Skip to content
Wrzesień 27, 2011 / junemiller

Retro chinski dragonfly albo slow pare o mojej najnowszej jesiennej sesji plenerowej

Z racji przecudownie slonecznego wrzesnia udalo mi sie popelnic w ostatni weekend sesje plenerowa, wykorzystujac do tego celu swoja agencyjna new face Julie, suknie z jesienno/zimowej kolekcji Atelier Marczewski a takze moje okoliczne, znane a jednak nadal zaskakujaco urokliwe miejscowki.

Fotografowie czesto dziela sie na tych co albo sa przyspawani do swoich zacisznych studyjek, kontrolowanych ustawien swiatel,statywow i kilometrow jednostajnych teł albo na tych zgola odmiennie usposobionych i przekladajacych nad najgenialniej wyposazone studio, zywa przestrzen pod golym niebem, nieujarzmione, co sekunde zmienne swiatlo i tone „efektow specjalnych” w postaci kurzu, pylkow, owadow, nierownego podloza z niespodziankami typu  smieci i psie kupy ( o zaintrygowanych sesja gapiach nie ma co wspominac bo jak wiadomo w najbardziej wydawaloby sie dzikim miejscu znajdzie sie nagle jakis niekoniecznie pasujacy do kadru przechodzien). Masochizm? Niekoniecznie bo owe trudne warunki mimo wszystko daja sie ujarzmic co bardziej wytrwalym i doswiadczonym a efekty potrafia oczarowac najbardziej znudzone plenerami oko. Mysle, ze wszytko to za sprawa owych zmiennych warunkow swietlnych wlasnie,ktore oprocz dawania w kosc fotografujacemu, modelkom i reszcie ekipy, potrafia tak pieknie wplywac na ekspozycje.
Oczywiscie wcale nie uwazam, ze sesje studyjne sa latwiejsze bo chociazby ustawienie odpowiednio dopasowanych do fotografowanej historii swiatel wymaga wiedzy i wyczucia. Ale fakt faktem w studio latwiej wszystko przewidziec i ogarnac cala sytuacje podczas gdy w plenerze nigdy tak do konca nic nie wiadomo. Biorac wiec pod uwage moja ostatnio niezbyt rewelacyjna kondycje,  bylo w niedziele plenerowo- hardcorowo, tym bardziej, ze na kazda zmiane stylizacji wracalismy do studia wiec ostatnia runde robilam juz na bardzo ugietych nogach.

Sesje rozpoczelam wlasciwie pod dachem, we wlasnym salonie bo potrzebowalam kilku ujec w stroju niekoniecznie idealnym na jesienny plener ale cala reszte lookow wymeczylismy juz pod golym niebem. Swiatlo jesiennego ‚krajowego” slonca jest bardzo specyficzne, o wiele cieplejsze ( w sensie tonacji) od letniego, bardziej lagodne ale niestety rownie zmienne. Chcac fotografowac w polcieniach bez pomocy blendy ani rusz. Po raz kolejny tez odkrylam uroki wilgotnej ziemii, w ktora co chwile zatapialy sie wysokie obcasy modelki, powodujac zachwiania rownowagi i zakrzywienia wypracowanych poz. Zawsze mnie w takich sytuacjach zastanawia jak sobie w podobnych okolicznosciach przyrody radza ekipy pracujace przy sesjach dla np.takiego Vogue’a, gdzie przeciez nikt specjalnie ziemii nie utwardza a niebotyczne obcasy mimo, ze za kilka tysiecy euro tez moga sie zatapiac i lamac. Komary jesienia na szczescie juz nie atakuja wiec pod tym wzgledem mielismy swiety spokoj. Niedzielni spacerowicze rowniez nie byli zbyt uciazliwi w przeciwienstwie do zaparkowanych wszedzie samochodow, ktore natarczywie i z uporem wtarabanialy sie w moje kadry. Zeby to chociaz byly jakies ladne, retro samochody…Albo chinskie czerwono-zlote ryksze…Tak, ryksza bylaby w mojej retro-chinskiej sesji bardzo na miejscu ale badz madry i znajdz w Szczecinie chinska ryksze, majac w zanadrzu dzien na przygotowanie sie do pracy. Pobliska restauracja chinska tez nie zdala egzaminu jako miejscowka wiec zadowolilam sie klimatami parkowymi, urozmaiconymi schodami i poniemieckimi brukowanymi wzniesienieniami. Udalo sie tez ustrzelic zgrabne foto na wykafelkowanym parterze mojej klatki schodowej, gdzie na ogol zbyt ciemne warunki nie pozwalaja na fotografowanie przy zastanym swietle. Wielka w tym zasluga mojej wysluzonej najwiekszej blendy, ktora dzielnie wspomaga mnie od lat w najciemniejszych warunkach. Blende dzierzyl podczas calej sesji projektant i musial to byc zabawny widok, kiedy tak chlopina samotnie wystawial sie na chodniku na widok publiczny z poltorametrowa srebrna materia trzymana nad glowa ( doswiecal mi plan klatki schodowej przez otwarte drzwi kamienicy wiec mnie z modelka nie bylo na widoku:)

Musze przyznac, ze modelka zaliczyla swoj chrzest bojowy czyli pierwsza powazna sesje foto na piatke. Nie dala sie parkowej ziemii, oslepiajacym refleksom z blendy, biegajacym pieskom i niedzielnym turystom. Fryzury i mejkapy mojego autorstwa tez przetrwaly a obcasy po domyciu z ziemii i lisci okazaly sie calkiem niezniszczone. Przy postprodukcji fot bardzo sie przydaly wygrzebane z moich odmetow dyskowych migawki z Londynu – rubaszny budda, wypchany labedz,rajskie ptaszory i chinskie lampiony – dopelnily calosci i ladnie zagraly z modelka i sukniami z jesienno zimowej kolekcji. Niemalym zaskoczeniem dla mnie samej okazal sie krzykliwy koloryt z przewaga zolci i czerwieni, ktore dosyc rzadko pojawia sie na moich fotach. Na ogol lubuje sie w desaturacji a tym razem przy obrobce podbijalam kolor zamiast go jak zazwyczaj sciagac. Pewnie jest to wynkiem niestajacego glodu sesyjnego, potrzeby wiekszej dawki energii, slonca i natury.

Wyjatkowo laskawa polska jesien umozliwila mi fotograficzne hasanie pod golym niebem i mam cicha nadzieje, ze rownie laskawa bedzie dla mnie i moich fotograficznych potrzeb przez jakis najblizszy czas..

Reklamy

3 komentarze

Dodaj komentarz
  1. czytaj z ust / Wrz 27 2011 5:47 pm

    Ciężko przyzwyczaić się do czytania tak długiego tekstu bez polskich znaków… Niemniej uważam, że sesja wyszła pięknie 🙂
    Pozdrawiam

  2. MichalMarczewski / Wrz 29 2011 11:24 am

    Uwielbiam te zdjęcia i nie mogę się napatrzeć… Dlaczego są tylko trzy stylizacje? Aż się prosiło przy takim świetle przynajmniej 10stylizacji 😛 – jest pieeeeeknie

  3. Marcin Szpak / List 17 2011 1:07 am

    tu pieknie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: