starej, porcelanowej lalki, ktora udalo mi sie trafic za 15funtow na car boot sale’u na Wimbledonie. Laleczka ma ruchome oczka, sukienke z jedwabiu, halke, pieluche i onuce na nozkach. Dziewczynka Picassa tez ma jasna sukienke..i ta sama slodycz w twarzyczce co moja lalka.

„Suprised” – Henri Rousseau – burza w dzungli, walka zywiolow, wiatr i szalenstwo dlugich traw. I przestraszony tygrys. Stoje jak zaczarowana, wpadnieta w obraz genialnego celnika, zamotana w trawy, biczowana deszczem i wichura….

Wychodze z National Gallery na ulice ledwo zywa… Stracilam poczucie czasu i miejsca. Glowa ciezka jak z metalu. I tak pelna, ze pewnie mi paruje. Jestem nasycona pieknem i jednoczenie oslabiona…Po raz setny przeczyszczam drogi oddechowe, posilam sie czekoladowa barylka i robie sobie spacerek z Trafalgar Sqare na Picadilly Circus. Zahaczam o male uliczki Soho, odbijam w kierunku St.James i mostem kolejowym przy diabelskim mlynie zwanym London Eye, wracam na Waterloo Station i kolejka na „moj” Wimbledon…

Dobranoc.

Reklamy

5 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. trick / Wrz 22 2008 1:59 am

    ‘Bathers at Asnieres” Seurat’a niecierpie bo na zajeciach z teorii koloru ja fotograf ignorant musialem sie bawic pedzlem i miksowac kolory w technice puentylizmu a ten nawiedzony wykladowca chodzil wokol sali i przypominal wszystkim jak to Seurat robil i normalnie zyc sie niechce, do tego jeszcze puszczal afrykanska muzyke bebnowa ale nie wiem czy zeby sobie jaja z nas robic czy na serio ja lubil 😀

  2. trick / Wrz 22 2008 2:00 am

    hmm, co sie tu wpisze to jakis inny nick mi sie pojawia 😀

  3. junemiller / Wrz 22 2008 7:43 am

    to Ty teraz Trick jestes?;) heh. Za puentylizmem nigdy nie przepadalam ale Bathers at Asnieres lubie

  4. KJ / Wrz 22 2008 11:59 am

    mam takie konto pod wordpressem by statystyki liczyc i spam odsiewac i blog kiedys byl trikowy, nie wazne:D

  5. Lu / Paźdź 18 2008 1:32 pm

    “Combing the hair”, ‘Portrait of a Lady” i “An Allegory with Venus and Cupid” to jedne z moich ukochanych obrazów. Chciałabym je kiedyś zobaczyć na żywo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: