Skip to content
Wrzesień 28, 2008 / junemiller

LONDON part four – Tim Walker w Design Museum

Podczas mojego krotkiego pobytu w Londynie przytrafia mi sie niespodzianka fashionowo-fotograficzna. Zwiedzajac Design Museum napotykam wystawe Tima Walkera i mam przyjemnosc stanac twarza w twarz z boska Sasha P.

Jak tu nie kochac Sashy..? Wiec samo to, ze moglam z bliska pogapic sie na wielkie foty z rosyjska boginia w roli glownej, wynagrodzilo mi w pelni wydanie 10 funciakow… Poza Sasha spotykam Lily Cole na ciastkowym drzewie, Lily Cole z giga ryba, Lily Cole z giga cmami i motylami…

Tim uwielbia budowac swoj specyficzny, bajkowy swiat, natchniony klimatami rodem z Alicji w Krainie Czarow z wielka precyzja i dbaloscia o detale. Duch Levisa Carrolla przewija sie na wiekszosci fotografii Walkera a modelki czesto wcielaja sie w role dziewczatek, zagubionych w nierealnych krainach, pelnych nadnaturalnej wielkosci przedmiotow…

Na fotografiach Walkera rzadza brytyjskie modelki: Lily Cole, Stella Tennat, rudowlosa Karen i pastelowe kolory. Nawet koty wygladaja jak pudrowe pastylki.

A propos pasteli to do razu przypomina mi sie jedna z nowszych sesji Walkera dla Vogue Italy. Pierrotowe baletnice w tiulowych ubrankach i bandazach w kolorach my little pony..ah…

Fajnym pomyslem wystawy bylo udostepnienie widzom zapiskow i notatek Tima z poszczegolnych sesji zdjeciowych – polaroidy, wyklejanki, szkice, zarysy pomyslow i wizji.

W jednej z sal wystawowych znalazlo sie tez miejsce na sesje z Lasu Deszczowego z kosmiczna Ikeline Stange i tubylcami. Wyjatkowo jak na Tima malo tu pasteli – dominuje soczysta przyroda, natura bez przerobek. Specjalnie dla tego wlasnie edytorialu, zakupilam sobie kiedys brytyjskiego Vogue’a, ktorego to zazwyczaj nieczesto kupuje bo nudnawy najczesciej i nijaki..

Gdybym miala wybrac najulubiensze moje foty Timiego bez watpienia wybralabym portret starszej lady na koniu:

Kwitesencja brytyjskosci, elegancji i klasyki przy jednoczesnym zachowaniu ulotnosci i magii.

Ale na rowni z tym portretem  – stawiam portret cudnego tubylca, z edytorialu dla brytyjskiego Vogue’a.

Patrzac na jego urocza postac i szczery usmiech, nabieram na nowo ochoty i sil do zycia, fotografowania, pisania, tworzenia….

I to by bylo na tyle moich recenzji londynskich. Dziekuje za uwage.

Reklamy

One Comment

Dodaj komentarz
  1. kiper / Wrz 29 2008 5:22 pm

    Witam serdecznie,
    Napisala Pani, ze mogla stanac twarza w twarz z boska Sasha P. Nie uwaza Pani, ze jedna z modelek MLStudio, Sylwia, jest do niej bardzo podobna . Jak sie Pani czuje majac w zasiegu wlasnego dotyku kogos tak pieknego jak ona czy ktorakolwiek inna modelka z Pani agencji ( osobiscie mam kilka faworytek ) ? Moglaby Pani napisac cos wiecej o Sylwii, Tamarze, nowych twarzach- Aleksandrze i Martynie. Bo przeciez poza pieknymi „zewnetrzami” maja cos w srodku. Jak sie z nimi pracuje? Domyslam sie, ze wiele zajec ma Pani poza pisaniem do fotoblogu. Ale jednak usilnie prosze.
    Z szacunkiem
    Pawel Kawecki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: