Skip to content
Grudzień 29, 2012 / junemiller

Moje ABC w najnowszym numerze Invited Magazine

Moje prywatne ABC (niekoniecznie o polskim modelingowym światku jak to w podtytule ujął ktoś z redakcji) znalazło się w czwartym numerze Invited Magazine. Zostało okraszone kilkoma zdjęciami, wybór których zleciłam redakcji bo sama nie potrafiłam wybrać tych swoich naj. Na większości króluje piegowata Sylwia, która przez kilka ładnych lat była moją agencyjną modelką, pod kontem sesji jedną z ulubionych. Artykuł otwiera zdjęcie z sesji inspirowanej filmem „Piknik pod Wiszącą Skałą” a zamyka ulubiona sesją plażowo-burzowa, podczas której powstały czarno-białe, mocno kontrastowe foty, na których króluje właśnie piegowata Sylwia.

 

ABC Magdy Lipiejko.
A jak Artysta
Nie znoszę tego określenia. Kojarzy mi się niezmiennie od lat z barwną wydmuszką brylującą na wernisażach i „salonach”. Wolę nazywać się twórcą, skromniejsze i na temat.
B jak Bach
Geniusz dźwięków. Z natury jestem dosyć dynamiczna i rozedrgana więc nie ma nic lepszego na powrót do harmonii poprzez zapodanie sobie Wariacji Goldbergowskich. Najsmaczniejsze w wykonaniu Glenna Goulda rzecz jasna.
C jak Człowiek Orkiestra
Najbardziej dosadna charakterystyka mojej osoby.Przy tworzeniu sesji zdjęciowych zajmuję się dosłownie wszystkim – od wybrania miejscówki i modelki, przygotowania strojów i dodatków poprzez wykonanie makijażu, fryzur, wystylizowanie modelki, na postprodukcji i retuszu kończąc. Fantastyczne chociaż bywa męczące. Działanie takie nie wynika z samouwielbienia umiejętności własnych a bardziej z mojego perfekcjonizmu, drobiazgowego wnikania w każdy najmniejszy szczegół, tak istotny dla finalnej całości.
D jak Drzewa
Moja miłość absolutna. Im starsze i bardziej rozłożyste tym lepsze. Jakiś czas temu oczarowały mnie grube jak baobaby drzewa w londyńskim Richmond Park ale te z Parku Żeromskiego, obok którego mam wielkie szczęście mieszkać, też są wspaniałe.
E jak Evangelista
Top modelka, kobieta kameleon, muza Lindbergha i Meisela. Perfekcyjna w każdym calu, fryzurze i stylizacji. Od niej zaczęła się moja fascynacja modelkami.
F jak Fotografia
Nie jestem typowym fotografem. Nie fascynuję się sprzętem fotograficznym i nie dostaję orgazmu kiedy na rynku pojawia się nowy obiektyw. O wiele bardziej niż dysputy o przewadze jednego szkła nad drugim, fascynuje mnie w fotografii możliwość kreowania od podstaw nowych światów, opowiadanie historii, malowanie światłem i zamykanie w kadrze ulotnego momentu. Myślę, że po prostu w pewnym momencie aparat fotograficzny zastąpił mi pędzel i ołówek.
H jak Henry Miller
Mój guru i jeden z ulubionych pisarzy i outsiderów. Szanuje go za odwagę, siłę przekazu i poczucie humoru. Od imienia jego muzy i żony wziął się mój pseudonim – June Miller.
K jak Kino
Kolejna fascynacja i inspiracja. Do tej pory udało mi się stworzyć kilka sesji inspirowanych dziełami i ikonami X muzy – „Piknik pod wiszącą skałą”,”Piękność dnia”, „Lolita”, Marlene Dietrich, Bette Davis, Louise Brooks, zimne blondynki Hitchcocka. Mam ciągle apetyt na więcej..
M jak Modelki
Bez nich nie byłoby mojej fotografii i….agencji. Mam tą przewagę nad większością fotografów, że większość dziewczyn, które fotografuję znam od podszewki. Są przeze mnie odkrywane, wyławiane z przysłowiowego ulicznego tłumu i następnie wprowadzane w modeling od podstaw. Stawiają swoje pierwsze kroki przed moim obiektywem, uczą się póz, wyrażania emocji za pomocą mimiki i gestów. Mam wielką przyjemność w obserwowaniu ich rozwoju, przemiany zwykłych nastolatek w modelingowe divy, świadome swojej siły i urody.
N jak National Gallery
Mogłabym w niej zamieszkać tak wielkie jest moje uwielbienie dla malarstwa klasycznego, które tam jest wyeksponowane. Cranach, van Eyeck, van der Weyden, Memling, Bronzino, Ucello – wielcy mistrzowie, na dziełach których się wychowywałam dzięki biblioteczce mojego taty. Są dla mnie inspiracją bez dna, nie tylko dla fotografii ale i stylizacji. Czasem łapię też się na tym, że wybieram modelki podobne do madonn czy mieszczek z ukochanych obrazów.
S jak Szczecin
Nie tylko rodzinne miasto ale i ulubione miejsce na ziemi. Uważam je za jedno z najpiękniejszych w Polsce( i nie tylko), ze względu na architekturę, gwiaździsty układ ulic, olbrzymie parki, poniemiecki europejski szyk pomimo wojennych i PRL-owskich działań, wilgotny klimat i bliskość morza.
T jak Tato
Największy mistrz, przyjaciel i outsider. On dał początek moim fascynacjom i inspiracjom przez swoje albumy i książki, amatorską ciemnię fotograficzną montowaną wieczorami w kuchni, wycieczki do muzeów, filharmonii, kin i lasów. I niekończące się rozmowy o wszystkim. Dzięki Tato.

juneblog01

juneblog02

juneblog03

juneblog04

juneblog05

juneblog06

 

 

 

Reklamy

2 Komentarze

Dodaj komentarz
  1. Piotrek / Gru 29 2012 6:30 pm

    dobry wybór 🙂

  2. jnasfkke / Sty 31 2013 9:27 pm

    Czytanie Pani June to jak rozkrajanie bardzo powoli bardzo soczystego pomidora. Uwielbiam na zawsze.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: