Skip to content
Październik 15, 2009 / junemiller

oczekujac na listopad

ogolnie nie jest zbyt wesolo ale zaczne na przekor od czegos co mnie dzisiaj ubawilo, mianowicie znalazlam gdzies w necie galerie mojej fotografii opatrzona opisem po hiszpansku. poprosilam kolezanke o przetlumaczenie i …zrobilo mi sie wesolo.

ponizej wersja w oryginale i przetlumaczona na nasz ojczysty.

Magda Lipiejko es una emergente fotógrafa y estilista rusa. Adicta al café y a los sonidos de Henry Miller. Vive en una tierra llena de hermosos y sensuales cuerpos, donde la mitad de las mujeres que retrata, sé exhiben desnudas, bebiendo martinis, observando como el mundo pasa frente a ellas.
Sus fotografías son sensuales, elegantes, y atemporales. Por momentos, nos trasladan a la publicidad polaca de fines de los 70´s. Las mujeres sé exhiben como seres de otro tiempo, provenientes de un reino diferente, no terrenal.
Sus imágenes están inmersas en una extraordinaria densidad, donde el blanco y el negro se funde en una atmósfera pastel, entregando una intensidad luminosa que va más allá de las apariencias. Una dimensión un tanto irónica absorbida por lo misterioso y angelical.

Magda Lipiejko jest wschodzącą rosyjską fotografką i stylistką. Uzależniona od kawy i dźwięków Henry’ego Millera. Żyje w świecie pełnym pięknych i zmysłowych ciał, gdzie połowa kobiet, które portretuje, występują nago, popijając Martini i obserwując przewijający się przed nimi swiat.
Jej fotografie są zmysłowe, eleganckie i ponadczasowe. Momentami przenoszą nas do polskiej reklamy lat 70tych. Kobiety przedstawione są jakby żyły w  innych czasach, pochodzących z innego królestwa, nie z tego świata.
Jej obrazy są zanurzone w niezwykłej gęstości (zawiesinie?), gdzie biel i czerń odnajduje się w pastelowej poświacie, przekazując świetlną intensywność, która wykracza dalej niż się wydaje. Wymiar ironiczny, przepełniony tajemnicą i anielskością.

No coz…nie dosc, ze jestem rosyjska, zyje w swiecie zmyslowych cial i tworze zawiesine z poswiata,  w stylu lat 70tych to jeszcze slucham sobie Henryego Millera ( pewnie Sexusa w wersji dla niewidomych, czytanego przez Mariana Opanie;) Naprawde dawno nic mnie tak nie ubawilo.

A co pozatym pani Magdo? Pozatym zbieram sie jak sojka do wielu rzeczy, na przyklad od napisania o jesieni sredniowiecza, moim uwielbieniu dla XV wieku, wzruszeniach wywolanych przez  Memlinga w National Gallery, zmaganiach z fotografowaniem na nute van Eycka, slodkim pokoiku na Wimbledonie, najnowszym pokazie McQueena, nocnych przemysleniach nad Tamiza….

Parku mojego nadal nie widac ( siatka i rusztowania) ale bylam w nim dzisiaj pomimo deszczu i nadal jest przyjazny. Wszyscy psiocza na pogode a mi sie obecna szczecinska aura bardzo podoba. Wszechobecna wilgoc i zapach podgnilych lisci…mmmmm…Czuc listopad. Wszystkie porzadne muminki pewnie juz przymierzaja sie do wypchania brzuszkow igliwiem a ich mamusie wietrza puchowe koldry przed nadchodzacym snem zimowym..Fajnie ale wole nie spac.

A jutro mialam byc w pociagu do Warszawy ale nie wyszlo…znowu…jakis pech sie zrobil bo jade jzu tak do tej Warszawy od maja i dojechac nie moge. Teraz winne zdrowie moje, przyspieszony puls i uderzania goraca, ktore zaczynam miewac wieczorami. Ponoc menopauza u 30latek bywa mozliwa…

Sporo nowych fotograficznych zdobyczy przywiozlam z Londynu, pokaze wkrotce a teraz niech mi ktos przy okazji  laskawie wytlumaczy skad ta przenudna moda na robienie z kazdej niby faszynowej foty czegos na ksztalt pseudo Richardsona? Flash po galach, polamana modelka, najlepiej pod sciana, w podartym tiszercie, leginsach albo i bez? Ze niby takie nonszalanckie, luzackie i wogole vogue paris stajla? Co i raz wpadam od kilku miesiecy na takie podroby i juz mi niedobrze. Serio. Wiec bardzo prosze szanownych panstwa o definicje tej epidemii. Przewidziane nagrody:)

A na dobranoc troche ulubionych dzwiekow aktualnie przez mnie sluchanych i bynajmniej nie jest to Henry Miller..;)



Advertisements

6 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Realny / Paźdź 17 2009 4:02 pm

    Jeszcze tydzień temu ogrodzenie za oknem tonęło w przepychu. Dziś po bajecznych, czerwonych liściach pozostała na trawie oślizgła plazma o nieokreślonym kolorze… Chyba faktycznie coś się skończyło i na coś się czekanie zaczęło. Na co? Może listopad… ale ten, nawet nie wyczekiwany, i tak nadejdzie… Tymczasem dobrze przeczytać kolejny post na blogu.

    Życzę dużo zdrowia i proszę ostrożnie z tym uzależnieniem od H.M 😉

  2. michalmarczewski / Paźdź 22 2009 10:02 pm

    Ostatni show McQueena…?
    O LOL- zaczynając od tego że Knight zrobił video z udziałem mojej ukochanej Rachel Zimmermann i wężami pnącymi się po jej ciele leżącym w piachu to cóż…
    mam mieszane uczucia
    kolekcja jesień zima 2009/10 była szokująco piękna, potem była świetna kolekcja Resort (między-sezonowa) a teraz to…
    na pewno wyglądały po prostu bajecznie rzeczy tzw „codziennego” użytku- kurtki i żakiety o nowych kształtach- jakby Mcqueen pisał własną geometrię- ale sekcja wieczorowa i ostatnie koncepcyjne ubiory- nie powalały z nóg. Owszem- każda tkanina, nadruk czy haft były po prostu zniewalające, ale po 20-25 podobnym modelu zaczęło mi się nudzić oglądanie zdjęć z pokazu (zapewne na żywo robił pokaz wrażenie)… Poza tym stroje zostały przytłoczone rozmachem show- te wielkie kamery roboty… ech za dużo tego było…
    Buty- niewalająco piękne- zwłaszcza- jak to określiła jedna pani na video ze strony style.com- „Titanic shoes”- te z rdzewiejącymi obcasami jak wykonane z kawałka wraku…
    No i make-up… Doskonały- od „odciśniętych” w piasku twarzy, przez zabawy w łamanie proporcji twarzy makijażem i „dodatkowe” kości policzkowe etc…
    Generalnie- mistrz pozostał mistrzem.

  3. kayshi / Paźdź 29 2009 8:00 am

    aktualnie jest 8.54 i od około godziny siedzę sobie juz całkiem zadomowiona na twoim blogu
    ze jesteś dobra zdajesz sobie pewnie sprawę
    ale jesteś mega osoba tego nie wiem
    wiec śmiem rzec jesteś mega
    słowo to może nie należy do słów z kategorii wyważonych
    ale w jedyny sposób jest w stanie wyrazić fascynacje twoją ogólnie pojętą postacią

  4. emilia / Paźdź 31 2009 1:00 am

    strasznie, ale to strasznie ciekawi mnie to, jak zaczęłaś fotografować… a może raczej Pani. 🙂 sama próbuję coś w tym kierunku działać, ale kompletnie nie mam pmysłu jak się wybić… mimo, że mam czas jeszcze (bo mam zaledwie, a może i aż 16lat.) , to nurtuje mnie to bardzo, bo nie chcę od tak zmarnować pasji, która mnie caaałą wypełnia

    pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów!

    • junemiller / Paźdź 31 2009 9:06 am

      Probujesz zaczac fotografowac czy sie wybijac? bo to dwie rozne sprawy:) w kazdym razie jak ja zaczynalam ( w liceum) nie myslalam o wybijaniu tylko o zajmowaniu sie i uczeniu tego co przynosi mi ogromna frajde i tak mi zostalo do dzis:) Po prostu rob zdjecia.pozdrowienia.

  5. emilia / Paźdź 31 2009 2:16 pm

    w sumie to zaczynam fotografować, ale chciałabym też coś osiągnać, a nie schować te zdjęcia do folderów i zapomnieć o nich:)
    dziękuję. będę działać dalej 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: