Skip to content
Styczeń 9, 2010 / junemiller

Tribute to Marlene – czyli slow pare o Mersacze, berlinskiej sesji,mojej goraczce i modelce, ktora poswiecila wlasne brwi

Mam szczescie do zdolnych kolegow projektantow. Nie tylko do znajomosci z nimi ale do brania udzialu w powstawaniu ich tworczosci nieomalze od podstaw. Michala Marczewskiego zwanego pieszczotliwie Mersacze, znam juz okolo 5 lat. Losy jego pracy tworczej biegly pokrecona droga ale obecnie owa droga mocno sie wyprostowala a 22go stycznia pokaze swoja najnowsza kolekcje podczas Berlin Fashion Week. Niezmiernie mnie cieszy, ze mozna dojsc do tak spektakularnego efektu bez znajomkow, sponsorkow, cichociemnych kombinacji i nadmiaru gotowki. Wszystko dzieki ciezkiej pracy i pasji. Fashionweekowa kolekcje Michal zadedykowal jednej ze swych ulubionych ikon kina – Marlenie Dietrich, wiec nic dziwnego, ze omawiajac wspolnie pomysl do kampanii wizerunkowej kolekcji od razu postanowilismy przeobrazic modelke w Marlene. Wybralam Nike ze wzgledu na charakterystyczna urode, wysokie czlolo, platynowy kolor wlosow i charyzme a Michal rozpoczal walke o wynajecie pasujacej do klimatu kampanii miejscowki. Postawil na Berlin z racji wiekszego wyboru klimatycznych miejsc a takze dlatego, ze w Berlinie o wiele latwiej ( o ironio) zalatwic cos polakowi bez duzej gotowki niz w rodzinnym kraju. Poczatkowo sesja miala sie odbyc w apartamencie hotelowym ale ostatecznie stanelo na showroomie meblarskim.
Nika dojechala do Szczecina z rodzinnego Kola wieczorowa pora. Nie dane jej bylo jednak udac sie na spoczynek przed dniem sesyjnym gdyz okazalo sie, ze z braku fryzjera i pomocy perukarskiej musimy marlenowa fryzure stworzyc sami. Najpierw wiec farbowanie odrostow bo przy platynowym blondzie kazde ciemniejsze pasemko przy skorze wyglada niefajnie a potem zmudne nakrecanie mikro loczkow. Po polnocy skonczylismy a z samego rana zaczelam rozczesywanie i rzezbienie finalnej fryzury. Nika ma dlugie wlosy, proste jak druty wiec zadanie nie bylo proste ale efekt koncowy wyszedl mi mowiac nieskromnie swietny. W makijazu postawilam na nieskazitelna, porcelanowa cere (baza pod poklad YSL i takiz korektor czynia cuda), wycieniowane „na Marlene” kosci policzkowe i powieki, no i co najwazniejsze nieskazitelnie dramatyczne luki brwiowe. Naturalne brwi Niki trzeba bylo ukryc pod makijazem co okazala sie nielatwe mimo, ze jest naturalna blondynka. Po dluzszym czasie zmagan, modelka podjela decyzje – golimy. Reka mi zadrzala – zapytalam ja pare razy czy naprawde tego chce. Nika potwierdzila zdecydowanie i tak dla dobra sztuki emelka poswiecila wlasne brwi:) Po zgoleniu z dokonczeniem mejkapu poszlo juz szybko. Malowanie ust modelce zostawilam sobie na Berlin. Zapakowalismy sprzet foto i 12 sukien do auta i w droge nach Berlin. Zeby oczywiscie nie bylo zbyt prosto juz w aucie podczas podrozy nakleilam Nice sztuczne pazury bo przeciez Marlene slynela z dlugich paznokci. Klejac tipsy po raz kolejny wysmiewalam sie z samej siebie…Wyobrazilam sobie, ze stworze objazdowe naklajenie tipsow – ha, tego chyba jeszcze nie bylo.
Po dojechaniu na miejsce sesji poczulam, ze… nie dam rady wysiasc z auta. Zalal mnie katar totalny, polaczony z dreszczami i goraczka. Tak zupelnie nagle i znikad. Wszyscy znosili sprzet do showroomu a ja siedzialam na tylnym siedzeniu samochodu i nie wiedzialam co zrobic. Dawno nie czulam sie tak fatalnie a do tego to poczucie, ze czas ucieka, juz dawno minelo poludnie a my mamy na sesje jakies maksymalnie 4 godziny. Policzylam do dziesieciu i wytoczylam sie na mroz. Chwile poodychalam i marsz do pracy. Showroom miescil sie w adaptowanych wnetrzach fabryki. Swietne miejsce no i mnostwo przegenialnych mebli, na ktorych mozna swobodnie siadac albo klasc sie, bez strachu, ze zaraz podbiegnie wyfiokowana paniusia i kaze nam placic skoro juz dotknelismy:) No ale Berlin to cywilizowane miasto – tu sklepy z drogimi meblami sa dla ludzi a nie odwrotnie;) Mila pani z obslugi grzecznie sie przywitala i przez cala sesje absolutnie nikt nam nie przeszkadzal. Wysmarkalam po raz setny nos i zrobilam przemarsz przez obszerne pomieszczenia showroomu, kazde udekorowane w odmiennym klimacie i kolorystyce. Dopasowalam poszczegolne suknie z kolekcji do wnetrz, przebralismy Nike w pierwsza kiecke ( biedaczka z powodu tipsow byla kompletnie ubezwlasnowolniona), ustawilismy lampy ( zdecydowalam sie na teatralny efekt z mini spot lite) i start. Po pierwszych probnych pstrykach zapomnialam o goraczce i dreszczach, jedynie katar nie ustapil wiec w jednej rece dzierzylam dziarsko aparat a w drugiej paczke chusteczek. Mersacze uwijal sie z przebieraniem modelki, wygladzaniem faldek materialu, poprawianiem ramiaczek itp. Nika wyginala sie dzielnie w marlenowych pozach na stylizowanych sofach, szezlongach i lozkach. Klienci showroomu przechodzili obok na palcach by nie zaklocic naszej pracy. W 3 i pol godziny udalo nam sie sfotografowac 12 sukien w 9 miejscowkach. W miedzyczasie musialam jeszcze poprawiac modelce makijaz, zmienac kolor szminki itp. Czyli jak to zwykle na moich sesjach bywa pelen hardcore.
Wracajac samochodem do Szczecina przez pieknie udekorowany swiateczny Berlin (sesje robilismy dzien przed Wigilia) znowu sie zastanawialam ile jeszcze takich szalonych sesji przede mna i kiedy wreszcie nie dam rady i polegne… Wiekszosc podrozy przekimalam a na koniec dnia ( wlasciwie to byla juz noc ciemna) Mersacze przygotowal w mojej kuchni przepyszne krewetki z morelami i zytnim makaronem. Nika pozbyla sie tipsow, zmyla mejakap i juz jako bezbrewe emelowe dziecko mogla sie zajac degustacja. Szampana jak zwykle zabraklo ( zawsze sobie obiecujemy wzniesc nim toast po sesji na wzor sesji foto ogladanych na FTV) ale bylo grzane winko, idealne dla umeczonej i rozgoraczkowanej glowy:)

Ponizej zaproszenie na pokaz Michala i wernisaz moich marlenowych  fot w Art Center

i moja ulubiona fota z kampanii

Reklamy

10 Komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Realny / Sty 10 2010 8:36 am

    Zapowiada się smakowicie 🙂 Gratulacje 🙂
    Czy po wernisażu będzie moża obejrzeć te prace w necie?

    R.

  2. kach / Sty 10 2010 2:39 pm

    jestem pelna podziwu dla Niki, niesamowita dziewucha, poswiecic wlasne brwi, hoho.

    • Nika / Sty 10 2010 6:20 pm

      (gag sceniczny) „brwi nie paznokcie, odrosną” 😉

  3. bohovictim / Sty 10 2010 9:57 pm

    Nigdy nie polegniesz, bo nie możesz!!! Uwielbiam Twoje wpisy i stylizacje. Marlena boska:)

  4. gryzli / Sty 12 2010 6:46 am

    Prawdziwa kobieta-robocop:D Wielki szacunek za podołanie sytuacji w takich warunkach: zarówno dla Ciebie, jak i dla Niki. Właśnie obejrzałem efekty na Promodels, bardzo fajnie to wyszło. Gratuluję i całej ML dalszych, jak największych sukcesów życzę!:)

  5. kamilaszkolnik / Sty 16 2010 11:00 am

    Świetna stylizacja i fotki moim zdaniem lepsze niż z FTV 🙂

  6. ef / Lu 19 2010 9:08 pm

    http://jamienelsonphoto.blogspot.com/2009/08/edith-piaf-inspired-shoot-model.html
    to poświęcanie brwi nie musiało być konieczne- np.na tych zdjęciach Kornelia ma je po prostu przykryte silikonem

    • junemiller / Lu 27 2010 1:07 pm

      Bardzo fajnie ale ja po prostu nie posiadalam takowego silikonu:) Na sesji z Kornelia pracowalo zapewne wiecej osob niz fotograf + projektant;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: