Skip to content
Maj 13, 2010 / junemiller

zielone, rozowe i troche retro mroczne czyli moje majowkowe meczenie mlodych panien

3 dni focenie non stop mignely jak kilka chwil. Faktem jest, ze jak na moje majowki, ktore zwykle organizowalam gdzies poza Szczecinem, w sporym gronie fotografow i pomocnikow  to ta byla wyjatkowo skromna. Tylko ja w roli fotografa/ stylisty i Agata w roli makijazysty/czlowieka od wszystkiego.  Postanowilam skupic sie wylacznie  na modelkach, na stworzeniu dobrych testow tak waznych w portfolio, zwlaszcza, ze lato za pasem a kontrakty zagraniczne juz sie pojawiaja jeden za drugim. Nie ma czasu na zabawy, luzna atmosfere, piwko, grila itp. Moja saturniana strona pokazala rogi i postawila wszystko na jedna karte. Pan Bozia laskawie zapodal w miare ladna pogode wiec mozna bylo pooddychac plenerowo na moim obskrobanym, zielonym podworku. Sasiedzi byli wyjatkowo dyskretni za firankami a materac nie okazal sie zbyt ciezki dla dwoch kobiet i dal sie nosic z drugiego pietra na dol i z powrotem;)

Zielonosc murow sprzyja pensjonarskim sentymentom ale tez nieco mocniejszym klimatom, ktore wykluly sie w trakcie sesji  jakby same z siebie, mimo moich wczesniejszych zapewnien, ze tylko proste testy robimy…

Nasycenie zieleniami i starym podworkiem studnia, spowodowalo, ze w dalszej czesci majowkowych zmagan wyladowalam z apartem, lampa z czerwonym filtrem i rozowym tiulem w mojej sypialni.

Majowka i po majowce. Foty obrobilam w rekordowym czasie i blyskawicznie uaktualnilam modelkom portfolia. Teraz cale ranki ( srednio miedzy 6ta a 10ta rano) zajmuje mi monotonia wysylan maili, czytania maili, odbiernia telefonow z kosmicznymi numerami, wnikania w kontrakty i dalekowschodnia specyfike gdyz wiadomo, ze na okres letni najlepiej poumieszczac modelki w agencjach azjatyckich. Seul, Hong Kong, Tokio, Shenzhen a w nich mowiace cienkimi glosikami osobki o dzwiecznych imionach Lin, Kin albo Moon –  wypelniaja mi poranki doszczetnie, czesto nie pozwalajac dopic kawy i skosic zbiorow( nomen omen)  ryzu na mojej komputerowej farmie..;)))

Ah – chce jeszcze poinformowac, ze majowe grupowanie warsztatowe uwazam za zamkniete a wszystkim potwierdzonym uczetnikom bardzo dziekuje i juz naprawde nie moge sie doczekac pierwszego spotkania – 25go maja. To mile i zaskakujace, ze tyle nieznanych osob z roznych czesci Polski (a nawet Londynu) zdecydowalo sie na udzial w warsztatach, nie zwazajac na odleglosci i wszelkie problemy z tym zwiazane.

do zobaczenia 🙂

Reklamy

5 komentarzy

Dodaj komentarz
  1. Konrad Zagloba / Maj 13 2010 1:50 pm

    Zawsze by można ten materac przez okno sruu gdyby się okazał za ciężki. No chyba, że masz okna na ulice.

    • junemiller / Maj 13 2010 1:55 pm

      no wlasnie od ulicy mam okna… od podworka tylko male z lazienki i kuchenne, ktorego mi kot nie pozwala otwierac;)

  2. laguncula / Maj 13 2010 3:54 pm

    świetne, z Roverskim mi sie kojarzą..

  3. laguncula / Maj 13 2010 3:55 pm

    przepraszam z Roversim

  4. Lou / Maj 19 2010 3:15 pm

    uwielbiam, gdy wchodzisz w mroczne klimaty.
    i w klimaty sypialniane, zwiewne.

    mrrrru

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: