Skip to content
Styczeń 22, 2009 / junemiller

Londynskie migawki – part two – druidzka love story moja

O mojej pasji drzewiarskiej bylo juz na blogu pisane parokrotnie. Nie spodziewalam sie, ze moje druidzkie zboczenie dopadnie mnie podczas  mojej drugiej wizyty w Londynie. I to tak mocarnie…Zaczelo sie juz na drugi dzien po przylocie,  w Richmond Park –  olbrzymim 1000hektarowym zielonym obszarze, pamietajacym jeszcze polowania Henryka VIII. Angielskie parki a zwlaszcza wielgachny Richmond maja niewiele wspolnego z moja wizja parku jako takiego. Poniemieckie parki Szczecina roznia sie od tych w Londku bardzo. Przede wszystkim przestrzenia…Richmond powali mnie na lopatki owymi przestrzeniami, polaciami traw i zrudzialych paproci…no i prastarymi drzewami…przepieknymi, grubymi jak baobaby…Kazde drzewo ma tyle wolnego wokol siebie, ze nie musi sie troszczyc o dostep swiatla i rosnie sobie swobodnie i szeroko… Do tego wszystkiego, jakby malo mi bylo wrazen to w Richmond Parku powitala mnie mgla…mleczna, przytulna, przytlumiajaca realnosc i koloryt.

blog05

blog08

blog14

blog03

blog15

blog172

blog01

blog11

blog091

Bylo calkiem zimno co widac po mojej powyzszej zaczerwienionej twarzy ale nie przeszkodzilo mi to w bieganiu z apartem po pagorkach, miedzy drzewami…A na jednej z polan spotkalam stadko…jeleni. I to calkiem pokazne stadko i bardzo dostojne.Pozwalaly podejsc do siebie na odleglosc metra…

blog07

blog081

blog13

blog10

blog092

blog161

blog02

blog04

ponizej portret jelonka slodziaka

blog071

a tu juz prawdziwy omen..ustrzelony moja glupawka kompaktowa, ktorej uzywalam na przemian z lustrzanka

blog041

Po Richmond Parku w ktorym spedzilam prawie caly dzien, myslalam, ze juz nic tak nie zachwyci mojego druidzkiego serca. I oto nadszedl poniedzialek i wyprawa do British Museum a zaraz po – przypadkowa wizyta na Russell Square…Skwery w Londynie sa rowniez ogromne i tak jak Richmond Park to o wiele bardziej obszarowo las niz park, tak Rusell Square z powodzeniem moze konkurowac z naszymi parkami. Ale nic nie moze konkurowac z hotelem Russel, ktorego bryla wyrosla mi niespodziwanie zza drzew…Zatkalo mnie i trzyma do dzis.

blog87

blog86

blog84

blog81

blog79

blog76

blog74

blog88

Jeszcze tego samego dnia, pod wieczor wlasciwie –  docieram do St James’s Park. Byl on niegdys zwierzyncem krolewskim, teraz mozna tu spotkac pelikany ( ale watpie czy w styczniu wieczorem…).Zamiat pelikanow spotykam przepiekne rozlozyste aleje i kilkusetletnie drzewa, ktore maniacko fotografuje nie zwazajac na zapadajacy zmierzch..

blog82

blog80

blog83

blog85

Warto jeszcze wspomniec o rozswietlonych lampionami drzewach, ktore rosna sobie tuz obok Natural History Museum..

blog111

a na koniec o moim parku z mojej ulicy w Szczecinie, ktory przywital mnie w srodowy polski poranek mgla o wiele bardziej mleczna i gesta niz w Londynie…takie to cuda natury sie zdarzaja, ze jak sie bardzo chce to nawet londynska mgle mozna sobie zalatwic na wlasnej ulicy:)

blog105

blog91

blog107

blog109

Tyle mojej druidzkiej love story..a do londynskich migawek rzecz jasna jeszcze wkrotce powroce.

Reklamy

8 Komentarzy

Dodaj komentarz
  1. jedenascie / Sty 22 2009 8:25 pm

    zaintrygowalas mnie tymi druidzkimi opowiesciami…:)

  2. Ula / Sty 22 2009 9:25 pm

    fajny blog:). mieszkalam pol roku w londynie wiec fajnie powspominac, obejrzec ladne zdjecia i poczytac co sie tam dzieje;)

  3. Lu / Sty 22 2009 9:39 pm

    spotkanie z jeleniami = coś pięknego. natura wie jak nam dogodzić.

  4. Lu / Sty 22 2009 9:41 pm

    a jeśli chodzi o drzewa – ujęcie szóste od góry jest boskie.

  5. caminho / Sty 23 2009 1:02 pm

    Uwielbiam drzewa..piękny ten Twój skrawek świata jakim Nas tu obdarowujesz…zaklinasz czas i zamykasz w obrazach i dźwiękach czasem tak wiele moich myśli..

    abstrahując od tematu kupiłaś już sobie kota?

  6. caminho / Sty 23 2009 9:02 pm

    http://profile.myspace.com/index.cfm?fuseaction=user.viewProfile&friendID=134834042

    posyłam Ci kilka dzwięków aqamarine mi się z toba kojarzy:-)
    miłego weekendu Madziu

  7. iza / Lu 13 2009 1:54 pm

    miałam w rękach dzisiaj ten numer Acne z Guinevere van Seenus. Robi wrażenie:)

  8. lou / Lip 16 2009 6:53 pm

    wracam do tej noty i mi się Antychryst przypomina… no cudo.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: