o pierwszym polskim pokazie Strozyny,emelkach,betonie i innych ekscytacjach

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , , lipiec 4, 2009 przez: junemiller

Strozyna dosc dlugo wzbranial sie przed pokazami w kraju – brakowalo mu na to czasu, ochoty, kasy czy tez co moze najwazniejsze …ciekawych propozycji. Londyn to jednak Londyn. Az w koncu trafila sie propozycja z nowego hotelu w Kolobrzegu. Hotel 4 gwiazdkowy, nowoczesny, niepretensjonalny, pelen modernistycznego designu. Strozyne zaproszono do  udzialu w Sand Art, imprezie otwierajacej sezon letni, bedacej polaczeniem sztuki, mody,malarstwa,  fotografii i wypoczynku.

.blog22

.blog21

.blog09

.blog13

.blog14

.blog101

.blog103

.blog102

.blog76

.blog87

.blog93

.blog69

.blog90

Przyznam, ze po pierwszym telefonie informacyjnym od Krzyska – mialam mieszane uczucia co do tej imprezy. Co nieco juz polskich hoteli widzialam, bankietow tez i najczesciej nie byly to fajne doswiadczenia. Moze dlatego, ze zwykle brakowalo wyczucia, dobrego smaku, klasy, dystansu. Za to w nadmiarze pojawialo sie napuszenie, nowobogactwo, nieudolne nasladownictwo, adoracja tandety i niekoniecznie wyrafinowanych schematow. Tym bardziej milo bylo mi sie rozczarowac, w sensie pozytywnym oczywiscie. Organizatorzy imprezy i sam hotel -  pokazali, ze mozna zrobic cos na poziomie, nie uciekajac sie do pseudo-przepychu, ulubionego przez przecietnego Kowalskiego przytupu, morza wodki czy wystepow gwiazd w rodzaju grupy Feel czy innego Rubika. Na surowych, betonowych scianach sali klubowej hotelu , zawisl cykl obrazow Macieja Kozlowskiego, portretujacy 10 gwiazd filmow porno,  kawalek dalej fotografie Andrzeja Dragana a na scianach vis a vis wind, na wszystkich 4 poziomach hotelu – rozbawialy urokliwe pieski z obrazow Doroty Sroki. Kazdy z gosci hotelu dostawal mapke z zaznaczonymi odpowiednio miejscami gdzie mogl nie tylko pocieszyc oko ale takze podegustowac potrawy przygotowane przez szefa kuchni( restauracja sand-acz) , havanskie cygara( apartament 433), skorzystac z dobrodziejstw SPA czy kosmicznego salonu fryzjerskiego.  Na ile moglam to i ja rowniez nacieszylam oko i podniebienie, aczkolwiek zajmujac sie przygotowaniem pokazu mody, wpadlam w dobrze mi znany i absorbujacy mnie bez reszty wir a godziny spedzone w hotelu przelecialy mi przez palce.

.blog01

.blog02

.blog03

winda hotelowa dziwnie na mnie wplynela

.blog12

.blog10

.blog15

.blog16

.blog17

.blog19

.blog18

.blog88

.blog08

.blog07

.blog06

.blog05

.blog44

.blog34

.blog24

.blog25

.blog23

.blog29

.blog30

.blog27

.blog31

.blog33

.blog32

.blog28

.blog35

.blog36

.blog38

.blog39

.blog40

.blog41

.blog43

.blog45

.blog46

.blog48

.blog47

Roboty bylo sporo, w koncu 9 modelek trzeba bylo przygotowac, uczesac, umalowac, ustawic choreografie, poszczegolne looki… Krzysiek zaplanowal 3 wyjscia, w ktorych pokazal swoja kolekcje dyplomowa ( wienczaca jego nauke w prestizowym londynskim Central Saint Martins)  i wybrane modele z dwoch kolejnych kolekcji pokazywanych na londynskich fashion week’ach. Wspolnie z Krzyskiem wczesniej ustalilismy, ze make-up’y i fryzury beda minimalistyczne ale wiadomo, ze to co minimalne w efekcie wymaga czesto wielu zabiegow… Na ten przyklad uczesanie emelki Jagody w zwyczajny, gladki konski ogon zabralo mi jakies 2 godzinki… nie liczac pozniejszych poprawek i dogladzen przed finalnym wyjsciem. Tak czy owak nie ma co marudzic i liczyc godzin – najwazniejsze, ze wszystko fajnie zagralo. Skromne fryzury swietnie podkreslily dziewczecosc i smuklosc moich emelek a swietliste makijaze wykonane przez Patrycje dopelnily calosci dziela. Naprawde…niesamowicie bylo obserwowac swoje dziewczyny juz podczas pokazu…skupione, wsluchane w muzyke, kroczace dumnie po nierownym, betonowym podlozu w nieziemsko wysokich i niebyt wygodnych szpilach z kolekcji Krzyska ( sprawdzilam na wlasnych nogach). Stalam pod slupem na przeciw wyjscia modelek i nawigowalam, z jednej strony modelki a z drugiej pana technicznego odpowiedzialnego za muzyke i swiatla. Wszystko szlo jak po masle, mimo stresu jaki tuz przed rozpoczeciem pokazu opanowal dziewczyny… a ja czulam jak ogarnia mnie rodzaj matczynej dumy i prawdziwe wzruszenie. Stety, niestety ale emocje bardzo czesto biora u mnie gore a jak sie uprawia zawod, ktory jest przede wszystkim pasja i hobby to trudno o wyrachowanie i zimny obiektywizm. Przez takie a nie inne podejscie do pracy grozi mi w rezultacie totalny pracoholizm, bole kregoslupa, wrzody na zoladku, nerwica i siwe wlosy ale co tam:) Jakos przezyje. Chyba.

.blog49

na wlasnych nogach sprawdzam (nie) wygode szpilek Krzyska

.blog20

przegryzam cos co niekoniecznie ( jak widac)  smakuje Adzie

.blog11

panowie techniczni

.blog37

samotnosc mistrza..

.blog68

pokaz otworzyla moja new face Jackie

.blog66

.blog65

.blog67

.blog64

.blog63

.blog62

.blog61

Patrycja bosko wygladala w czarnej sukience z geometryczno-minimalistycznej kolekcji jesien/zima 08

.blog59

new face Marti w przepieknej sukience z afrykanskiej kolekcji wiosna/lato 09

.blog58

.blog60

Jackie w mojej ulubionej sukience z kolekcji afrykanskiej.Na pokazie londynskim prezentowala ja ulubienica paryskiego Vogue’a – Iris Strubegger.

.blog56

.blog57

.blog55

.blog54

.blog53

.blog52

.blog51

.blog86

.blog85

Po ekscytacjach pokazowych udalismy sie na degustacje kuchni srodziemnomorskiej a nocna pora powrocilismy do betonowych piwnic sali klubowej, gdzie projektant Strozyna przeobrazil sie w didzeja a modelki emelki w jego asystentki – didzejki.

.blog96

.blog83

.blog84

szef kuchni i pani dyrektor hotelu

.blog95

.blog99

.blog98

.blog94

.blog81

starszy pan zazyczyl sobie fotki z emelkami…nie wnikalismy po co

.blog82

.blog100

.blog80

.blog79

.blog78

.blog77

.blog97

foty z pokazu i backstage mozna tez obejrzec na blogu agencyjnym MLStudio  :

http://blog.mlstudio.com.pl/index.php/2009/07/krystof-strozyna-first-show-in-poland/

muzycznie ( iggy, marilyn, soap&skin, nosowska)

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , lipiec 3, 2009 przez: junemiller

Poniewaz foty ostatnio wychodza mi juz bokiem ( tak zwany przesyt) to dzis bedzie wpis muzyczny, poswiecony moim nowiutkim nabytkom z podrozy.

Na poczatek krotka plytka ale bardzo zaskakujaca. Eh ten Iggy… wiecznie piekny i mlody. I ta jego okropna francuszczyzna…:)

wiele wersji tej bossa novy juz slyszalam ale coz…Iggy potrafi uwodzic…

poza nowym Iggym sprawilam tez sobie nowego Marilyna:) mam slabosc do tego pana a pozatym dobrze mi sie foci przy jego muzie.

Nie zabraklo tez w moich nowych nabytkach tak zwanych snujow czyli kawalkow mocno molowych i mocno ciagnacych sie. Do fajnych dolow z calych sil polecam  debiutancka plyte 18letniej  Anji Plaschg z Austrii, ukrywajaca sie pod nazwa Soap & Skin. Plyta mroczna, pelna fortepianu, poszarpanej elektroniki i psychodelicznego wokalu Anji. Znalazlam owa plytke oczywiscie calkiem przypadkiem w bydgoskim empiku, zwabiona zdesaturowanym zdjeciem okladkowym..

A na koniec cos co juz dawno zamierzalam sobie kupic. Nosowska uwielbiam od zawsze, za caloksztalt -  za to jak spiewa, mowi, pisze, wyglada… Pani KN to po prostu moj ideal kobiecej przyjaciolki, szczerej i autentycznej  do bolu a do tego mega zdolnej i zwyczajnie madrej. Osiecka tez cenie mimo, ze jakims tam moim guru niegdy nie byla. Polaczenie Nosowskiej z Osiecka na plycie N/O wypadlo lepiej niz sie moglam spodziewac…choc po Nosowskiej raczej niczego niefajnego nie mozna sie spodziewac:)

Moj ukochany kawalek ponizej. Tekst, muzyka Satanowskiego( pan Jerzy nie dosc , ze ma takie nazwisko to jeszcze komponuje specyficznie szatansko) , genialna nowa interpretacja muzykow i samej Nosowskiej…Wszystko to razem powoduje u mnie ciarki za kazdym razem jak tego slucham. Czapki z glow!

Milky beach,bergman,antychryst, pracoholizm i PJ Harvey

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , , , , , czerwiec 22, 2009 przez: junemiller

Milky beach przywitala mnie tym razem sztormowa wichura i piachem prosto w oczy. Jasne, ze sie nie poddalam.Zbyt dlugo sie na nia nastawialam, obmyslajac polaczenie genialnej ortopedyczno-androidzkiej kolekcji Katarzyny Konieczki i powloczystych, pieknie smutnych sukien  Michala Marczewskiego.

Szpitalna biel gorsetow Konieczki  nastroila mnie w kierunku raczej klasycznym. Duzo swietlistosci, pustynna plaza, trzy androidki podazajace ku czemus…albo moze ku niczemu. Niestotna ideologia, wazny uchwycony moment Androgeniczne piekno moich modelek, struktura gorsetow, minimalistyczny krajobraz, zanik koloru…. Historia bez poczatku i konca. Na jednym z portali foto, ktos ladnie napisal, ze moje androidzkie modelki wygladaja jakby przebyly meczaca podroz pomiedzy galaktykami…Takie komentarze lubie czytac najbardziej.

.blog milky beach04

.blog milky beach03

.blog milky beach02

.blog milky beach06

.blog milky beach07

Suknie Michala nastroily mnie na inna nute. Zapomnialam o galaktycznym Mad Maxie na rzecz skandynawskich bohaterek, takich jak z filmow Bergmana..co to bywaja zawieszone miedzy jawa a snem, wedruja sobie po polnocnych krajobrazach, zaplatane same w sobie, schowane gleboko we wlasne swiaty a mimo to wspolgrajace mocno z groznym i zimnym swiatem jaki je otacza…

.blog cold summer03

.blog cold summer02

.blog plaza02

.blog plaza04

.blog plaza

.blog plaza05

Szczerze mowiac to bylam przekonana, ze na tych swietlistosciach i bezbarwnosciach pojade do konca cala sesje…Az tu nagle zobaczylam lasek na wydmach. I przepadlam…Moje druidzkie serce zalomotalo…drzewa…zielony gaszcz galezi i konarow, mech z tym swoim specyficznym odcieniem i zamszowa faktura…ehhh…. No i zapomnialam o ukochanej minimalistycznej pustce plazowej i utopilam modelki w drzewach. Nie widzialam jeszcze  najnowszego filmu Larsa von Triera ale czytalam o nim piekna recenzje Malgorzaty Szumowskiej ( ostatni numer miesiecznika Film), ogladalam tez zajawke na youtube i wystarczylo bym miala dreszcze… Kobieta, szamanka, druidka, czarownica, outsiderka, od zawsze kleszczowo zwiazana z silami przyrody, ulegajaca potedze natury i jednoczenie bedaca jej czescia. Zupelnie inaczej niz mezczyzna…Bardziej podatna na magie i wplyw tego co niepojete, nielogiczne, niewytlumaczalne.. Poplynelam sobie w te lesne historie a moje modelki poplynely wraz ze mna…

.blog antychryst01

.blog antychryst02

.blog antychryst03

.blog antychryst05

.blog antychryst04

.blog antychryst04a

.blog antychryst07

.blog antychryst11

.blog antychryst08

.blog antychryst08a

.blog antychryst09

.blog antychryst10

Oczywiscie, ze nieco demonizuje i jak zwykle wyolbrzymiam:) Ale co ja zrobie, ze drzewa mnie wyprowadzaja z rownowagi psychicznej a ja trace w sekunde poczucie czasu, wszelkiego ratio itp.

Teraz drzewa mam tylko za oknem. Od przeszlo tygodnia siedze przyklejona do komputera. Obrabiam foty z maratonu fotograficznego, zarzadzam agencja, prowadze tony mniej i bardziej sensownych rozmowek z Bangkokiem, Tokyo czy Sydney ( alez tam teraz jest cieplo…mysle sobie otulona w sweter mimo koncowki czerwca). Praca mnie pochlania rownie mocno jak drzewa w lesie czy parku, tyle, ze w przeciwienstwie do tych drugich nie dotlenia, heh… A do tego mocno nadwyreza moj kregoslup w czesci ledzwiowej.

Koncze wpisik i wracam do pracy:) A Szanownych Panstwa zostawiam z przecudnymi dzwiekami z White Chalk, plytki PJ Harvej, ktora towarzyszy mi nieprzerwanie od paru tygodni i wypelnia doszczetnie moje mieszkanie z nieocenionym widokiem na drzewa…..

New Polish Nude Photography

Opublikowane w Uncategorized tagi , maj 28, 2009 przez: junemiller

Pan poczta dzis grzecznie dostarczyl pancerna paczuszke z wydawnictwa a w paczuszce albumik jeszcze cieply.. New Polish Nude Photography, twarda okladka,elegancki papier,  format A4, poznanskie wydawnictwo nEgoist.

Zaczelo sie od maila:

witaj Magdo,
widzę, że sama aktów nie robisz, ale może podesłałabyś linki do polskich akcistów, którzy Tobie się podobają? bardzo ciekawią mnie Twoje fawory. /to w kontekście książki o polskim nowym akcie, który redaguję./
z góry dziękuję za odpowiedź i ewentualną pomoc. ex

odpisalam:

Witaj,
akt mnie calkiem kreci a nie robie za czesto z racji tego, ze zajmuje sie jednoczesnie prowadzeniem agencji modelek a modelki fashion to najczesciej 16latki wiec wiadomo o co biega ale mam zamiar sie nieco aktem pobawic – jak na razie udalo mi sie poprobowac z seryjka inspirowana filmem “L’historie d’O”
Zapewne wiecej tu jednak fashion, filmowosci niz samego aktu no ale to juz rzecz wzgledna…
Zrobilam tez kiedys seryjke mala pt. “Blonde appeal”

Mam nadzieje wrocic do aktu niebawem z kilkoma pelnoletnimi modelkami, choc od fashion nie uciekne za daleko…

Co do polskich akcistow…za wielu nie znam ( takich w typowycm rozumieniu tego slowa) ale moj przyjaciel Marcin Twardowski czesto poza moda rusza temat aktu wiec jego portfolio do przejrzenia moge smialo polecic.
Lubie tez kilka starszych fot pana znanego na digarcie jako zensen ( tu link)  cudne foto, (link) i to tez, pozniejsze juz przestaly mnie kompletnie jarac
Kto jeszcze…pamietem z odmetow bodajze plfoto – Wienczyslaw Nieszczegolny i jego piekne kompozycje ( link)
moze jeszcze tez Olga Kersthein ( link)

o i swietna lazienkowa seria Radka Michalowskiego (link)

na razie wiecej grzechow nie pamietam
milego konca weekendu

Magda

wkrotce przyszla odpowiedz:

ze spokojem linki juto przejrzę. czytam teraz cały czas w związku z albumem o historii i ewenemencie fotoaktu i szczęka mi opada. w każdym razie zależy mi na różnorodności, a więc takie fashion-akt w Twoim wykonaniu jest bardzo ciekawe i chętnie je zamieszczę, jeśli się zgodzisz.. Przejrzyj, proszę, jeszcze raz swoje portfolio, żeby była pełnia wiedzy, a generalnie do końca stycznie mogę poczekać na ostateczne skompletowanie zestawu.

wszystkiego dobrego ex

ps podoba mi się Twój blog.

Witaj,

nie wiem na ile to akty na ile anty akty czy tez fashion akty – jak zwal tak zwal, przesylam do wgladu co mam:)

pozdro

Magda

cześć Magdo,

z pewnością to nie są anty-akty.:)
po zastanowieniu /faktycznym/ uważam, że 2-3 z podanych przez Ciebie propozycji, jest warta umieszczenia w albumie. w zamian otrzymasz jeden egzemplarz książki. jeśli taka propozycja Ciebie interesuje, to potwierdź wstępnie swój udział w tym  projekcie. w styczniu przygotuję umowę  na jednorazowe udostępnienie wybranych zdjęć do książki, a potem  / w lutym/ rozpocznie się techniczne przygotowanie.

ciągłego zadowolenia z siebie życzę, ex

ps z innej beczki, wciąż szukam słodkiego, szkolonego kobiecego głosu do muzy filmowej. muza jest bardzo ciężka jak i film: brak często melodii i śpiewaczka musi śpiewać z nut. jakbyś coś wiedziała…


czesc,

potwierdzam wstepnie.

ciekawe czy Sylwia czy Nika zostala wybrana:) to te moje emelki, ktore jako jedyne jak na razie pokazaly biusty:)

pozdrawiam

Magda

ps.

konczylam co prawda podstawowa szkole muzyczna ale z muzykami/spiewaczkami  kontaktu nie mam

witaj Magdo:)w załączniku projekt umowy,

daj znać, czy wszystko ok.
pozdrawiam.ex

I dalej juz sie potoczylo w miare szybko, wyslalam wybrane foty a dzis album caly i zdrowy doreczyl mi pan poczta.

Wlasne publikacje ciesza ofkors i nie ma co tego przykrywac falszywa skromnoscia ale cieszy tez fakt, ze do albumu trafily zdjecia osob, ktore wskazalam w pierwszym mailu do exiffa a jak wiadomo z fajnymi kolegami zawsze razniej. W samym albumie literek malo. Poza spisem autorow i krotkim podziekowaniem osobom, dzieki ktorym album ujrzal swiatlo dzienne – zabraklo na cale szczescie napuszonych wprowadzen, kadzenia, cytatologii i inszych ozdobnikow. Licza sie foty a chyba oto w albumach fotograficznych chodzi..?

okladka by Exiff:

.nude01

prace Wienczyslawa Nieszczegolnego:

.nude07

Marcina Twardowskiego/Kaunaua:

.nude06

Radoslawa  Michalowskiego:

.nude04

Zensena:

.nude08

i mua czyli nizej podpisana:

.nude03

.nude02

a to spis wszytkich autorow:

.nude09

Projekt zacny, promujacy polskich autorow. A oto co mysli o tym brac z szanownego forum digartu, gdzie news o albumie sie ukazal z racji, ze sporo autorow jest rowniez digartowiczami:

“to 1 zdjęcie z lewej mnie przeraża:D “

“drogo”

“na okładke trzeba było cos fetisha, by bardziej zachęcało
-też uważam że z bastkiem przesadzili, chłopak kręci porno, a foci dla jaj”

“69 zl za widmanska czy czy bajewa lub kaunau and zensen to jeszcze ale 69 zl za don bastka? kurde to jakieś żarty chyba? u mnie w wydawnictwie ksiazki o Klimcie tyle kosztuja a kim jest bastek wileki malarz? za 69zl?”

“twa, nie twa, ale w wersji albumowej … może się skuszę. Nie zmienia to faktu, że pogratulować Waćpaństwu”

“Album zawiera około 100 NAJCIEKAWSZYCH zdjęć wykonanych w okresie ostatnich pięciu lat przez polskich fotografów -
śmiem wątpić … w ogóle kto dokonał tego wyboru? kim są ‘redaktorzy’ tego dzieła, tak szumnie ochrzczonego “Niu Polisz” ??
Niu Polisz… ‘album’ za 69 złotych.. adekwatna cena”

“bimbałki

“trzeba szokować – żeby zostać docenionym?
kit jakiś chyba – za 69 zł…”

“ciekawe na jakiej podstawie dokonywano wyborow? Anne Bodnar rozumiem bo dziewczyna robi faktycznie cos rewelacyjnego, Magda to fotograf (swietny zreszta) mody a nie aktu, wiec umiesczanie jej w albumie aktowym to kompletna pomylka, co do reszty – nasuwa sie wniosek ze zeby zostac “nju polisz fotografem aktu” trzeba pokazac brzydote zakrawajaca na porno polaczona z absolutnym brakiem warsztatu .. cos w tym jest.. takie to typowo polskie ..
niemniej jednak naezy pogratlowac autorom publikacji”

“Gratuluję wszystkim uczestnikom kolekcji. Cieszę się, że taki album powstał, a i cena nie jest wygórowana. Dobrze się też stało, że w książce znalazły się zdjecia Don Bastka. One przecież wzbudzają wiele emocji i pokazują kawałek polskiej kultury pełnej hipokryzji i prowincjonalizmu.

Porównywanie tego oryginalnego wydania z publikacją 25 tysięcznego wydania Klimta, którego albumy na promocjach Taschena są po 4 Euro, albo po 1USD dodatkowo rok temu przy zakupie jakieś numeru Cosmopolitan, jest tylko zobrazowaniem poziomu postrzegania sztuki przez jakiegoś pimpka /pimpek to określenie sympatyczne i za nim kryje się nadzieja o pofłożu dydaktycznym/

Gratuluję raz jeszcze i życzę powodzenia.”

Milo, ze na iles tam wpisow trafil sie tez jakis pozytywny – ale tak to juz jest jest w naszej cudnej Polsze, ze tylko narzekac umiemy, krytykywac i szukac dziury w kazdym stolku…a przeciez kazdemu wolno focic, doskonalic sie a jak sie uda to i moze opublikuja. Jak widac z zalaczonej przeze mnie powyzszej korenspondencji nie laczyly mnie zadne stosunki z panem exiffem, znalazl mnie przypadkowo na forum i tyle. Wyszlo z tego cos fajnego czego wszystkiem zawiedzionym, zazenowanym, zawistnym itp. serdecznie zycze.

a ponizej moja piesn przewodnia, ktora towarzyszy mi od tygodnia i wyjatkowo dobrze nastraja, dobrze:)

Wywiad dla Piana Magazine

Opublikowane w Uncategorized tagi , kwiecień 5, 2009 przez: junemiller

blog-piana04

Jakis czas temu napisala do mnie jedna pani, poprosila o slow pare do swojego magazynu. Magazyn mi sie spodobal wiec sie zgodzilam. Dostalam pytanka, szybko na nie odpowiedzialam i polecialo.

Teraz sobie wlasnie czytam i widze, ze kilka przeinaczen sie tu znalazlo wiec szybko biegne sprostowac, ze moj tato nie posiadal nigdy pracowni fotograficznej. Kuwety, powiekszalnik i cala reszte trzymal na pawlaczu Wyciagal tylko na czas robienia odbitek i zagracal dokumentnie  kuchnie mamie:) Nazwanie mnie ” szanowanym polskim fotografem” tez mi jakos nie pasuje. Tym bardziej, ze zawsze i wszedzie podkreslam, ze jestem na poczatku drogi, lacze prace z zabawa i pasja i nie mam aspiracji bycia artysta, szanowanym i inne takie. Tyle ode mnie. Ponizej stroniczka z wywiadem dla Piany.

blog-piana012

blog-piana021

blog-piana031

Marcowo o tym i owym…

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , , , marzec 24, 2009 przez: junemiller

Zaganianam ostatnio wielce wiec i na bloga czasu nie starcza. Nowy rok wydaje sie nakrecac w oszalalym tempie blaszanej zabawki z bazaru.. Marzec sie konczy, niby wiosna, dzisiaj w Szczecinie spadl snieg.. Pozatym regula staly sie moje wyprawy do Urzedu Skarbowego i przepychanko-roszady z paniami biurwami. W sumie nic nowego a’propos urzedow. A z nowosci to nabawiam sie coraz wiekszej alergii ogladajac wiosenne kolekcje w polskich sklepach z odzieza i butami – eh…Londek to jednak Londek. Tutaj moge sobie jedynie pomarzyc o koturnach w stylu Wanga czy zakiecie od Balmain. Moze i na dobre mi to wyjdzie, znaczy mojemu portfelowi.

Do rozczarowan wiosennych kolejnych moich mozna dolozyc lokalna impreze modowa, w ktorej to zdarzylo mi sie uczestniczyc w ubieglym tygodniu z etykietka czlonka jury. Nie lubie narzekac i moze tak naprawde powinnam sie cieszyc, ze w moim kochanym miescie dzieje sie cokolwiek modowego.. No ale kurcze…nie lubie bylejakosci, siermieznego przytupu i hostess udajacych modelki na wybiegu posypanym sreberkiem.Na oslode wypada dopisac, ze Eva Minge trzyma sie niezle a pokaz meskiej wiosenno/letniej kolekcji Arkadiusza Prajsa ( poza konkursem)  zwalil mnie z nog. Arkadiusz nie posiada z tego co mi wiadomo wlasnej strony internetowej, foty jego kolekcji, ktore wyszukalam gdzies przypadkiem w necie – wolaja o pomste do nieba. Z wielka przyjemnoscia zrobilabym projektantowi darmowa sesje – o ile uda mi sie z nim skontaktowac.

blog-gfs02

ostrosc na przewodniczaca jury

blog-gfs05

widok ogolny

blog-gfs03

cyborg z prawej to ja

blog-gfs041

blog-gfs07

blog-gfs08

pan po mojej prawicy podpatruje moje notatki

blog-gfs09

poszukiwany projektant Arkadiusz Prajs

blog-gfs10

June nieco ozywiona ( juz nie pamietam czym)

A tuz przed juro’waniem wymarzlam sie nieco na torunskiej starowce,  ktora to bylo mi dane odwiedzic drugi raz w zyciu i tym razem nie oczarowala, z racji owej zimnicy i rozkopanych ulic. Za to niebo nad Toruniem okazalo sie naprawde fajne i fotogeniczne…

blog054

blog065

blog043

blog013

blog026

blog036

Z oczarowan marcowych nie moge nie wspomniec o Martinie Margieli, ktorego kolekcje w magicznym edytorialu by Ben Hassett mozna podziwiac w marcowym wydaniu niemieckiego Vogue.

coup-courage01

coup-courage02

coup-courage03

coup-courage04

Kolejne marcowe oczarowanie – to wspomniany juz wyzej Balmain…eh za ten zakiecik dalabym sie posiekac… Ponoc na kurtki z wiosennej kolekcji Balmain sama Milla Jovovich musi sie zapisywac…o matko..no koniec swiata, no.

blog014

Na koniec jedno z moich najwiekszych marcowych oczarowan – sesja ukochanego mastera,  z marcowego Vogue Italy. Amber Valletta w roli platynowej Madonny. Kinomanom i milosnikom Lyncha na pewno skojarzy sie od razu z demoniczna Perdita Durango z “Dzikosci Serca” , grana przez  Isabelle Roselinii. Wulgarna, krwista, przerysowana, monolityczna i do bolu seksowna Valletta wygina sie lubieznie przy wybiegu dla dzikich kotow, czasem tez dokarmi zwierzatka bialym krolikiem z plastykowego woreczka…

blog-klein00

blog-klein011

blog-klein02

blog-klein03

blog-klein04

blog-klein04a

blog-klein05

blog-klein05a

blog-klein06

blog-klein06a

blog-klein07

blog-klein07a

blog-klein08

blog-klein09

blog-klein10

blog-klein11

blog-klein12

blog-klein13

blog-klein14

Dla ogladania takich sesji warto zyc i znosic marcowy snieg – czego Panstwu serdecznie zycze.

Alexander McQueen – fall/winter 2009/2010

Opublikowane w Uncategorized tagi marzec 11, 2009 przez: junemiller

Mialam pisac o czyms innym dzisiaj ale obejrzalam pokaz najnowszej kolekcji McQueena i odpadlam. Wlasciwie to brak mi slow…Wiekszosc kolekcji Alexandra porusza moje najczulsze struny, dociera do jakichs najglebszych pokladow mojej wrazliwosci i estetyki…Wydobywa wspomnienia z dziecinstwa, fragmenty basni, mitow, niejednoznacznych historyjek  czy ogladanych po kryjomu filmow grozy. Do tego dochodza studiowane przez lata albumy z malarstwem, motywy i fragmenty z najrozmaitszych arcydziel…Moja biedna glowa od zawsze byla tym wszystkim wypelniona po brzegi a zeby jako tako funkcjonowac w zyciu ( i za szybko nie trafic do przytulnego bialego domku bez klamek) , to te najbardziej chore obrazy upychalam w nieco glebsze szuflady mojej pamieci. McQueen nic nie upycha i nie ukrywa. W kazdej swojej kolekcji uzewnetrznia swoje fantazje, te najbardziej nieprawdopodobne, nieugrzecznione, nie poddane cenzurze, schematycznej obrobce i wymogom rynku konsumpcyjnego.

W swojej najnowszej kolekcji Alexander  jak zwykle pokazuje, ze nie ma rzeczy niemozliwych w prawdziwej modzie i sztuce -  i z niezwykla swoboda i elegancja miksuje zakiety w pepipitke z kapeluszami w ksztalcie kolpakow samochodowych, abazurow, parasoli a nawet budunku opery z Sydney. Pojawiaja sie tez moje ukochane i tak czeste u Alexandra ptasie motywy, graficzne, pierzaste, futrzaste  a na koniec  doslowne dwie ptasie kreacje – kruczo czarna i labedzio biala. Calosci dopelniaja makijaze  na jockera, clowna z horroru albo Betty Davis  z ostatnich sekwencji filmu “Co sie zdarzylo Baby Jane”.

Jednym zdaniem – porazajacy pokaz geniuszu mojego od lat najulubienszego projektanta, wizjonera i artysty.

alex01

alex02

alex03

alex29

alex04

alex28

alex16

alex05

alex06

FRANCE FASHION

alex07

FRANCE FASHION

alex08

alex31

alex09

alex10

FRANCE-FASHION/

alex111

FRANCE FASHION

alex12

alex32

alex13

alex18

alex30

alex14

alex21

alex15

alex27

alex19

alex20

FRANCE-FASHION/

moje drzewostany..

Opublikowane w Uncategorized marzec 9, 2009 przez: junemiller

blog025

Zamiast mody,modelek,  Londynu, filmow, ptakow,ksiazek i  butow.

Moja wielka milosc, fascynacja i ukojenie – czyli drzewa. Pstrykane dzisiaj, z okna mojego biura. Znieksztalcone przez szklana kule lampy stojaca przy oknie. Jak ja moglam kiedys mieszkac w mieszkaniach bez widoku na park?

blog053

blog064

blog075

blog083

blog093

blog103

blog134

blog142

A na jednym z okien wisi sobie chinski, czerwony  prezencik od jednej z moich modelek. Dodaje energii, odstrasza zle mysli i zle duchy.

blog153

Poza ogladaniem drzew, praca agencyjna, przygotowywaniem kolejnych sesji zdjeciowych – mysle sobie o polnocnych pustkowiach i slucham Bugge’a Wesseltofta.

Z cyklu fenomeny – Lara Stone

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , , , , , , , , , , , , , marzec 5, 2009 przez: junemiller

O Larze mialam juz  wiecej dawno temu napisac, skonczylo sie na dodaniu edytorialu z nia w roli glownej by Weber. Teraz w Londku bedac, zakupilam sobie paryskie Vogue lutowe, w calosci poswiecone pannie Stone,  wiec chcac niechcac znowu zaczelam myslec o rozbuchanej blondynie..

blog082

Na czym polega fenomen tej 26 letniej ,urodzonej niedaleko Berlina – Holenderki? Gabarytowo nie przypomina lansowanego na pokazach i w edytorialach fashion – smuklego i drobnokoscistego dziewczecia. Lara jest masywna, ma szerokie biodra, mocne uda i duze piersi. Do tego charakterystyczna twarz i zeby ze slynna szpara miedzy gornymi jedynkami.

Zaczynala majac kilkanascie lat w Paryzu w agencji Elite, ale byla zbyt mloda, zbyt charakterystyczna a i charakterologicznie  niezbyt ugladzona. W kazdym razie Elite nie dalo rady jej wylansowac, udalo sie to dopiero agencji IMG, ktore do tej pory zajmuje sie kariera Lary. Lara jest nazywana anty modelka z racji swojej urody, gabarytow i wielu kontrowersyjnych sesji zdjeciowych. Jest porownywana do takich anty- modelek jak Kristen McMenamy, ,Milla Jovovich czy Guinevere Van Seenus. Wyroznia ja od nich owa wybujala cielesnosc przy jednoczesnie dziecinno-wulgarnej twarzy, kojarzacej sie momentami z mloda Brigitte Bardot.

blog133

blog342

blog141

blog152

blog121

Mozna Lare wielbic i mozna jej nie cierpiec, ja osobiscie miewam do niej dosyc skrajne uczucia – na jednych sesjach mnie powala na kolana, na innych drazni…Jednego nie mozna jej odmowic – jest niesamowicie charyzmatyczna, rozpoznawalna a to wlasnie dzieki takim cechom modelka ma szanse wybic sie z tlumu innych, stac sie top. Nie dzieki klasycznym rysom, idealnym wymiarom – bo takowych modelek cale zatrzesienie w branzy a wlasnie dzieki czemus niepowtarzalnemu, niekoniecznie plasujacemu sie na liscie typowych wymagan modelingowych. Lara to “cos” w sobie ma. Moze sie niepodobac ale nie pozostaje obojetna, nie znika wsrod setki innych modelek. Na pewno poza oryginalna uroda, dopomogl jej udzial w czesto kontrowersyjnych sesjach zdjeciowych. Lara nie stroni od aktow, wyrafinowanej estetyki, czesto ocierajacej sie o swobodny erotyzm czy wrecz pornografie. Widac w tym wszystkim jej wyluzowany stosunek do modelingu jako takiego, dystans do swiata mody, blichtru, wlasnego ciala i urody. Moze to tylko poza ale na tyle skuteczna, ze Lara pojawia sie w najwazniejszych kampaniach, edytorialach i okladkach. Jest rowniez ulubienica wielu fotografow a przede wszytkim samej  naczelnej paryskiego Vogue’a – Carine Roitfeld.

W poswieconym Larze – lutowym Vogue,  mozna sie podelektowac 8 sesjami z jej udzialem. Mi najbardziej przypadla do gustu sesja mojego ukochanego mastera Stevena Kleina ( jakze by inaczej). Ten facet zwyczajnie sprawia, ze raz za razem ogladajac jego prace – zbieram szczeke z podlogi.

blog182

blog164

blog172

Bardzo tez (o dziwo) spodobala mi sie Lara by Terry Richardson. O dziwo bo ostatnio cos Terry mnie bardzo denerwuje, a po obejrzeniu albumu Terryworld uznalam go ostatecznie za masturbatora wlasnego stylu, dodatkowo dotknietego ciezkim przypadkiem narcyzmu.

blog254

blog242

Fajna jest tez Lara w obiektywie Hedi Slimane. Taka klasyczna, monumentalna…

blog113

blog102

blog092

Groteskowo i broadwayowsko zaszaleli z Lara – Inez van Lamsweerde i Vinoodh Matadin ( lubie ich foty ale zawsze lamie sobie jezyk na ich nazwiskach) . Lara na potrzeby sesji przeobrazila sie w rubaszna Mae West, sporo w niej tez z King Konga..

blog062

blog052

blog041

W stylu glamour, ladnie ale nudnawo ( jak to on potrafi) sfotogrfaowal Lare – dziadek Demarchelier

blog272

blog262

Proste i mocne beauty shooty popelnila Larze – Katja Rahlwes.

blog302

blog282

blog292

Nan Goldin jak zazwyczaj bez idealizacji, naciagania na fashion, w klimacie swoistych dokumentow i reportazy do jakich przyzwyczaila, fotografujac swoich przyjaciol z polswiatka.

blog221

blog212

No i na zakonczenie omawiania etytoriali z Larowego Vogue’a, moje zaskoczenie i zniesmaczenie – Lara by Peter Lindbergh. Jasne, ze dobre foty Peter zrobil.  Samym fotom nie mam nic do zarzucenia…Ale….kurcze..Piotrusiu moj kochany, wiesz jak bardzo Cie lubie, szanuje Twoja tworczosc i styl , czy naprawde nie mozna bylo choc na milimetr odsunac sie w tej sesji od tego co juz niejednokrotnie popelniles? Identyczny plener, identyczne stylizacje, nawet pozy identyczne… Takie same foty ogladalismy juz wszyscy z ta roznica, ze zamiast Lary pozowala Naomi, Tatiana, Linda czy Eva. Naprawde nie bylo czasu by zrobic chociaz minimalnie inna sesje?  Nie miales weny?Chory byles? Faktycznie czasu zabraklo?Carine za malo zaplacila? Czy zwyczajnie Ci sie nie chcialo angazowac…Plaza, czarne tlo,meski garnitur, papierosek i wyjdzie jak zawsze dobrze. W koncu Lindberg focil. Jasne. Foty wyszly dobrze, jak zawsze…Dobrze i nic wiecej.

blog034

blog022

blog012

Poza fotami w lutowym Vogue, chce jeszcze  przytoczyc inne moje ulubione foty i wizerunki fenomenalnej Lary.

Na przyklad nocna sesje by Mert&Marcus,  gdzie Lara przywodzi mi na mysl jakiegos pieknego weza albo krwiopijce:

blog421

blog431

Lubie tez portrecik z lodem by Horst Diekerdes

blog381

kampanie Jil Sander, gdzie Lara bardzo malo przypomina rozpasana blondyne z cycem i pod wplywem stylizacji i minimalizmu, z ktorego slyna kampanie Jil, przeobraza sie w subtelnego, nordyckiego aniola.

blog391

Rownie subtelnie i klasycznie wyglada na kampanii Calvina Kleina

blog371

ale juz na kampanii Marca Jacobsa niezbyt…subtelnie..

blog351

Zreszta kazdy wie, ze udzial w wizjach Juergena Tellera niekoniecznie oznacza fotki, ktorymi bedzie sie mozna pochwalic rodzinie, chlopakowi i kolezankom modelkom:) Mimo to i tak uwielbiam Jurgena  i ta jego slabosc do brudnych, nylonowych rajtuz:)

blog41

blog401

Lubie tez Lare romantyczna, buduarowo-pensjonarska

blog441

ale i tak najbardziej w demonicznej wersji u mojego prywatnego foto boga ( czyli Stevena Kleina)

blog36

W kaciku muzycznym kawalek, ktory idealnie mi muzycznie pasuje do Lary, zreszta wizualnie rowniez. Rola wampirzycy, ex kelnerki z przydroznego baru na jakims amerykanskim zadupiu bylaby stworzona dla Lary Stone. Kto wie, moze niedlugo kino upomni sie o wybujala blondyne o twarzy wulgarnego dziecka..

London Fashion Week a/w 2009 – krystof, richard, giles, todd i christopher

Opublikowane w Uncategorized tagi , , , , , , , , , marzec 2, 2009 przez: junemiller

blog231

Zaczne ofkors od Krzyska Strozyny, w koncu kolega ( tiaaa, jak kurde zapomnisz znowu mnie wpisac wacpan na liste gosci to bracie koniec naszej wielkiej przyjazni;)). Tym razem show Strozyny ( jego trzeci indywidualny londynski pokaz) odbyl nie w kosciele ( jak ostatnio) tylko w Science Museum.  Backstage na szczescie o wiele bardziej obszerny, bylo gdzie pooddychac, usiasc, pogadac z modelkami, napic sie kawy albo tajemniczego napoju w malych puszeczkach o nazwie Pussy… Krzysiek jak zwykle zakrecony, zaganiany, zapracowany i zaprasowany. Do tego stracil chyba z 10kg – ciezkie ( i jednoczesnie lekkie)  jest zycie artysty:)

blog03

blog40

blog32

Yasmina zahipnotyzowala mnie swoimi pieknymi oczami..

blog38

Master prasujacy..

blog37

blog42

blog39

blog53

blog04

blog31

blog05

blog06

blog07

blog08

Dwie porcelany: Alexina i Mona

blog45

blog471

blog46

Rudowlosa Alexina  – renesansowy aniol

blog43

blog55

Boska Pinkie i mokry make-up oka…

blog44

Ania Trubalska – kolejny polski akcent na pokazie Strozyny. Niesamowicie pozytywna osoba.

blog27

blog033

blog09

Masha bardzo spowazniala od ubieglego fashion weeku…W poprzednim sezonie mnie bardziej oczarowala.

blog162

blog29

blog30

Pinkie otwierala pokaz Krzyska, bardzo mi sie spodobala jej twarzyczka i T shirt…

blog24

blog252

blog26

blog34

Krzysiek i jego modelki.

blog01

z cyklu fotka z misiem – ja z Mona i reszta modelek.

blog18

trampki kontra szpilki

blog50

blog51

blog52

blog54

blog28

Z Ania Trubalska i Zuza

blog02

Z masterem i jego obiadem…

blog322

Najnowsza kolekcja Strozyny to kontynuacja zabaw Krzyska ze sznurkiem, motywami art  nouveau przeplatanymi z Afryka i piercingiem. Najbardziej zaskoczyly mnie jeansy i plynne przejscie z typowej juz dla kolekcji Krzyska minimalistycznej elegancji w nonszalancje w stylu punk. Na tym moim zdaniem polega rozwoj projektanta, mniej kombinowania i udowadniania, ze jest sie najlepszym a wiecej luzu i zabawy moda, ktora to w dodatku swietnie da sie nosic!

blog10

blog11

blog20

blog21

blog17

blog15

blog14

Fryzure dziergala ciocia.  Niestety dosc mocno ucierpiala gdyz jej wlascicielka wysiadla o stacje metra zbyt wczesnie niz powinna i dobre kilkadziesiat przecznic pokonac musiala w niezlej wichurze…

blog131

blog35

blog051

blog011

blog061

blog021

blog341

blog081

blog112

blog101

blog071

blog33

blog132

blog091

Po opisie pokazu kolegi, czas na krotkie odnotowanie co mi jeszcze szczegolnie utkwilo w pamieci po londynskim misterium mody.

Na pierwszym miejscu Giles Deacon i jego oszalamiajace suknie i kosmiczne kapelusze a’la latajace spodki . Moze nie zawrocily mi w glowie tak mocno  jak futurystyczne kaski z poprzedniego sezonu ale calosc wizji jak najbardziej zachwyca wyobraznia, rozmachem, forma i trescia.

6920405

blog171

blog181

blog19

blog201

blog211

Zaraz za a Giles’em – plasuje sie w moim the best of LFW  – kolekcja Richarda Nicoll. Kliniczna biel, pudrowy roz, kraina deszczowcow ozeniona z podwiazkami i buduarem. A do tego zdatne do wyjscia na zwykla ulice. W dobrej modzie wszystko jest mozliwe!

blog22

blog232

blog241

blog253

blog261

blog271

blog281

blog291

blog301

blog311

Trzecie miesjce zajmuje Todd Lynn, za minimalizm, pieknie dopasowane plaszcze, elegancje i dzikie futrzaste botki.

blog163

Christopher Kane tym razem nie porazil mnie az tak i dlatego laduje na 4tym miejscu. Musze przyznac, ze smoczo-luskowe spodniczki i sukienki z jego poprzedniej kolekcji, naprawde sie przyjely u londynskich elegantek i calkiem dobrze sie komponuja z prostymi kurtkami i sweterkami. Milo widziec jak moda z wielkich wybiegow wychodzi na ulice..i co wazne nie przybiera looku a’la polska pseudo fashion victim zamotona od stop do glow w jedna marke, zapominajaca przy okazji  o wlasnych proporcjach ciala i predyspozycjach do noszenia takiego a nie innego kroju. Coz… A wracajac do Kane’a, tym razem postawil na paski, geometrie i tiul. Calosc przywodzi mi na mysl wiedenska secesje.

blog151

Fotograficznie w backstage’u wspomagali mnie dzielnie Lara i Seabastian.

A na tradycyjny koniec posta zamiast piosneczek – film i muzyka z pokazu Krzyska, a takze wywiad jakiego udzielil tuz po swoim pokazie.  A do notek londynskich rzecz jasna jeszcze powroce – dobranoc.