Skip to content
Sierpień 25, 2009 / junemiller

bezsennosc

taka ze mnie maszynka…

obecnie bezsenna.

w dzien praca, dziecko, szpitale…

udawanie , ze wiem czym jest ablacja ( mama miala dzis rano).

i ze zdaze na czas ze wszystkim.

zeby bylo dziwniej zdazam. serce w okolicach kolan ale daje rade.

jak mialabym nie dac, co nie Bob?

dokonczylam czytac „Lektora” i chyba mi sie podobal.

nie pojade jutro na Radiohead i nie bede z tego powodu rozpaczac.

nadal zalegam z obrobka zdjec z pleneru a kolejne sesje wala sie na glowe.

zaczelam kupowac niemieckie Vogue bo zrobilo sie pelne nagosci na modle paryskich edycji.

kazdy mail od moich emelek z dalekich podrozy jest dla mnie nagroda.

zapach mojego parku wieczorowa pora takze.

moja kamienice obleczono w rusztowania i siatke zabezpieczajaca – mieszkam wiec teraz w paczce.

od kilku miesiecy poranki w lazience wiencze balsamem Clarinsa, nieprzyzwoicie drogim i cholernie nieekonomicznym. ale kto powiedzial, ze przyjemnosci maja byc ekonomiczne?

dzieki rusztowaniom pozbylam sie anteny tv i wcale za tym nie tesknie.

nadal nie obejrzalam Antychrysta i tesknie.

coraz wiecej drzew we mnie.

na skorze tez ( balsam).

Szarlota robi sie coraz bardziej brytyjska i misiowata.

I zaczela sypiac na zaglowku mojego fotela, niczym kot czarownicy..

a ja odwiedze Londyn juz niedlugo ale jeszcze o tym nie mysle.

mysle o zdjeciach, ludziach, roznicach…

i chce juz jesieni by topic sie w welnianych swetrach.

dochodza mnie plotki, ze sie czesto ciagam po sadach z kazdym i wogole jestem zla pani.

pewnie jestem troche zla.

fajnie jest byc zlym bo to nie nudne.

tak jak krolowe z bajek braci Grimm – zawsze je wolalam od zlotowlosych dziewic.

ale po sadach sie jeszcze nie ciagalam i na razie mi sie nie chce.

nauczylam sie pic sypana kawe z imbirem.

i japonska herbate ryzowa, ktorej inni sie brzydza.

do tego zalozylam farme w necie i spedzam godziny pielac grzadki i sadzac nasionka.

moze i glupie ale mnie koi.

podobnie jak zmywanie naczyn ( nie lubie zmywarki).

jutro ( dzisiaj)  bedzie wtorek i zamierzam duzo zrobic.

ale jak zrobie mniej to swiat sie nie zawali.

fajnie jest miec tego swiadomosc – ze i tak sie bedzie krecic.

ze mna czy beze mnie ale bedzie.

dobranoc(  dzien dobry)

Reklamy

17 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Realny / Sier 25 2009 4:40 am

    Mówi się „proza życia”. Tu jest poezja na jej temat…

    Długo czekam na każdy kolejny wpis, ale za każdym razem cieszę się, że czekałem.

    Dziękuję!

  2. sadmadman / Sier 25 2009 8:05 am

    może i będzie się kręcić ten świat bez Ciebie, ale już nie będzie tak pełen inspiracji i zachwytów.
    „No cóż, moja mała Amelio, ty.. ty nie masz szklanych kości. Możesz boksować się z życiem. Jeśli utracisz tę szansę, wówczas z biegiem czasu twoje serce stanie się równie suche i łamliwe jak mój szkielet.. A więc ruszaj, do licha!”
    pozdrawiam serdecznie

  3. geniusloci / Sier 25 2009 10:16 pm

    wlaśńie oglądam Xsięgę Diny, myślę że dużo bardziej godna polecenia od Antychrysta, no i ta sama tematyka – czyli nieodgadniona moc chromosomu X.

    • junemiller / Sier 25 2009 10:27 pm

      Ksiege Diny widzialam:) fajne ale nie ma tam takiego lasu jak w Antychryscie..:)

  4. kamilaszkolnik / Sier 26 2009 5:10 am

    Świetny kawałki.
    Mnie też niestety nie będzie na koncercie, ale tez nie płaczę.
    Również chcę, by jesień pośpieszyła się z tym swoim nastaniem, bo dusi mnie juz lato.
    Stagnacja, której teraz doświadczam jest okropna, u Pani przynajmniej coś się dzieje. Inni mają zbyt dużo pracy, a ja cierpię na jej brak, przynajmniej jeśli chodzi o pracę twórczą. Pozdrawiam

  5. uuu / Sier 26 2009 6:36 am

    pan orłoś w teleekspresie się chwalił, że słucha radiohead i mówił czemu nie latają samolotami. a potem wtarł sobie czipsy we włosy. może mniej relaksujące niż balsam, ale co kto lubi.
    czytałam twój post równolegle z ‚siekierezadą’ stachury, aż się prosi o cytat
    ‚z płynięciem czasu, z biegiem lat coraz bardziej nie wierzę we własną śmierć, zupełnie nie widzę siebie jako umarłego. Trochę inaczej mówiąc: zupełnie nie widzę tego świata beze mnie. Wiec tak się sprawy mają i pomimo że wygląda to wszystko dosyć bardzo skomplikowanie, dosyć bardzo nawet paradoksalnie, to ja tu nie widzę żadnej sprzeczności, żadnego zamętu ni przepychanki. Na mój rozum wszystko tu jest w porządku: szafa gra, komoda tańczy, a ja siedzę na parapecie okna, bujam nogami, piję piwo, czekam na helikopter i serce mi wali.’

  6. michalmarczewski / Sier 26 2009 9:16 am

    June zmęczona. Kiedy ty zrobisz film jakiś z ML-ką? Nie mówię oczywiście o lizaniu jogurtu na potrzeby niemieckiego odbiorcy…

  7. michalmarczewski / Sier 26 2009 9:36 am

    Aha- sukienka Lanvin (czerwona a może raczej malinowa z srebrzystymi pajetami) zjawiskowo wygląda na Amber… Siatkowo sznurkowa Jil Sander zresztą też…

  8. Lou / Sier 27 2009 8:59 am

    widzę, że wiedzie się nam podobnie.
    nie mam czasu na więcej słów – dziś i przez najbliższy tydzień.
    ale dobrze było przeczytać Twoje.

    zużywaj się nie rdzewiej.

  9. Franz von Rosenberg / Sier 31 2009 6:27 am

    nie dość że rzadko piszesz, to jeszcze do tego jakoś tak.. hm. smutno.

  10. thymotka / Sier 31 2009 9:04 pm

    zdrowia dla Twojej mamy!

  11. margaret / Paźdź 5 2009 9:16 am

    Uwielbiam Panią. (Cię)

    Wracam nieustannie, wyczekuję kolejnych wpisów. Nieprzyzwoicie drogie balsamy, Reckoner, dużo, dużo Antychrysta. Te drzewa mnie zniewalają i z trudem łapię oddech. Pani to doceni. Ciepłe mieszkanko z widokiem na park.
    Lubię to.

    A Londyn. Londyn zrzuca liście i momentami pachnie jesienią, momentami jest pięknie. Wiatr i deszcz.
    Październik. Listopad. Grudzień.
    Równia pochyła.

    Pozdrawiam panią.

  12. samek / Paźdź 8 2009 6:56 pm

    jest coś wciągającego w Twoich wpisach

  13. B. / Paźdź 14 2009 3:51 pm

    Aż tak długa była ta bezsenność, że teraz odsypiasz?

  14. Malwina de Brade / Paźdź 16 2009 6:14 am

    A ten język polski taki cudny. Brak ogonka przy a i…Twoje zło objawia się ciąganiem ludzi po sadach. A co jabłko im na głowę spadnie?:-DDD

    Tak dla równowagi te sady mi sie marzą kwitnące, bo ołów przelewa się przez niebo…

    • junemiller / Paźdź 16 2009 8:53 am

      heh – ano jak widac sady to samo zlo:) a co do olowiu na niebie to ja tam lubie taki….:)

  15. Malwina de Brade / Paźdź 17 2009 6:51 pm

    Ja lubie, ale niestety nieustajaco przysypiam. Sen jest cudowny, ale nie wtedy gdy trzeba coś robic a organizm chce na standbay 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: