Skip to content
Wrzesień 21, 2013 / junemiller

Nadal jestem

i mam się jak na okoliczności „przyrody” całkiem nieźle. Od kilku dni intensywnie medytuję ( fachowiec nauczył więc nie ma to tamto;) i jakby nie patrzeć ( zwłaszcza racjonalnym okiem) lepiej mi. Cieplej,milej,spokojniej.

Rozpoczęły się też sny specyficzne. A poza snami mocne wizualizacje,żywe obrazki w głowie.Przykładowo przed chwilą pojawiła się wizualizacja mojego organizmu od środka a dokładniej chyba jakiś fragment wewnątrz czaszki.Zobaczyłam bardzo ruchliwe i pracowite mikro panie sprzątaczki na motorowerkach,zawzięcie czyszczące moje wnętrze za pomocą wyspecjalizowanego kosmicznego sprzętu. Same panie zupełnie niekosmiczne, swojskie z twarzami poczciwych staruszek.Miały w swej fizjonomii coś ze sprzątaczek z filmów Barei ale też sporo z małych rubasznych czarownic z mojej ukochanej baśni „O księciu Pippo…” P. Gripari, cudnie zobrazowanych przez Stasysa.

Zapamiętałam też końcówkę dzisiejszego snu. Ja – całkiem zdrowa ( silna,wesoła,rześka i beztroska) biegnąca przez plażę w kierunku morza.Tak dziko i po dziecięcemu jak zawsze.I jak zawsze tak samo niecierpliwa i oczarowana pierwszym spotkaniem z Neptunem.Pierwszym po długim niewidzeniu bo przecież do morza fizycznie ze Szczecina aż tak daleko nie mam.A mimo to każde nowe spotkanie przeżywam tak jakby było pierwszym w życiu. W dzisiejszym śnie morze było ciemnogranatowe i wyjątkowo łagodne.Ciepłe.Zamoczyłam się od razu po pachy,nie zważając na ciuchy i jakieś tobołki na plecach.

Moje wyidealizowane plaże zawsze były dzikie i puste a ta była pełna ludzi. Ludzie ci przybliżyli się do mnie chlupoczącej się w wodzie.Niektóre twarze okazały się znajome ale była to znajomość tzw. jednostronna bo owi znajomi okazali się aktorami teatralnymi,znanymi muzykami i literatami. Ja „znałam” ich ale oni znać mnie nie mogli.A mimo to siadali w wodzie obok mnie jakbyśmy znali się od najmłodszych lat,poklepywali,chlapali wodą,zagadywali.Wszyscy życzliwi i uśmiechnięci.Niektórych twarzy zupełnie nie potrafiłam rozpoznać a mimo to nie czułam lęku czy zażenowania.Wszystko wydawało się takie naturalne i po prostu się działo.

I miałam świadomość tego,że to nie jest żadna rajska wyspa czy też niedostępne dla zwykłych śmiertelników kosmosy.

Takie „plaże” mamy wszyscy na wyciągnięcie ręki tylko zazwyczaj nie wyciągamy rąk bo nie chcemy, nie mamy czasu,nie potrafimy,automatycznie negujemy coś tak pięknego jak niepotrzebną fikcję,przeidealizowaną bzdurę.

Bo przecież życie nie może być aż tak piękne..?

Owszem,może!

I ja to wiem.I cieszę się z tej wiedzy jak głupia.

 

Polecam i pozdrawiam:)

June ( nadal na wojennej ścieżce ale o wiele szczęśliwsza)

 

 

Advertisements

2 komentarze

Dodaj komentarz
  1. ppoz / Wrz 21 2013 7:51 pm

    Dzisiaj rano zaglądałem na Twoją stronę… Chciałem sprawdzić, czy to RSS szwankuje… ale nie, był tylko ten wpis ostatni z lutego… taki kawał czasu…

    Dobrze, że jesteś, June… Dużo zdrowia… i morza w najpiękniejszym błękicie… i zapachu piany na grzbietach wznurzonych fal…

  2. Lorin Vogel / Wrz 23 2013 8:56 pm

    może?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: