Skip to content
Luty 17, 2009 / junemiller

Acne Paper – mam i ja:)

Pan listonosz grzecznie doreczyl paczuszke formatu A3, przyleciala do mnie z Paryza, dzieki uprzejmosci dwoch Panow – pierwszy z Panow, przeczytal na niniejszym blogu o moich zachwytach nad edytorialem z magazynu Acne, pozniej trafil na ow magazyn w sklepie i napisal do mnie maila. Tak po prostu kupil i dopytal o sposob przesylki itp. Dzieki drugiemu Panu – przesylka naprawde szybko i bezbolesnie trafila do moich rak. Zaskakujace i mile…chyba jednak warto wierzyc w bajki i dobrych ludzi:)

Acne Paper jest cudne… Zero reklam, zero komercji jakiejkolwiek, zero plotek i bzdur. Do tego ten szorstki, surowy papier…I format. Rozkosz dla oczu i  dotyku.

Obcowanie z magazynem przez duze M.

blog012

blog042

blog022

blog051

blog061

blog071

blog081

blog09

blog101

blog112

blog161

blog151

blog141

blog131

blog121

blog21

blog181

blog201

blog191

blog171

a w kaciku muzycznym bedzie eklektycznie..tak to sobie ostatnie wieczory i noce spedzam…duzo pracujac ( obrabianie fot po sesjach), sluchajac i mocno rozmawiajac za pomoca   klawiatury… a juz pojutrze Londyn moj, Fashion Week itd….do milego.

Reklamy

11 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. M. / Lu 17 2009 10:02 pm

    szczerze mowiac jak robisz takie zdjecia i ludzie je ogladaja to nic dziwnego ze chca pomagac komus utalentowanemu 🙂 bardzo mila sytuacja

  2. Achaja / Lu 17 2009 10:50 pm

    dokładnie… zupełnie się nie dziwię że Ci panowie tak Ci pomogli… Zaglądam do Twojego bloga od pewnego czasu i zawsze chciałam coś napisać… Skomentować… Ale nie wiedziałam co, i tak jest i w tym momencie… Bo wszystko co chciałabym napisać jest bardzo banalne.
    Strasznie mnie onieśmielasz 🙂 Ja jestem mała szarą, nieznaczącą osóbką z malutkiej wsi pod Oświęcimiem… Borykającą się na co dzień z pewną chorobą…. I z codziennymi myślami że marnuję życie, a mnie już nic w życiu ani dobrego spotka, ani też już nic nie poznam… Został mi internet. I dzięki tobie jednak poznaję, pewnie namiastkę twojego świata…Ale to jak prowadzisz tego bloga( to jaka jesteś) powoduję że ciągle zaglądam zniecierpliwiona Twoich nowych postów, zdjęć… Strasznie Ci zazdroszczę że korzystasz z życia… I wykorzystujesz swoje szanse… Po prostu żyjesz.
    A ja mimo tego że żyję, niestety moje życie tego nie przypomina.

    pozdrawiam
    dziękuję że kiedyś przez przypadek trafiłam na Twojego bloga.

  3. notsurprise / Lu 18 2009 12:04 am

    Pierwsze… druga piosenka….
    Drugie. Bierzesz życie pełną piersią(to co powiedziała poprzedniczka) i nawet więcej niż dostałaś od losu i co zawdzęczasz sama sobie.
    …co zrobić by marzenia się spełaniały? Co zrobić by być kobietą takiego sukcesu i formatu jak Ty… wiem, że do tego potrzebny jest charakter ale nie tylko. Podziwiam i chyle głowę. Autorytet? WIELKI.
    Jak żyć by nie zginąć w świecie, w którym Ty żyjesz. Gdybyś była nauczycielką – byłabym najpilniejszą uczennicą, bo blog znam na pamięć i jednak wiele brakuje by poznać wszystko.
    Podejrzewam, że nie odpisujesz na komentarze. Ale chętnie posłuchałabym Twojej historii jak doszłaś do ten perfekccji. Niczym Coco albo Yves … Bo myślę, że nadal mam szansę.
    Podziwiam i pozdrawiam.

  4. junemiller / Lu 18 2009 8:07 am

    najpierw Achaja: to Twoj wpis mnie oniesmielil. Naprawde. Cokolwiek bym Ci teraz odpisala wydaje mi sie banalne…Wiec napisze tylko, ze dziekuje…

    do notsurprise: nie jestem perfekcyjna, daleko mi do autorytetu – i to nie jest falszywa skromnosc z mojej strony. Nie nadaje sie na nauczyciela uczacego zycia, moze dlatego, ze jestem jak najdalsza od schematyzowania, regulek i uwazam, ze kazdy jest indywidualnoscia, kazdy potrzebuje innej sciezki i kazdy musi dojsc do tych najwazniejszych dla siebie rzeczy – sam….Tego sie nie da nauczyc, zwlaszcza od kogos tak skrajnego jak ja:)
    Zycze wszystkiego najlepszego i pozdrawiam serdecznie.

  5. lizard / Lu 18 2009 9:37 am

    Witam
    1. ten blog to naprawdę egzotyka na tle INTERNETU… jak atol Bikini na Oceanie…
    2. rzeczy z którymi Autorka ma do czynienia, których doświadcza, a wkońcu sama tworzy są po jednej ze stron szyby, której istnienia fizycznie nie udowodnię, ale jestem pewien, że jest. sprawą nieznanego mi mechanizmu jest znaleźć się po właściwej stronie (wiem, wiem – talent, szczęście, lepsze zasilanie może….), ale dzięki za to, że przez monitor na tym Bikini atolu czasem da się wylądować za nic mając sobie szybę. DZIĘKUJĘ…
    3. a że jestem maniakiem muzyki, to coś dla ucha – nowa płyta Pana A.C.Newmana, a dla totalnego odlotu duszy i emocji płyta Pana co się skrywa pod nazwą Bon Iver – bardzo proszę – to mój mikro kamyk do ogródka za szybą 🙂
    pozdrawiam bardzo…
    ps. z racji muzyki moje MAGAZYNY to Uncut i Q. Proste takie, rockandrollowe głównie, ale radości dają też przez duże R.

  6. bitterka / Lu 18 2009 4:57 pm

    jeżeli zdarzyłoby mi się dorosnąć, chciałabym być chociaż w małej części tak dobra jak Pani, june. nie ukrywam, że jest Pani dla mnie wielkim autorytetem, inspiracją i w pewnym sensie motywacją dla zdjęć, które robię i tego, że kiedyś chciałabym robić to, co Pani.
    bo kiedy tak oglądam i czytam czuję, że obcuję ze sztuką. już niekoniecznie w Pani wydaniu, ale w wydaniu Meisela i innych. i to jest piękne.
    dziękuję 🙂

  7. mm / Lu 18 2009 6:28 pm

    nothing’s gonna change my world …. brawo! brawoooo!!! 🙂

  8. pokiloki / Lu 18 2009 9:36 pm

    ja również uważam Panią za fotograficzny autorytet; dowód na to, że jeśli się czegoś bardzo chce to można to osiągnąć

  9. Piotr Pietryga / Maj 31 2009 3:16 pm

    Heh, widziałem ten numer AP dwa miesiące temu w księgarni we Wrocławskich Arkadach 🙂

  10. areksoltysik / Lip 7 2009 12:49 pm

    No to masz Magdo szczęście. Magazyn można kupić na http://shop.acnestudios.com/system/search/product.asp?id=1100 ale przesyłka do Polski 20euro! Szok, więc pozostaje mi tylko pooglądać Twoje skany z niego.
    Pozdrawiam
    Arek

  11. OneDolarBill / List 22 2009 2:27 pm

    po prostu Live with me niezależnie od sytuacji bo czasem ciężka głowa rozmazana szmina i brak drobnych na kibel … tak …. plus film „Living Las Vegas” instrukcja destrukcji i jak można robić rzeczy ostateczne tak jak można ostsecznie fotoszokować i zaskakiwać dałabym sobie wyciąć zdrowy wyrostek robaczkowy żeby być na chociaż jednym zdjęciu …Twoim…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: