Skip to content
Lipiec 3, 2009 / junemiller

muzycznie ( iggy, marilyn, soap&skin, nosowska)

Poniewaz foty ostatnio wychodza mi juz bokiem ( tak zwany przesyt) to dzis bedzie wpis muzyczny, poswiecony moim nowiutkim nabytkom z podrozy.

Na poczatek krotka plytka ale bardzo zaskakujaca. Eh ten Iggy… wiecznie piekny i mlody. I ta jego okropna francuszczyzna…:)

wiele wersji tej bossa novy juz slyszalam ale coz…Iggy potrafi uwodzic…

poza nowym Iggym sprawilam tez sobie nowego Marilyna:) mam slabosc do tego pana a pozatym dobrze mi sie foci przy jego muzie.

Nie zabraklo tez w moich nowych nabytkach tak zwanych snujow czyli kawalkow mocno molowych i mocno ciagnacych sie. Do fajnych dolow z calych sil polecam  debiutancka plyte 18letniej  Anji Plaschg z Austrii, ukrywajaca sie pod nazwa Soap & Skin. Plyta mroczna, pelna fortepianu, poszarpanej elektroniki i psychodelicznego wokalu Anji. Znalazlam owa plytke oczywiscie calkiem przypadkiem w bydgoskim empiku, zwabiona zdesaturowanym zdjeciem okladkowym..

A na koniec cos co juz dawno zamierzalam sobie kupic. Nosowska uwielbiam od zawsze, za caloksztalt –  za to jak spiewa, mowi, pisze, wyglada… Pani KN to po prostu moj ideal kobiecej przyjaciolki, szczerej i autentycznej  do bolu a do tego mega zdolnej i zwyczajnie madrej. Osiecka tez cenie mimo, ze jakims tam moim guru niegdy nie byla. Polaczenie Nosowskiej z Osiecka na plycie N/O wypadlo lepiej niz sie moglam spodziewac…choc po Nosowskiej raczej niczego niefajnego nie mozna sie spodziewac:)

Moj ukochany kawalek ponizej. Tekst, muzyka Satanowskiego( pan Jerzy nie dosc , ze ma takie nazwisko to jeszcze komponuje specyficznie szatansko) , genialna nowa interpretacja muzykow i samej Nosowskiej…Wszystko to razem powoduje u mnie ciarki za kazdym razem jak tego slucham. Czapki z glow!

Reklamy

3 komentarze

Dodaj komentarz
  1. lou / Lip 3 2009 11:48 pm

    Po raz kolejny zaprowadziłaś mnie w światy nieznane. I przypomniałaś ten znany lepiej niż własną kieszeń.

    Iggy Pop był dla mnie dotąd jedynie postacią z gazet, z plakatów. Słyszałam go na językach różnych osób, ale nikt nie umiał mnie nim zainteresować… Dzięki Tobie już obojętnie obok jego płyt w sklepie nie przejdę. Francuski kaleczy mocno acz bezboleśnie(jeśli wiesz, co chcę powiedzieć). To ciekawe i rzadkie. Nie znoszę, gdy „artyści” silą się przykładowo, właśnie na śpiew w języku, który przez niedokładną wymowę zubażają. W tym wypadku ułomności mnie urzekły.

    Manson mnie przerażał(z akcentem na ł). Wzrastałam w domu, w którym na ludzi jego pokroju patrzyło i patrzy się z ukosa. Dostęp do jego muzyki miałam właściwie zamknięty. Kawałek, który usłyszeć można było chyba w jednym z Matrixów, bardzo polubiłam – mimo demoniczności wtedy jeszcze zdecydowanie nie współgrającej z moją delikatną, znajdującą upodobanie w smętach(snujach) naturą. Załączam link: http://www.youtube.com/watch?v=7bOD_D9K46A

    Soap&Skin rozbraja. Upojna muzyka, głos z innego wymiaru. To wszystko czego mi dziś trzeba. I nie tylko dziś.

    Jeśli o cudzoziemkę w raju kobiet(Kasię oczywiście) chodzi, podpisuję się pod Twoimi słowami. Z jej głosem w uszach przebrnęłam przez niejedno. Przeżyłam intensywniej tysiąc chwil.

    Teraz pozostaje mi westchnąć i rzec dobranoc. No i załączę jeszcze coś od siebie:
    arcydelikatna Mariza, mistrzyni fado http://www.youtube.com/watch?v=0cKv6EHNOTk
    tajemnicza w Bic runga http://www.youtube.com/watch?v=36SLHLXvBVg http://www.youtube.com/watch?v=rhI47Q9ZwvY&feature=related
    przenoszący w inny wymiar Yello http://www.youtube.com/watch?v=4TatR9GOFw4&feature=PlayList&p=6A8401B470D5272A&playnext=1&playnext_from=PL&index=19
    nieco banalny, ale uroczy Findlay Brown http://www.youtube.com/watch?v=FRvkoZ6qAa4&feature=channel http://www.youtube.com/watch?v=yei2FFmw3jI&feature=related
    a na koniec Oh Laura… http://www.youtube.com/watch?v=DYDdy_zQ6Ms&feature=related http://www.youtube.com/watch?v=tYaAD0z7iDA&feature=related

    zapędziłam się i wyszło chyba więcej, niż w Twym poście… 🙂 no nic.

  2. kamilaszkolnik / Lip 4 2009 5:53 pm

    si, bardzo podoba mnie się Twój muzyczny wpis, a co do poprzedzającego mnie komentarza:
    ostatnio również zasłuchuję się w rytmach fado… polecam zdecydowanie pieśni Amalii Rodriguez (raczej starsze pokolenie). Głos o niebo lepszy od Marizy, a i utwory bardziej porywające w otchłań:



  3. Gosia Maranda / Sier 10 2009 11:11 pm

    słuchasz bliskiej mi muzyki 🙂

    polecam zespół Dream Theater i ich jedną z lepszych płyt Scenes from a memory. 78 (bodajże) minut muzyki bez przerwy, ułożonej w niesamowitą historię o miłości, zdradzie, zbrodni i reinkarnacji opakowaną w niesamowite brzmienia harmoniczne i motywy muzyczne. wisienką na torcie jest niesamowity wokal i świetni muzycy 🙂

    słuchając tego najlepiej się położyć, zamknąć oczy i resztę zostawić wyobraźni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: